Skocz do zawartości

Stöckli za co tyle dopłacamy


tryhp3

Rekomendowane odpowiedzi

40 minut temu, jurek_h napisał:

Hm. Dość zabawne 🙂

Czyli "po Twojemu" 1 kg aluminium to kilkanaście złotych.

Przyjmijmy maksymalne 19,-

ATK Revolution World 105 gr

Wychodzi 1,99,- ( jeden złoty dziewięćdziesiąt dziewięć groszy)

Dajmy im 100% narzutu albo co mi tam 1000% i mamy 19,90 ( dziewiętnaście złotych dziewięćdziesiąt groszy)

Równie dobrze możemy poszaleć i dać narzut 10 000% i będzie 199,00,-

Chyba nawet na narkotykach nie ma takiego przebicia ale nie znam się więc piszę 😉

Tymczasem te wiązania kosztują   2 343,- ( DWATYSIĄCE TRZYSTA CZTERDZIEŚCI TRZY ZŁOTE)

Tych to już nie wiadomo jak nazwać . (żart)

Poważnie to: jest  "milion"  czynników wpływających na cenę.

 

Jak cena jest za wysoka, można nie kupić.

Widać 50 000 osób w sezonie nie ma takich dylematów.

Co to oznacza?

Tylko tyle , że cena Stockli jest skalkulowana dobrze lub za nisko.

Gdyby była skonstruowana za wysoko to narty zalegały by magazyny a firma już dawno splajtowała.

O ile wiem ma się całkiem dobrze.

 

 

 

 

ATK.png

I znowu zupełnie nie w temacie.

Superniszowy produkt projektowany na granicy wytrzymałości, regularnie modyfikowany, mający spełnić normy bezpieczeństwa i wytwarzany zupełnie inną technologią. Zużycie materiału też jest kilkakrotnie większe bo tu są elementy frezowane z większych kawałków.

Możesz do porównania dodać jeszcze konsultacje prawnika lub lekarza wtedy narut względem materiału zbliży się do nieskończoności.

Skupcie się na nartach(zjazdowych)  bo ich budowa jest prosta a nakłady na R&D w ostatnich latach niemal zerowe.

 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

17 minut temu, Spiochu napisał:

I znowu zupełnie nie w temacie.

 

 

Sprawiasz wrażenie nie rozumiejącego współczesnego Świata ani nawet człowieka.

To może inaczej.

Mój przyjaciel cały czas wytwarza takie zabawki jak załączona poniżej.

One są w dwóch wersjach wykończenia ramy.

Farba proszkowa lub chrom.

Dzwoni potencjalny klient.

Aktor z Hollywood ( taki, że wszyscy rozpoznają jego twarz ale w Polsce mało kto kojarzy jego nazwisko)

Pyta czym się te dwie wersje różnią.

Otrzymał uczciwą odpowiedź , że technicznie są 100% takie same ale różni je "kolor" i cena.

Lakier 10 000$ a chrom 20 000$

I co???

Kupił chromowany.

Wszyscy byli zadowoleni.

 

p.s. prawdopodobnie farba proszkowa jest cięższa od cieniuteńkiej powłoki chromem 🙂

 

Teraz rozumiesz?

AV.png

Edytowane przez jurek_h
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, jurek_h napisał:

 

Sprawiasz wrażenie nie rozumiejącego współczesnego Świata ani nawet człowieka.

To może inaczej.

Mój przyjaciel cały czas wytwarza takie zabawki jak załączona poniżej.

One są w dwóch wersjach wykończenia ramy.

Farba proszkowa lub chrom.

Dzwoni potencjalny klient.

Aktor z Hollywood ( taki, że wszyscy rozpoznają jego twarz ale w Polsce mało kto kojarzy jego nazwisko)

Pyta czym się te dwie wersje różnią.

Otrzymał uczciwą odpowiedź , że technicznie są 100% takie same ale różni je "kolor" i cena.

Lakier 10 000$ a chrom 20 000$

I co???

Kupił chromowany.

Wszyscy byli zadowoleni.

 

Teraz rozumiesz?

AV.png

Tak, slyszalem o przypadkach ze jak podniesiesz cene produktu premium to sprzedaz wzrosnie zamiast spadac.

Ale nie o tym tu pisze. To ze cos jest drogie i przyzwyczailismy sie ze jest drogie, wcale niekoniecznie musi byc drogie. Dlatego lubie prace w zakupach dla przemyslu.  Ceny nizsze 2-3 razy niz wczesniej to u mnie w pracy nic niezwyklego. Zdazaly sie przypadki ze kupuje cos 10x taniej niz do tej pory. Oczywiscie nie zawsze to jest mozliwe i czasem nawet -10% to sulces. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

28 minut temu, Spiochu napisał:

Tak, slyszalem o przypadkach ze jak podniesiesz cene produktu premium to sprzedaz wzrosnie zamiast spadac.

Ale nie o tym tu pisze. To ze cos jest drogie i przyzwyczailismy sie ze jest drogie, wcale niekoniecznie musi byc drogie. Dlatego lubie prace w zakupach dla przemyslu.  Ceny nizsze 2-3 razy niz wczesniej to u mnie w pracy nic niezwyklego. Zdazaly sie przypadki ze kupuje cos 10x taniej niz do tej pory. Oczywiscie nie zawsze to jest mozliwe i czasem nawet -10% to sulces. 

I Twój pracodawca dzięki Tobie obniżył cenę produktów przez siebie sprzedawanych 10 krotnie - bo Tobie tak akurat udało się kupić/wynegocjować cenę komponentów do produkcji znacznie taniej. Mam nadzieję, że będąc tego świadomym wystosowałeś do Niego pismo, że sprzedaż Waszych towarów po obecnych cenach to skurwysyństwo.

A poważnie to podaż i popyt tworzą cenę. Towar jest wart tyle ile ktoś jest skłonny za niego zapłacić. Sam kupiłem używane Stockli za przyzwoite pieniądze, nie dla tego że mnie nie stać na nowe, ale podobnie jak Ty uważam że cena 6500 za narty - to cena popierdolona. Te za 1/4 ceny używane tak samo będą dobrze jeździć jak nowe. Ale jak kogoś stać i uważa że warto - niech kupuje.

Narty to produkt sezonowy - więc też ten handel jest nieco inny. Inne są marże nawet nie tyle producenta, co pośredników parających się dystrybucją. Pewnie cena producenta jest niezwykle atrakcyjna, natomiast mocno pęcznieje po przejściu przez kilku pośredników, ale też oni biorą na siebie ryzyko sprzedaży. Wszystko jest dość mocno chronione tajemnica handlową.

Jeśli ktoś chce i będzie szukał, będzie cierpliwy i będzie kupował w dobrym okresie niekoniecznie najnowsze malowanie, bo nawet nie model - to można kupić narty (generalnie sprzęt) w bardzo dobrych pieniądzach. No niestety jak ktoś wie budzi w sezonie - no to frycowe musi zapłacić.

pozdro

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Marcos73 napisał:

I Twój pracodawca dzięki Tobie obniżył cenę produktów przez siebie sprzedawanych 10 krotnie - bo Tobie tak akurat udało się kupić/wynegocjować cenę komponentów do produkcji znacznie taniej. Mam nadzieję, że będąc tego świadomym wystosowałeś do Niego pismo, że sprzedaż Waszych towarów po obecnych cenach to skurwysyństwo.

A poważnie to podaż i popyt tworzą cenę. Towar jest wart tyle ile ktoś jest skłonny za niego zapłacić. Sam kupiłem używane Stockli za przyzwoite pieniądze, nie dla tego że mnie nie stać na nowe, ale podobnie jak Ty uważam że cena 6500 za narty - to cena popierdolona. Te za 1/4 ceny używane tak samo będą dobrze jeździć jak nowe. Ale jak kogoś stać i uważa że warto - niech kupuje.

Narty to produkt sezonowy - więc też ten handel jest nieco inny. Inne są marże nawet nie tyle producenta, co pośredników parających się dystrybucją. Pewnie cena producenta jest niezwykle atrakcyjna, natomiast mocno pęcznieje po przejściu przez kilku pośredników, ale też oni biorą na siebie ryzyko sprzedaży. Wszystko jest dość mocno chronione tajemnica handlową.

Jeśli ktoś chce i będzie szukał, będzie cierpliwy i będzie kupował w dobrym okresie niekoniecznie najnowsze malowanie, bo nawet nie model - to można kupić narty (generalnie sprzęt) w bardzo dobrych pieniądzach. No niestety jak ktoś wie budzi w sezonie - no to frycowe musi zapłacić.

pozdro

Ponieważ kupowałem używki to czasem wejdzie się na minę, a ta może być kosztowna, zdrowie ma się jedno... różnie bywa. Ostatnio kupiłem zestaw skiturowy za 1500 świetny zakup, narty, wiązania, foki...narty zjazdowe też 1500 nie przekroczyłem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Harnaś napisał:

Ciekawa dyskusja o cenach. Najciekawsze jest to, że Spioch pisze tylko o samych kosztach produkcji (co podkreślił kilkukrotnie), a interlokutorzy tego nie chcą zauważyć i spierają się, że to nie wszystko co się składa na ostateczną cenę 😄

NIEPRAWDA.

Śpiochu pisze o CZĘŚCIOWYCH kosztach MATERIAŁOWYCH.

To malutka część kosztu PRODUKCJI.

Kosztem produkcji zakładu produkcyjnego jest także pani w księgowości i pan ochroniarz na portierni, ubezpieczenie firmy i mnóstwo innych składowych.

 

p.s. Jakoś przy mojej specjalnie koślawej "kalkulacji" wiązań ATK raptem okazało się, że projekt przedmiotu i certyfikaty także trzeba zaliczyć do kosztu wytworzenia 😄

  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, jurek_h napisał:

NIEPRAWDA.

Śpiochu pisze o CZĘŚCIOWYCH kosztach MATERIAŁOWYCH.

To malutka część kosztu PRODUKCJI.

Kosztem produkcji zakładu produkcyjnego jest także pani w księgowości i pan ochroniarz na portierni, ubezpieczenie firmy i mnóstwo innych składowych.

 

p.s. Jakoś przy mojej specjalnie koślawej "kalkulacji" wiązań ATK raptem okazało się, że projekt przedmiotu i certyfikaty także trzeba zaliczyć do kosztu wytworzenia 😄

No chyba jednak nie, zacytuję:

"Tylko że masowo produkowane przez czołowych producentów nart tyle właśnie lub mniej kosztują na wyjściu z fabryki na dalekim wschodzie. To ile potem importer wyda na promocje, sprzedaż, pensję zarzadu i administracji oraz unijne podatki to nie jest koszt produkcji"

Edytowane przez Harnaś
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Harnaś napisał:

No chyba jednak nie, zacytuję:

"Tylko że masowo produkowane przez czołowych producentów nart tyle właśnie lub mniej kosztują na wyjściu z fabryki na dalekim wschodzie. To ile potem importer wyda na promocje, sprzedaż, pensję zarzadu i administracji oraz unijne podatki to nie jest koszt produkcji"

Piszesz o importerze. A mowa była o producencie. Rossi robione w Hiszpanii jesli nie Francji.

Edytowane przez star
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Często w przypadku różnych produktów producenci robią badania rynku w kwestii ile potencjalny klient jest w stanie zapłacić za dany produkt. Nie wiem czy tak jest w przypadku nart, ale w przypadku produktów żywnościowych na pewno tak się dzieje (moja siostra zajmowała się przez dobrych kilka lat opracowaniem takich badań). Narzut sprzedawców jest pewnie spokojnie 50-60% oczywiście nie jest to  zysk, bo są też koszty sprzedaży

pozdro

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

52 minuty temu, Harnaś napisał:

No chyba jednak nie, zacytuję:

"Tylko że masowo produkowane przez czołowych producentów nart tyle właśnie lub mniej kosztują na wyjściu z fabryki na dalekim wschodzie. To ile potem importer wyda na promocje, sprzedaż, pensję zarzadu i administracji oraz unijne podatki to nie jest koszt produkcji"

No i tradycyjnie się nie zgodzę 🙂

Po pierwsze poproszę o zdjęcia nart z napisem Made in ............. Daleki Wschód.

Jeśli takie znajdziesz czego nie wykluczam to zapewniam ( wiem) że produkcja na wschodzie nawet jeśli jest tańsza niż w Europie to wymaga dużych zamówień a to są zamrożone na jakiś czas pieniądze .

To z kolei jest dla marki dodatkowy składnik KOSZU PRODUKCJI.

Ich ( wschodnich, tanich wykonawców) także należy bardzo pilnować i mieć cały czas kontrolę nad produkcją.

Podobnie jak związana z tym wszystkim logistyka.

 

Także sklejone w Chinach ze sobą dwie blaszki i deseczka to NIE koszt produkcji.

 

 

 

Edytowane przez jurek_h
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, johnwick napisał:

Hahahahhahahah. Co to w ogóle za dyskusja. Wiadomo, że cipeusze z wawki dopłacają za byle gówno bo chcą być trendi. I dorobią sobie do tego każdą teorię. Hahaha. Co kto lubi.

Dopłacają bo ich stać. Jakieś kompleksy? Bez inwektyw nie potrafisz?

Edytowane przez star
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, jurek_h napisał:

NIEPRAWDA.

Śpiochu pisze o CZĘŚCIOWYCH kosztach MATERIAŁOWYCH.

To malutka część kosztu PRODUKCJI.

Kosztem produkcji zakładu produkcyjnego jest także pani w księgowości i pan ochroniarz na portierni, ubezpieczenie firmy i mnóstwo innych składowych.

 

p.s. Jakoś przy mojej specjalnie koślawej "kalkulacji" wiązań ATK raptem okazało się, że projekt przedmiotu i certyfikaty także trzeba zaliczyć do kosztu wytworzenia 😄

A ten akapit w PIERWSZYM poście czytałeś:

"Sama produkcja już droższa, jest sporo procesów do wykonania, ale pewnie u większości producentów zautomatyzowana. W Handmade to pewnie skladanie z gotowych elementów od podwykonawców, wiec też bez przesady. Także szacowałbym koszt produkcji nart z materiałami na 200-500zł. Mysl techniczna od 20lat bez większych zmian. Reszta to marketing i marże pośredników."

Same koszty materiałow szacowalem na kilkakrotnie mniej.  O R&D jak widać też wspomniałem.  Natomiast koszty promocji i dystrybucji to już nie jest koszt produkcji. Zatem ochroniarza w fabryce możesz wliczyć ale w salonie w Zurychu już nie. 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, jurek_h napisał:

No i tradycyjnie się nie zgodzę 🙂

Po pierwsze poproszę o zdjęcia nart z napisem Made in ............. Daleki Wschód.

Jeśli takie znajdziesz czego nie wykluczam to zapewniam ( wiem) że produkcja na wschodzie nawet jeśli jest tańsza niż w Europie to wymaga dużych zamówień a to są zamrożone na jakiś czas pieniądze .

To z kolei jest dla marki dodatkowy składnik KOSZU PRODUKCJI.

Ich ( wschodnich, tanich wykonawców) także należy bardzo pilnować i mieć cały czas kontrolę nad produkcją.

Podobnie jak związana z tym wszystkim logistyka.

 

Także sklejone w Chinach ze sobą dwie blaszki i deseczka to NIE koszt produkcji.

 

 

 

Jak coś się produkuje na wschodzie to teraz się nakleja "Designed in EU".

A tutaj znalazłem jakiegoś typowo chińskiego producenta.

https://www.alibaba.com/product-detail/FLORUIT-Custom-Winter-Sports-Alpine-Ski_1601221093902.html?spm=a2700.7724857.0.0.7f145178i8rT0W

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Marcos73 napisał:

I Twój pracodawca dzięki Tobie obniżył cenę produktów przez siebie sprzedawanych 10 krotnie - bo Tobie tak akurat udało się kupić/wynegocjować cenę komponentów do produkcji znacznie taniej. Mam nadzieję, że będąc tego świadomym wystosowałeś do Niego pismo, że sprzedaż Waszych towarów po obecnych cenach to skurwysyństwo.

Kupowane elementy stanowią niewielką część naszego gotowgo produktu. Dany projekt jest też zakontraktowany już wcześniej, więc obniżek nie ma/ podwyżek też nie. Ale tak, jeśli oszczacuje koszt części na mniejszy przy wycenie nowego projektu dla klienta końcowego, to cena naszego produktu też będzie niższa. Staramy się utrzymywać podobny poziom narzutu przez cały czas. Nie wystawia się też pism do prezesa. Jak coś chcesz zaproponować to po porostu dzwonisz do niego, lub piszesz na teams.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Spiochu napisał:

Kupowane elementy stanowią niewielką część naszego gotowgo produktu.

Piotrek, ale przecież cały czas o tym piszę. Można uprawiać kreatywna księgowość i przerzucać cyfry z kolumny do kolumny zmieniając obraz - ale finalnie suma wszystkich kosztów pośrednich i bezpośrednich musi być niższa niż suma wpływów. Czy to w zieleniaku osiedlowym, czy tez w globalnym koncernie.

pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Marcos73 napisał:

Piotrek, ale przecież cały czas o tym piszę. Można uprawiać kreatywna księgowość i przerzucać cyfry z kolumny do kolumny zmieniając obraz - ale finalnie suma wszystkich kosztów pośrednich i bezpośrednich musi być niższa niż suma wpływów. Czy to w zieleniaku osiedlowym, czy tez w globalnym koncernie.

pozdro

Rożnie z tym jest. W jednym produkcie material może stanowić 1% ceny końcowej a w innym 90%.

Dostawcy też tłumaczyli, że są koszty energii, czynszów, administracji, kontroli jakości, pakowania itd.

Tylko jak się to dokładnie policzyło to przy większych seriach to dalej miało mały udział w cenie. Najpierw gadali że po niewielkiej obniżce już by dokładali do interesu a potem się okazywało że jednak opłaca im się produkować to samo 2x taniej. Wielu zbędnych kosztów można uniknąć, a te niezbędne też zminimalizować. Firmy przyzwyczajone do wysokich narzutów często są słabo zoptymalizowane, generują zbędne operacje, zużywają więcej materiałów niż to konieczne, czy zbyt wolno wykonują daną pracę. Jak przychodzi kryzys i trzeba zejść z ceny to wtedy albo upadają albo dostosowują się do nowych realiów, produkując wydajniej.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Spiochu napisał:

dostosowują się do nowych realiów, produkując wydajniej.

Często po prostu obniżają koszta poprzez zastosowanie gorszej jakości komponentów, tańszych/ gorszych  materiałów - ratują firmę kosztem reputacji -  upadek odkładają w czasie.. ale w momencie gdy większość tak robi przestaje mieć to aż takie znaczenie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...