Skocz do zawartości

Narty zbyt oddalone od siebie.


wpiszlogin

Rekomendowane odpowiedzi

39 minut temu, wpiszlogin napisał:

@MitekMam nadzieję, że nie odebrano moich słów jako ignorancję lub co gorsza arogancję. Było to dla mnie zaskakujące i tyle. 

@starMam podobne założenia na przyszły rok. Doszedłem do wniosku, że takie samotne wyjazdy na narty to też fajna sprawa. Spróbuje w przyszłym roku zbudować sobie formę przez ilość i regularność takich pojedynczych wypadów. Myślę, że ilość kilometrów jest kluczowa w moim przypadku do przełamania strachu przed wychylaniem się. Staram się też uczyć przez obserwację innych narciarzy ale oczywiście będzie też profesjonalne szkolenie.

@HarnaśZgadzam się ze wszystkim. Może nie powinienem wrzucać tego ostatniego filmiku... To miał być bardziej film o charakterze humorystycznym. W tym dniu miałem dużo lepsze momenty. Po przerwie ćwiczyłem jeszcze na łatwiejszej trasie i szło mi nieźle, ale z powodów technicznych nagranie poszło się j#$$@!.

Nie chodzi o strach przed wychylaniem się i km praktyki, ale o brak zrozumienia jak ma wyglądać skręt. Błądzisz. Obserwacja nic nie pomoże. Albo sam załapiesz (na co się nie zanosi, takich geniuszy nie ma dużo), albo ktoś Ci wytłumaczy na żywo.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, wpiszlogin napisał:

@MitekMam nadzieję, że nie odebrano moich słów jako ignorancję lub co gorsza arogancję. Było to dla mnie zaskakujące i tyle. ...

Cześć

Ależ oczywiście, że nie. Chodziło mi raczej o to aby uświadomić, że samodzielna poprawa własnej jazdy nie jest taka prosta. Ważne też by nie popadać w szczegóły oraz nie koncentrować się nad rzeczami mało ważnymi. W jeździe na nartach najważniejsza jest skuteczność a ta wiąże się z pełną kontrolą, dalej ekonomiczność jazdy = tak w sensie zużycia siły jak i w kwestii obszerności ilości ruchów.

Dlatego tak wielką role odgrywa doświadczenie i objeżdżenie. Kanon techniczny jest o tyle ważny, że jest po prostu optymalny.

Pozdro

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cze

Zarówno @Mitek jak i @Harnaś mają rację. Jeśli masz okazję, to na początku sezonu zaatakuj jakiś wyjazd szkoleniowy, to ktoś pomoże ogarnąć Ci ten chaos. Ustawi sylwetkę i jazdę. Może Adaś albo Tadeo. Raczej na dłuższy - tygodniowy wypad niż lekcje godzinowe. Da to wymierne efekty - niestety nauka kosztuje. Masz predyspozycje - więc to wykorzystaj. 

pozdro

  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Marcos73 napisał:

Cze

Zarówno @Mitek jak i @Harnaś mają rację. Jeśli masz okazję, to na początku sezonu zaatakuj jakiś wyjazd szkoleniowy, to ktoś pomoże ogarnąć Ci ten chaos. Ustawi sylwetkę i jazdę. Może Adaś albo Tadeo. Raczej na dłuższy - tygodniowy wypad niż lekcje godzinowe. Da to wymierne efekty - niestety nauka kosztuje. Masz predyspozycje - więc to wykorzystaj. 

pozdro

Dłuższy wyjazd szkoleniowy to jedna opcja.

Druga opcja to indywidualne lekcje z instruktorem co parę dni/tydzień, a pomiędzy tym samodzielna praca. Ja tak zrobiłem, ale mam blisko na narty. Ma to tę zaletę, że instruktor 100% czasu poświęca nam, a odstępy między lekcjami dają czas na ćwiczenie bez przytłoczenia zbyt dużą liczbą elementów do opanowania.

Przetestowałem obie opcje i ta druga lepiej mi się sprawdziła.

Największe znaczenie ma jednak to czy instruktor potrafi zauważyć źródła problemów u ucznia i czy ma dobrą metodykę nauczania. "Przerobiłem" paru instruktorów i instruktorek i niewielu jest naprawdę dobrych, czasem to była tylko strata pieniędzy.

  • Like 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

26 minut temu, Harnaś napisał:

Największe znaczenie ma jednak to czy instruktor potrafi zauważyć źródła problemów u ucznia i czy ma dobrą metodykę nauczania. "Przerobiłem" paru instruktorów i instruktorek i niewielu jest naprawdę dobrych, czasem to była tylko strata pieniędzy

Słyszałem ostatnio podobną opinię osoby która przerobiła kilku instruktorów i większość jak stwierdziła to strata czasu i pieniędzy. 
 

Od siebie dodam z racji że sam katowałem z uporem maniaka przez ostatni rok ale konsekwentnie wszędzie gdzie tylko mogłem ćwiczenie które mega mi pomogło przejść z tyłów na przody poprawić ogólną sylwetkę itd czyli kijki po bokach dotykające podłoża . Krótki ,średni skręt następnie podnoszenie wewnętrznej i oczywiście dodatkowo balans na jednej narcie . Na tym szczególnie skupiłem się sam będąc bez instruktora . A całą resztę różnych ćwiczeń wykonywałem już na szkoleniu . 
 

Warto samemu to ćwiczyć .

 

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, wpiszlogin napisał:

takie samotne wyjazdy na narty to też fajna sprawa...Staram się też uczyć przez obserwację innych narciarzy ale oczywiście będzie też profesjonalne szkolenie.

Może nie powinienem wrzucać tego ostatniego filmiku... 

Skorzystaj z wyjazdów busowych z różnych miejsc w Polsce, szybkie 4-dniówki i rano do roboty. A jeżdżą tam też dobrze jeżdżące osoby chętne do pomocy. Obserwacja spoko, ale tu się przychylę, że musi być ktoś z zewnątrz, kto zauważy problem i znajdzie rozwiązanie. Z tych co znam na pewno taką osobą jest Adam w Zwardoniu, filinator (ale nie wiem czy będzie jeszcze szkolił). Jazda z przygodnymi instruktorami w istocie może być stratą czasu. Albo zgłaszasz konkretny problem i pracujecie nad rozwiązaniem. Mi się kiedyś wydawało, że już niżej schodzę i poszerzyłem rozstaw rąk, i dupa, filmy obnażają wszystko. 

A filmy wrzucaj, co z tego, że ktoś coś wypunktuje, sam wrzucam jak mam, niech się wyżywają 😀. Jest jak jest. Grunt to mieć dystans do tego. 

  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Victor napisał:

Od siebie dodam z racji że sam katowałem z uporem maniaka przez ostatni rok ale konsekwentnie wszędzie gdzie tylko mogłem ćwiczenie które mega mi pomogło przejść z tyłów na przody poprawić ogólną sylwetkę itd czyli kijki po bokach dotykające podłoża . Krótki ,średni skręt następnie podnoszenie wewnętrznej i oczywiście dodatkowo balans na jednej narcie . Na tym szczególnie skupiłem się sam będąc bez instruktora . A całą resztę różnych ćwiczeń wykonywałem już na szkoleniu . 

Niekoniecznie w wariancie kątowym jak na filmie, ćwiczenie "z mieczami" jest doskonałe do carvingu i to na każdym pochyleniu. Regularnie robię. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Harnaś napisał:

"Przerobiłem" paru instruktorów i instruktorek i niewielu jest naprawdę dobrych, czasem to była tylko strata pieniędzy.

To chyba największy problem, instruktor powinien być jeden. Bo Cię zna i zna problemy, ustali jakiś plan szkolenia. Każdorazowo inny - to kasa wyrzucona zwykle w błoto. Indywidualne zwykle jest droższe, ale być może bardziej skuteczne. Chociaż szkolenie grupowe też ma swoje zalety, o ile grupa nie liczy 20 osób 😉.

pozdro

  • Like 1
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Marcos73 napisał:

To chyba największy problem, instruktor powinien być jeden. Bo Cię zna i zna problemy, ustali jakiś plan szkolenia. Każdorazowo inny - to kasa wyrzucona zwykle w błoto. Indywidualne zwykle jest droższe, ale być może bardziej skuteczne. Chociaż szkolenie grupowe też ma swoje zalety, o ile grupa nie liczy 20 osób 😉.

pozdro

Indywidualne lekcje nie są droższe - instruktor się nie podzieli, w danym momencie może poświęcić uwagę tylko jednej osobie. Jeśli grupa to max 2-3 osoby.

Jeździłem parę razy do pewnej instruktorki, która sama pięknie jeździ. Co z tego, skoro ona niewiele z tego rozumiała i nie umiała mi pomóc.

Jeden dobry instruktor jest na wagę złota 😉

  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, Harnaś napisał:

Indywidualne lekcje nie są droższe - instruktor się nie podzieli, w danym momencie może poświęcić uwagę tylko jednej osobie. Jeśli grupa to max 2-3 osoby.

Jeździłem parę razy do pewnej instruktorki, która sama pięknie jeździ. Co z tego, skoro ona niewiele z tego rozumiała i nie umiała mi pomóc.

Jeden dobry instruktor jest na wagę złota 😉

Zaletą szkolenia grupowego, to to że instruktor ma pieczę nad kursantami w większym wymiarze czasowym. Indywidualne - to koszt powiedzmy 120-150 PLN/h. Grupowe - tu nie wiem, ale powiedzmy kwota przy 5-cio osobowej grupie - co nie jest dużą grupą kwota 1200 pln/osobę powinna pozwolić na 5-cio dniowe szkolenie w wymiarze 6 h dziennie. 6 klocków za 5 dni - to chyba bardzo uczciwy zarobek. Mimo iż instruktor nie poświęci Ci aż tyle czasu na indywidualne szkolenie - to jednak może zwracać Ci uwagę praktycznie przez cały dzień. Indywidualnie to będziesz miał góra 2h dziennie szkolenia. NIe wiem co lepsze, ale uważam, że całodniowy nadzór będzie bardziej skuteczny, niż ćwiczenia we własnym zakresie. Zawsze w ciagu dnia możesz się zwrócić o pomoc do prowadzącego zajęcia - bo jest z Tobą cały czas. Ale to chyba zależy od preferencji szkolonego. Ja osobiście wybrałbym grupowe.

pozdro

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Marcos73 napisał:

Zaletą szkolenia grupowego, to to że instruktor ma pieczę nad kursantami w większym wymiarze czasowym. Indywidualne - to koszt powiedzmy 120-150 PLN/h. Grupowe - tu nie wiem, ale powiedzmy kwota przy 5-cio osobowej grupie - co nie jest dużą grupą kwota 1200 pln/osobę powinna pozwolić na 5-cio dniowe szkolenie w wymiarze 6 h dziennie. 6 klocków za 5 dni - to chyba bardzo uczciwy zarobek. Mimo iż instruktor nie poświęci Ci aż tyle czasu na indywidualne szkolenie - to jednak może zwracać Ci uwagę praktycznie przez cały dzień. Indywidualnie to będziesz miał góra 2h dziennie szkolenia. NIe wiem co lepsze, ale uważam, że całodniowy nadzór będzie bardziej skuteczny, niż ćwiczenia we własnym zakresie. Zawsze w ciagu dnia możesz się zwrócić o pomoc do prowadzącego zajęcia - bo jest z Tobą cały czas. Ale to chyba zależy od preferencji szkolonego. Ja osobiście wybrałbym grupowe.

pozdro

 

Co lepsze to może zależeć jak uczy instruktor i od cech kursanta oraz jego poziomu.

Całodzienne szkolenie to nigdy nie jest cały dzień, najczęściej do około południa, max do 13:00. Trzeba też wziąć pod uwagę wszystkie koszty szkolenia. Inaczej to wygląda, gdy jedziemy z grupą w Alpy, a inaczej gdy mamy dobrego instruktora w swojej okolicy.

Ja miałem 2,5h indywidualnego szkolenia na raz (trochę za dużo, 2h by w zupełności wystarczyło, ale była taka promocja 😉 ) Po szkoleniu dostawałem na Whatsapp opis tego co robiliśmy + zdjęcia z zaznaczonymi błędami i poprawnymi pozycjami. Korzystam z tego do dzisiaj.

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Harnaś napisał:

Całodzienne szkolenie to nigdy nie jest cały dzień, najczęściej do około południa, max do 13:00. Trzeba też wziąć pod uwagę wszystkie koszty szkolenia. Inaczej to wygląda, gdy jedziemy z grupą w Alpy, a inaczej gdy mamy dobrego instruktora w swojej okolicy.

Wszystko jest do dogadania. Myślę, że taki Adaś bez problemu by to ogarnął, nawet z wieczorną Videoanalizą. Robisz szkolenie całodniowe w cyklach 3x 2h lub 2 x 3h  - zwykle 9.00-16.00 masz 8h - jest tez czas na przerwę. Nawet niech to kosztuje 1500 za osobę - jeśli z którychś instruktorów by oponował, że słabo - to powiem krótko, ze komuś się w dupie poprzewracało. Wcale nie musza być to Alpy - ale byłoby miło. A taki Zwardoń/Pilsko - bardzo dobra miejscówka na takie szkolenie a w szczególności przed i po sezonie - o ile będzie śnieg 😉

pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, Jacek1210 napisał:

Mała uwaga: samo zrobienie kibla nie jest błędem - błędem jest cały czas w tym kiblu pozostawać.

Kibel robi każdy szybko jadący zawodnik przed i w czasie przekrawędziowania.

 

3464646413564664.PNG.ae3e26c9a6dcc57fadbdc9f6e49e01c1.PNG

Tylko że pacjent ze zdjęcia za chwilę przejdzie w wysoką pozycję, niejako "cofnie narty pod siebie" i w ten sposób automatycznie przejdzie do pozycji wychylonej, dociążając w ten sposób przody i inicjując kolejny skręt. Tobie brakuje podstaw, jak wcześniej pisali koledzy i to musisz ćwiczyć

 

 

Jacek, Jacek - kąt goleń - dalej ostry nie ma kibla a jest przesunięcie śc w płaszczyźnie strzałkowej. A tak po ludzku , gaz do dechy bez utraty sterowniści

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

19 godzin temu, Adam ..DUCH napisał:

Jacek, Jacek - kąt goleń - dalej ostry nie ma kibla a jest przesunięcie śc w płaszczyźnie strzałkowej. A tak po ludzku , gaz do dechy bez utraty sterowności

 

No i cały misterny plan w piz.u.

Potrafisz odebrać chłopakowi ostatnią nadzieję że przynajmniej jedną rzecz robi choć trochę dobrze...

Umierającemu też zabierzesz ostatnią szklankę wody od ust ? 🙂

  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na pewno będzie w przyszłym sezonie jakieś szkolenie, ale teraz jeszcze nie wiem co i jak. Mam wątpliwości czy dobrze jest zacząć w ten sposób sezon. W tym roku na indywidualnym szkoleniu byłem totalnie nierozjeżdżony. Inicjowałem skręt pomagając sobie barkami. Nawet jeśli wiem, że to błąd, to potrzebowałem na to czasu kosztem szkolenia.

Też mi się wydawało, że lepiej jest zachować ciągłość dlatego myślałem o kontynuacji współpracy z ostatnim instruktorem. Na pewno ten instruktor był o niebo lepszy niż poprzedni, bo tamten uważał, że jeżdżę zajebiście. Może miałem trochę nierealistyczne oczekiwania... Myślałem, że po tych 4h to zacznę nagle fruwać. Finalnie czas minął dość szybko. Było dużo jeżdżenia za instruktorem, co podobno jest skuteczną metodą nauki. Oczywiście były też uwagi i ćwiczenia. Skupialiśmy się na poprawie postawy, bo na początku byłem mega skulony i pracowałem barkami i rękami. Potem doszło trochę ćwiczeń na skręt równoległy: ćwiczenie na obniżanie pozycji. Jest to element o którym często zapominam i potem nie mam "z czego" zrobić odciążenia. Finalnie jeździłem mniej więcej tak:

Największym minusem szkolenia indywidualnego wydaje mi się czas. Niektóre elementy po prostu trzeba powtórzyć x razy i tego się nie przeskoczy.

 

Edytowane przez wpiszlogin
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, wpiszlogin napisał:

Na pewno będzie w przyszłym sezonie jakieś szkolenie, ale teraz jeszcze nie wiem co i jak. Mam wątpliwości czy dobrze jest zacząć w ten sposób sezon. W tym roku na indywidualnym szkoleniu byłem totalnie nierozjeżdżony. Inicjowałem skręt pomagając sobie barkami. Nawet jeśli wiem, że to błąd, to potrzebowałem na to czasu kosztem szkolenia.

Też mi się wydawało, że lepiej jest zachować ciągłość dlatego myślałem o kontynuacji współpracy z ostatnim instruktorem. Na pewno ten instruktor był o niebo lepszy niż poprzedni, bo tamten uważał, że jeżdżę zajebiście. Może miałem trochę nierealistyczne oczekiwania... Myślałem, że po tych 4h to zacznę nagle fruwać. Finalnie czas minął dość szybko. Było dużo jeżdżenia za instruktorem, co podobno jest skuteczną metodą nauki. Oczywiście były też uwagi i ćwiczenia. Skupialiśmy się na poprawie postawy, bo na początku byłem mega skulony i pracowałem barkami i rękami. Potem doszło trochę ćwiczeń na skręt równoległy: ćwiczenie na obniżanie pozycji. Jest to element o którym często zapominam i potem nie mam "z czego" zrobić odciążenia. Finalnie jeździłem mniej więcej jak na przedostatnim filmie.

Największym minusem szkolenia indywidualnego wydaje mi się czas. Niektóre elementy po prostu trzeba powtórzyć x razy i tego się nie przeskoczy.

 

Ja też potrzebowałem na początku sezonu trochę czasu by się rozjeździć.
Generalnie nauka jazdy to przede wszystkim praca własna. Instruktor wyjaśnia, koryguje, ale wszystkiego nie opanujesz na kursie. Ważne by zrozumieć o co chodzi w skręcie, zapamiętać te odczucia gdy coś wychodziło i do tego potem dążyć.

Edytowane przez Harnaś
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1) grupa ma sens jak jest jednorodna i dobrze prowadzona - pomaga w wizualizacji, cofnięciu się w procesie nauczania do naśladownictwa, zabija monotonię i tak dalej .. w połączeniu z wideoanalizą działa

2) praca jeden na jeden to na dłuższą metę (klika godzin dziennie) trochę orka - oczywiście do zrobienia ale albo na bardzo niskim poziomie albo na bardzo wysokim

3) @wpiszlogin - tak na dzień dobry instruktor pominął słaby dobór sprzętu i dużo co się dzieje na tym filmie jest tego pochodną. Do ogarnięcia ćwiczeniami ale źle dobrany sprzęt zły pozostanie. O jeździe z plecaczkiem nie wspominam bo na trasie nie rozumiem. 

4) to trochę pułapka - idealna jazda instruktorska. Instruktor ma czytać błędy, znaleźć ich genezę i zaproponować rozwiązanie w sposób zrozumiały i rabialny. Co z tego, że sam pojedzie dobrze ? .. wiem - to kontrowersyjne, ale sporo osób doskonale jeżdżących nie potrafi zrozumieć przyczyn problemów innej osoby a tym samym nie będzie w stanie nic pomoc. Zamknięcie się w kanon "przerobimy takie a takie ćwiczenia" nic nie daje, tym bardziej że statystyczny użytkownik tego forum z racji na wiek ćwiczenia pojedzie znacznie gorzej niż jazdę swobodną.

M.

  • Like 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@Marxx74x

Nie pominął. Wspominał, że na SL będzie ciężko z jazdą ześlizgiem. Udostępnił mi GS 175cm na czas szkolenia.

Co do plecaka, to jest to specjalny plecak sportowy do nawadniania i jest on dla mnie cholernie ważny.

Co do punktu czwartego - instruktor twierdził, że jazda za kimś jest skuteczną metodą nauczania, bo wtedy zaczynamy naśladować wszystkie ruchy. Czy tak jest? Nie wiem. Wyobrażam sobie, że to wymaga to odpowiedniej ilości czasu.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Więc..

Wez sobie bidon na pas, tabletki z elektrolitem i tak dalej.

Po drugie i o tym pisałem masz mega zbyt wysokie kijki i sylwetkę idiotyczną.

Po trzecie nikt nie uruchomił Ci bioder s ślizgowe jest tylko spadani i to też byle jakie.

Ale ja się nie znam więc weź na to poprawkę. Wracam do dyskusji z córką jak ma ogarnąć sprint na Mistrzostwach Świata Juniorów. 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, wpiszlogin napisał:

@Marxx74x

Nie pominął. Wspominał, że na SL będzie ciężko z jazdą ześlizgiem. Udostępnił mi GS 175cm na czas szkolenia

Zmień instruktora na takiego, który uczy jazdy skrętem ciętym (zwanym też karwingiem). Łatwe SL są dobre do nauki jazdy, choć starej daty instruktorzy (bądź wychowani na archaicznych metodykach) mają inne zdanie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Harnaś napisał:

Zmień instruktora na takiego, który uczy jazdy skrętem ciętym (zwanym też karwingiem). Łatwe SL są dobre do nauki jazdy, choć starej daty instruktorzy (bądź wychowani na archaicznych metodykach) mają inne zdanie.

 

A nie lepiej nauczyć się najpierw dobrze podstaw ? Równowagi, stania na nartach, pracy kijami  ? Bo kojarzą mi się z forum, sprzed kilku lat pytania typu "po kilku lekcjach z instruktorem jeżdżę już świetnie carvingiem, a w jaki sposób mam hamować ?"

Pseudo GS-y w rozmiarze 175 mogą się właśnie do tego całkiem dobrze nadawać. Myślę że obecny instruktor jest OK. Poza tym, może ktoś by choć trochę chłopaka pochwalił, zamiast ciągle narzekać ? Moje niewprawne oko na ostatnim filmie widzi postęp.

Edytowane przez Jacek1210
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Jacek1210 napisał:

 

A nie lepiej nauczyć się najpierw dobrze podstaw ? Równowagi, stania na nartach, pracy kijami  ? Bo kojarzą mi się z forum, sprzed kilku lat pytania typu "po kilku lekcjach z instruktorem jeżdżę już świetnie carvingiem, a w jaki sposób mam hamować ?"

Pseudo GS-y w rozmiarze 175 mogą się właśnie do tego całkiem dobrze nadawać. Myślę że obecny instruktor jest OK.

Chyba nie rozumiesz czym jest skręt cięty. Trzeba opanować inicjację skrętu, jest faza sterowania, zakończenie skrętu do zatrzymania lub przejścia w następny skręt (terminy mogą nie być w pełni profesjonalne 😉 )

To lepiej uczy balansu i pozycji niż jakieś ześlizgi. Swoją drogą żaden skręt cięty nie jest pozbawiony ześlizgu, nawet minimalnego.

Jakieś durne próby "carvingu" bez pojęcia o co w tym chodzi faktycznie mogą dawać efekty o jakich piszesz. Wtedy narciarz stara się wprowadzić nartę na krawędź i umożlić jej niekontrolowaną jazdę po łuku.

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 godzin temu, wpiszlogin napisał:

Finalnie jeździłem mniej więcej tak:

MSZ jest nieźle a nawet dobrze na tym etapie nauki. We wszystkich rodzajach jazdy, nawet w tym najtrudniejszym - skręcie krótkim. Wg mnie narty dobrze dobrane. Sylwetka za wysoka, kije może i za długie, ale na tym etapie tak właśnie ma być. Mały plecaczek z tyłu? Czemu nie, byle był lekki i nie przeszkadzał. Oczywiście wiele do poprawy i nauczenia się (np. separacja góry i dołu w krótkim skręcie, większa inklinacja i angulacja w długim), ale to przyjdzie z czasem.

Kontynuował bym pracę z tym samym instruktorem, bo widać, że wie co robi. I dużo jeździć. W przyszłości obniżysz sylwetkę, poprawisz to i owo.

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z perspektywy początkującej generalnie zgadzam się z @Marxx74x.  Zaznaczę tylko, że mam narty sl 155 najulubieńsze swoje własne wybrane prze instruktora. Szkolenia- tu poprawiasz jeden element, może dwa przy dobrych wiatrach i kondycji/umiejętności/swojego etapu, np doprowadzasz do ładu i składu skręt długi. 3/4 godziny szkolenia + reszta na utrwalenie x 6 dni na stoku. Moim zdaniem jest to bardzo dobry sposób i idealny czasowo na poprawienie i wypracowanie nowej pamięci mięśniowej. Dużym plusem jest też jazda w swojej grupie, która mobilizuje a video analiza pomaga poukładać to w głowie.  Szkolenie indywidualne - super sprawa, o ile ma się swojego zaprzyjaźnionego instruktora, któremu się chce rozkminiać i wymyślać myki na poprawienie błędów. To samo robi instruktor na szkoleniu, tylko w grupie 3/5 osób i trwa to dłużej. Indywidualnie prawdopodobnie ogarniesz to w trochę krótszym czasie. Jazda za kimś, naśladowanie to fajna sprawa, pod warunkiem, że masz świadomość tego co robisz i rozumiesz to co widzisz i przełożysz to na siebie, o ile oczywiście twoja głowa w międzyczasie nie nakazuje ci patrzeć pod nogi (tak właśnie mam). Znaczenie ma też miejsce, różnorodność stoków i warunków. Masz to w Alpach, gdzie kolory tras nie mają za wiele wspólnego z naszymi oznaczeniami, że o niespodziankach nie wspomnę. Aczkolwiek nie jeżdżę do większych ośrodków u nas, więc nie mam porównania. I na koniec jak dla mnie najważniejsze - nie oglądam filmików, jutubów ani innych takich, nie analizuję, nie zaśmiecam głowy. Moi instruktorzy wiedzą co mają ze mną zrobić, a ja przyjmuję to z czystą głową, łatwiej jest. Powodzenia! Napisałam to ja, początkująca 😉 

  • Like 2
  • Thanks 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...