Dany de Vino Napisano 10 Marca 2015 Udostępnij Napisano 10 Marca 2015 Dziś, około 12.oo na Obergurgl. Jeździłem akurat czarną 4 wzdłuż dość szybkiej kanapy. Na końcu tego kawałka czarnej jest stacja pośrednia, gdzie można się załapać na kanapę bez konieczności zsuwania się niebieskimi do samego dołu. Jest tam również możliwości jechania prawie równolegle poza trasą. Jeździłem tam wczoraj. Dziś pogoda "kryształowa", słonko i na górze parę stopni mrozu. Marzenie. Wszystko to tworzyło taki nastrój, w którym nic złego nie ma prawa się wydarzyć. Ten teren pozatrasowy był już wczoraj dość mocno rozjeżdżony. Dziś to zostało zmrożone, tak że powstało takie kartoflisko po wykopkach. Po spróbowaniu odpuściłem i wróciłem z powrotem na trasę (narta nie była w stanie się w to wciąć). Para mocno dorosłych i dobrze jeżdżących ludzi , których zaobserwowałem tam już wczoraj, uparcie ćwiczyła na tych "gruzach". Męczyli się trochę, bo w takich warunkach jakże inaczej. Akurat zjechałem tą czarną 4 i podjechałem do stacji pośredniej, do bramek. Usłyszałem krzyk i zobaczyłem tego gościa fruwającego w powietrzu i odbijającego się po tym zamarzniętym stoku. Poleciał "bez łeb" i tak go obijało aż do końca. Tam jest dodatkowo taki niewielki około 1.5m uskok na zakończenie tej ścianki. Gość wciął go na głowę, upadł i znieruchomiał jak kukła w dość nienaturalnej pozycji. Kobitka była kilka metrów za nim, więc zaraz Go dopadła. Facet z obsługi kanapy natychmiast zatelefonował po pomoc na górę. Sanitarny skuterek z toboganem był prawie natychmiast (może trzy minuty), aż byłem zaskoczony. Zajęli się Nim. Pojechałem kanapą na górę. Jak zjechałem powtórnie, myślałem że będzie już posprzątane ale zobaczyłem, że facet dalej leży jak leżał tyle że na noszach/toboganie i jest jeszcze jeden skuterek prawdopodobnie z lekarzem. Ale Go nie transportowali. Stali nad nim. W tym momencie nadleciał helikopter i zatrzymali kanapy (pewnie z powodu wiatru od śmigieł). Nie wyglądało to dobrze. Od faceta z obsługi dowiedziałem się, że facet jest nieprzytomny i że lekarz zabronił go wieźć na toboganie. Za chwilę Go spakowali do helikoptera i zabrali. Mam nadzieję, że facet nie skręcił karku, choć prawdę mówiąc trochę na to wyglądało. Jakoś później znacznie gorzej mi się jeździło... A jeśli chodzi o jazdę w kasku, to widziałem sporo ludzi w czapeczkach lub wręcz z gołą głową. Co najdziwniejsze część instruktorów też w czapeczkach. Jednak jeżdżący w kaskach jednak przeważają. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
kaligr Napisano 10 Marca 2015 Udostępnij Napisano 10 Marca 2015 Jak zwieźli go helikopterem to raczej jeszcze żył. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Dany de Vino Napisano 11 Marca 2015 Autor Udostępnij Napisano 11 Marca 2015 Mam nadzieję. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.