Skocz do zawartości

Marcos73

Members
  • Liczba zawartości

    4 958
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    197

Zawartość dodana przez Marcos73

  1. Maras, dokładnie tak jest. Tobie ostatnio spasowały szerokie i … tyle mogę napisać. Ja wolę takie jak mam. Pewnie w jednych warunkach sprawują się lepiej a w innych nieco gorzej. W każdym razie da się na nich jeździć po twardym, po miękkim i w rozjeżdżonym także. pozdro
  2. Ja prawie 1500😡. Tak sprawdzałem z ciekawości. pozdro
  3. A Ty skąd dojeżdżasz? - z Niemiec - to wiem, jak coś 😉 pozdro
  4. No i może będzie śnieg, bo inaczej to tylko piwko można strzelić 😉 pozdro
  5. Marcos73

    Sezon 2024/2025

    Tamtędy gdzieś z gondoli zjeżdżali instruktorzy/lokalsi - generalnie zajebiści narciarze, tych co oczywiście do gondoli wpuścili. Na zdjęciu coś widać, generalnie to coś było widać tylko na trasie przy starym krześle. Schodzac z dłuższej kanapy w mleku, to generalnie jechaliśmy trasą za słupkami. Wjeżdżaliśmy na zagrodzoną trasę, bo wiedzieliśmy tylko że mniej więcej powinna prowadzić do starego krzesła. pozdro
  6. Marcos73

    Sezon 2024/2025

    Cze Mam zdjęcie, gdzie coś widać 😉. Generalnie to z krzesła w lewo i troszkę w dół i w lewo powyżej tablicy, a poniżej płotków do górnej stacji krótszego krzesła. Prawym wyjeżdżaliśmy na górę. Jak na zdjęciu. Z prawej strony trasy przy krótkim krześle (nie widać na zdjęciu) też był off do samego dołu (tam syn zgubił nartę, której blisko h szukaliśmy 🙂), ale tylko pierwszy dzień, w drugi juz tam przejechali ratrakiem i był jakis trening lokalneych dzieciaków. Ale mgła tak goniła, że zwykle nie było nic widać. Szczytu nie widziałem jak wygląda, bo się ani razu nie pokazał. pozdro
  7. Wszystko jest do dogadania. Myślę, że taki Adaś bez problemu by to ogarnął, nawet z wieczorną Videoanalizą. Robisz szkolenie całodniowe w cyklach 3x 2h lub 2 x 3h - zwykle 9.00-16.00 masz 8h - jest tez czas na przerwę. Nawet niech to kosztuje 1500 za osobę - jeśli z którychś instruktorów by oponował, że słabo - to powiem krótko, ze komuś się w dupie poprzewracało. Wcale nie musza być to Alpy - ale byłoby miło. A taki Zwardoń/Pilsko - bardzo dobra miejscówka na takie szkolenie a w szczególności przed i po sezonie - o ile będzie śnieg 😉 pozdro
  8. Marcos73

    Sezon 2024/2025

    Edwin, no mało trochę tej jazdy, to fakt. Z opisów przygotowań @grimson myślałem podobnie jak Ty, będzie grubo. Ale najważniejsze, że On się cieszy, jak ten czas spędził. Może to przygotowanie nie było takie bez sensu, bo te 12 dni wykorzystał jak tylko mógł. Zima była, jak była, nic na to nie poradzimy. Ma chłop daleko i to zwykle jest przeszkodą. Brak czasu jeszcze bardziej to ogranicza. A jeszcze jak rodzina nie pomaga .... wiemy, że Jego dziewczyny nie są jakimiś fankami narciarstwa. pozdro
  9. Zaletą szkolenia grupowego, to to że instruktor ma pieczę nad kursantami w większym wymiarze czasowym. Indywidualne - to koszt powiedzmy 120-150 PLN/h. Grupowe - tu nie wiem, ale powiedzmy kwota przy 5-cio osobowej grupie - co nie jest dużą grupą kwota 1200 pln/osobę powinna pozwolić na 5-cio dniowe szkolenie w wymiarze 6 h dziennie. 6 klocków za 5 dni - to chyba bardzo uczciwy zarobek. Mimo iż instruktor nie poświęci Ci aż tyle czasu na indywidualne szkolenie - to jednak może zwracać Ci uwagę praktycznie przez cały dzień. Indywidualnie to będziesz miał góra 2h dziennie szkolenia. NIe wiem co lepsze, ale uważam, że całodniowy nadzór będzie bardziej skuteczny, niż ćwiczenia we własnym zakresie. Zawsze w ciagu dnia możesz się zwrócić o pomoc do prowadzącego zajęcia - bo jest z Tobą cały czas. Ale to chyba zależy od preferencji szkolonego. Ja osobiście wybrałbym grupowe. pozdro
  10. To chyba największy problem, instruktor powinien być jeden. Bo Cię zna i zna problemy, ustali jakiś plan szkolenia. Każdorazowo inny - to kasa wyrzucona zwykle w błoto. Indywidualne zwykle jest droższe, ale być może bardziej skuteczne. Chociaż szkolenie grupowe też ma swoje zalety, o ile grupa nie liczy 20 osób 😉. pozdro
  11. Marcos73

    Sezon 2024/2025

    Artie - nie, jak byliśmy to cała góra była zamknięta. Z Bormio 2000 szybka kanapą - w mgłę 🙂, lekko na dół i w lewo w czarną która dochodziła do górnej stacji krzesła krótkiego z Bormio 2000. Oba te krzesła ida równolegle do siebie - to stare krótsze i wolne, a to szybsze jest dłuższe i gdzieś tam wyjeżdża. Byłem tam 2 x i 2 x razy była taka mgła, że nic nie było widać powyżej górnej stacji starej kanapy. Na górę nie chodziła ani gondola, ani krzesło - które tam dojeżdża. Gondolka przez 2 dni może 3 kursy zrobiła, ale wpuszczali tylko instruktorów na free. Nas nie wpuścili do gondolki. Narty mieliśmy chujowe 😉. 1 dzień wszystko było zamknięte. 3 pozostałe dni w Santa Caterina spędziliśmy. Byłem tam pierwszy raz i tak naprawdę to nie wiem jak Bormio wygląda. Stelvio śmignąłem kilka/naście razy, ale nie z samej góry tylko od górnej stacji starej kanapy z Bormio 2000, albo od razu z Bormio 2000. Akurat te dni pogoda była dla koneserów. A ta czarna to chyba trasa F. pozdro
  12. Cze Zarówno @Mitek jak i @Harnaś mają rację. Jeśli masz okazję, to na początku sezonu zaatakuj jakiś wyjazd szkoleniowy, to ktoś pomoże ogarnąć Ci ten chaos. Ustawi sylwetkę i jazdę. Może Adaś albo Tadeo. Raczej na dłuższy - tygodniowy wypad niż lekcje godzinowe. Da to wymierne efekty - niestety nauka kosztuje. Masz predyspozycje - więc to wykorzystaj. pozdro
  13. Taki Prima Aprilis 😉 pozdro
  14. Czyli co 2 miesiące ? miesiąc i 30 dni to chyba 2 miesiące.
  15. Cze Kurde, dla mnie te narty są nieomal identyczne, są bardzo podobne do siebie. Ale to identyczne narty co do budowy i geometrii - różnią się tylko nieznacznie długością. Ja ostatnio wybieram krótsze, bo potrzebują minimalnie mniejszej prędkości aby już fajnie na nich pojechać (z cyklu na Rusin i w Alpy). Coś na kształt nart hybrydowych, niby dłuższe - a jednak ..... Na dłuższych alpejskich stokach obie narty zachowują się nieomal identycznie, tak samo są stabilne przy wyższych prędkościach, praktycznie identycznie skrętne, nie udało mi się sprawdzić prędkości przy których atut długości jest zauważalny. Różnica 1m w promieniu w tych nartach nie robi żadnego znaczenia. W krótszych 17m to i tak dość sporo jak na tę długość. Jeśli Żona jeździła na dłuższych GS-ach - to jak jej kupisz 178cm - to też będzie dobrze. Waga jest podobna obu par. Jak sobie radziła GS Croc - to z tymi tym bardziej sobie poradzi. To narty bardzo chętne do skrętów, natomiast jadąc nawet szybciej nie wykazują żadnych objawów nerwowości. Bardzo dobrze trzymają na twardych podłożach, nie są to jakieś sztywne kołki na betonowe stoki, ale tak - jak dla mnie - skrojone na miarę do amatorskiej jazdy. W miękkim nie czuć przesadnej sztywności, nie maja tendencji do kopania się - ładnie się układają w miękkim śniegu i nie walą aż tak po piszczelach na nierównym zmrożonym stoku. Mikoski jak je założył, to stwierdził, że to narty które robią od razu to co chce kierowca. Nie trzeba się adoptować, tylko się wsiada i ma się uczucie, jakby się na tych nartach jeździło od dawna. Takie łatwe i przyjazne, bez niespodzianek. Ale najlepiej spróbować, bo to co mi pasuje - Twojej lubej już niekoniecznie musi. pozdro
  16. Piotrek, ale przecież cały czas o tym piszę. Można uprawiać kreatywna księgowość i przerzucać cyfry z kolumny do kolumny zmieniając obraz - ale finalnie suma wszystkich kosztów pośrednich i bezpośrednich musi być niższa niż suma wpływów. Czy to w zieleniaku osiedlowym, czy tez w globalnym koncernie. pozdro
  17. I Twój pracodawca dzięki Tobie obniżył cenę produktów przez siebie sprzedawanych 10 krotnie - bo Tobie tak akurat udało się kupić/wynegocjować cenę komponentów do produkcji znacznie taniej. Mam nadzieję, że będąc tego świadomym wystosowałeś do Niego pismo, że sprzedaż Waszych towarów po obecnych cenach to skurwysyństwo. A poważnie to podaż i popyt tworzą cenę. Towar jest wart tyle ile ktoś jest skłonny za niego zapłacić. Sam kupiłem używane Stockli za przyzwoite pieniądze, nie dla tego że mnie nie stać na nowe, ale podobnie jak Ty uważam że cena 6500 za narty - to cena popierdolona. Te za 1/4 ceny używane tak samo będą dobrze jeździć jak nowe. Ale jak kogoś stać i uważa że warto - niech kupuje. Narty to produkt sezonowy - więc też ten handel jest nieco inny. Inne są marże nawet nie tyle producenta, co pośredników parających się dystrybucją. Pewnie cena producenta jest niezwykle atrakcyjna, natomiast mocno pęcznieje po przejściu przez kilku pośredników, ale też oni biorą na siebie ryzyko sprzedaży. Wszystko jest dość mocno chronione tajemnica handlową. Jeśli ktoś chce i będzie szukał, będzie cierpliwy i będzie kupował w dobrym okresie niekoniecznie najnowsze malowanie, bo nawet nie model - to można kupić narty (generalnie sprzęt) w bardzo dobrych pieniądzach. No niestety jak ktoś wie budzi w sezonie - no to frycowe musi zapłacić. pozdro
  18. Na koszt wytworzenia ma wpływ praktycznie wszystko, marketing, dział badań, jakości, ksiegowość, kadry, utrzymanie ruchu, nawet ten elegancki salon mający na celu nawet stricte promocyjną działalność. Każdy z tych elementów ma wpływ na cenę poszczególnej sztuki. Kupujemy teraz maszynę do druku - 2,2 mln EUR - czas użytkowania: 10 lat - w leasingu wyjdzie pewnie z 3,5mln EUR. Do każdej wyprodukowanej przeze mnie rzeczy mam nie doliczać amortyzacji takiej kwoty? Mam liczyć tylko materiał i robociznę ludzką i ewentualnie koszty eksploatacyjne ? Nie za bardzo rozumiem. Musze w takim przypadku dopierdolić klientom min 120 000 pln do rachunku miesięcznie, żeby to miało jakikolwiek sens. A to mało. bo za 10 lat ta maszyna będzie kosztować - nowa min 3 ml eur. Jeśli uważasz, że dasz rade produkować porządne narty za 5 stówek, to zacznij to robić. W 3 sezony zdobędziesz świat. Nikt Ci tego nie zabroni, jedynie życie twoje teorie zweryfikuje. pozdro
  19. Marcos73

    Sezon 2024/2025

    Wiesiek, oczywiście wrzutki z YT to rzadka jazda off, bo jak pisałeś - takie warunki zdarzają się .... czasami. Ale w warunkach o których wspominasz jazda to obskoki, zsuwanie się, walka o życie i trudno to w rozumieniu trasowym nazwać jazdą. Na trasach ów sztruks, znany z YT jest pierwsze 2h, a zwykle to odsypy przechodzące w muldy. Jazda w obu tych przypadkach, to zupełnie co innego. Na trasach zwykle chodzi o płynność jazdy, poza - doślizgać się w jednym kawałku. W skrajnych przypadkach warunków śniegowych. pozdro
  20. Marcos73

    Sezon 2024/2025

    Cze Zjazd za przełamanie zawsze jest obarczony ryzykiem, bo może tam ktoś być, kogo nie widać jadąc z góry. Mnie osobiście rytmiczna jazda nie bawi, raczej są to skręty krótkie poprzeplatane średnimi. Także technika jest mieszana. W zależności od warunków, terenu etc. Ostatni na Rohace postanowiłem jeden zjazd zjechać - cały stok krótkim skrętem - powiedzmy śmigiem w moim wydaniu - z góry do dołu - jednym rytmem. Porażka. Byłem okropnie zmęczony na dole. Na ściankach super, na płaskim męczarnia. Ale to wina pewnie braku techniki w tej materii. Dla mnie wjazd na przełamanie jest super w skręcie na krawędzi, jak teren ucieka i trzeba go "łapać". Ale musi być widać co za tym przełamaniem jest, bo będąc w skręcie - szczególnie jak teren ucieknie - to trudno w sekundzie cokolwiek zrobić. pozdro
  21. Marcos73

    Sezon 2024/2025

    Wiesiu, jazda w terenie jest inna i w dużej mierze tą łatwość tworzy sam śnieg, który stwarza opór w jeździe i mocno nas hamuje. Odczucie stromizny jest inne. Z reguły to narciarze obawiają się prędkości poruszania się po przygotowanym stoku, a nie tego że jest stromo na zasadzie - nie zszedłbym tam na nogach, a mam tam zjechać? Ostatnio w Bormio jeździliśmy z synem przytrasowo, tzn. na czarnej nieprzygotowanej po opadzie świeżego trasie. Nota bene zamkniętej. Narty GS - czyli te z tych nie nadających się - śniegu tak po kolano. I dało wie jechać i bardzo fajnie, ale tylko dlatego, że było stromo. Sama prędkość była wystarczająca, aby na takich nartach jechać. Ale trasa nie była przygotowana. Jeśli byłoby bardziej płasko, nic by z tego nie wyszło, bo by się praktycznie jechać nie dało. pozdro
  22. A propos budowy domu - Twoje szacunki sa na jakiej p[odstawie - ile par nart wykonałeś we własnym zakresie? Czy przeciętny mieszkaniec Bangladeszu żyje na porównywalnym poziomie mieszkańca dużego maista europejskiego? Krzysiek Moruniek opisywał swoje wizyty na Bałkanach, stwierdził, że już jest bardzo drogo po X kolejnych wyjazdach. Więc ma ogląd na zmianę cen w związku z podwyższeniem standardów życia przeciętnego mieszkańca. My bazujemy na dużym obrocie, nie jesteśmy najtańsi, ale mamy inne atuty które dla klientów są ważniejsze. Dla przykładu karton opakowaniowy GC1 (jednostronnie powlekany, dwustronnie bielony) koszt zakupu zawiera się w granicach 4,00-15,00 netto/kg. Jest ogromna różnica w jakości w tym zakresie cenowym. Sa klienci, co wybierają te abstrakcyjnie drogie kartony, bo zapakowany w nich towar jest drogi, a karton ma byś śnieżnobiały, a nie trochę biały, a raczej lekko żółty. Po COVID sami zaczęliśmy we własnym zakresie importować papier bezpośrednio od producentów - z całego świata. Jest znacznie tańszy niż w PL u hurtowników. Ale finalnie sprzedajemy go po trochę niższej cenie (tylko na nasze potrzeby - dla klientów) niż standardowa cena hurtowa w PL, ponieważ: Trzeba go kupić dużo i to jednolity - czyli określony format i gramatura oraz rodzaj papieru. Trzeba od razu wywalić kasę. Papier trzeba magazynować, bo to zakupy na dłuższy okres. MIn. zamówienie to 36 palet. Papierów - rodzajów, formatów i gramatur jest od groma. Powiedzmy że kupujemy 20 standardów - to jest 720 palet. Trzeba na to powierzchnie magazynową, magazyn trzeba wyposażyć, trzeba zatrudnić magazynierów etc. Więc finalnie koszty - w naszym przypadku to min 60 tys. netto m-c. Więc finalnie to mimo iż go kupujemy znacznie taniej to licząc wszystkie dodatkowe koszty to marża jest na poziomie 5% dodatkowego zysku dla firmy. Pod warunkiem, że jest robota i papier systematycznie schodzi. Im dłużej go magazynujemy, tym mniej na nim zarabiamy, a po pewnym okresie wręcz jest strata. Bazujemy na dużym obrocie. Każda firma chce i musi zarabiać, a jak coś da się sprzedać drożej, bo jest specjalistyczne - tak tez się robi. O ile znajda się na to odbiorcy. Żeby oszacować realny koszt produkcji, trzeba znacz wszystkie koszty z tym związane, bo inaczej to wyliczenia laików są z dupy. Zysk, to to co Ci pozostaje po opodatkowaniu, nie różnica między kosztem zakupu materiałów i sprzedażą finalną produktu. Stockli to uznana marka, ale czy jest producentem wielkoseryjnym? Nie wiem. Chyba nie produkuje nart typu market i np. w stosunku do np. Atomic to jest mała firma o dużo niższym wolumenie sprzedaży. pozdro
  23. Nie, nie zastanawia. Jak nie zastanawia mnie koszt kg złota, krzty elektroniki tam nie ma i praktycznie chuja można z tego zrobić. 95% albo i więcej ludzi porywających się na budowę domu we własnym zakresie wydaje sporo więcej niż początkowo zakładało. Nie znam nikogo, komu zostało. Kup samochód i zacznij jeździć na taxi, a ja wsiądę i Ci powiem, 2-dychy za 5km to mocno przesadzona cena, bo koszt paliwa to może 2 zeta. A jak to będzie elektryk, to już koszty zerowe, bo masz fotowoltaikę w domu i prąd masz za darmo. A jak już Bangladesza zatrudnisz, to powinno kosztować 5 zeta, bo przecież on za 10 za godzinę będzie robił z pocałowaniem ręki. Mnie jako klienta nie interesuje koszt zakupu samochodu, ubezpieczenia, prowadzenia księgowości, zus-u, eksploatacji, amortyzacji, opłaty korporacyjnej, zakupu kasy fiskalnej, terminala, papieru do niego, sprzątania, napraw, opon zimowych, aut zastępczych ( jak nie robisz, to nie zarabiasz) etc. Mnie to nie interesuje. Możesz kupić w Chinach 500 chińskich aut i zatrudnić Pakistańczyków. Wydasz 100 bani, ale zarobisz na tym 2 - a to już okrągła suma. O ile masz wolne 100 baniek. Bo jak nie to się to nie zepnie. pozdro
×
×
  • Dodaj nową pozycję...