
tomkly
Members-
Liczba zawartości
1 680 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Ostatnia wygrana tomkly w dniu 19 Marca
Użytkownicy przyznają tomkly punkty reputacji!
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
tomkly's Achievements
-
W Solden dopadało początkiem tygodnia około pół metra śniegu. Obecnie panują wspaniałe warunki, w środę na lodowcu był taki sztruks jakiego dawno nie było. W Ischgl nieco bardziej twardo, dziś od rana pełne słońce i warunki petarda. Opad śniegu był niezmiernie potrzebny, sądzę że do majówki ten śnieg w obu lokalizacjach przetrwa. Poniżej zdjęcia z Solden oraz obu Gurgli:
-
Jurek, a co Ty kupujesz na następny sezon? Karyntia, Salzburg, Tyrol czy Włochy?
-
Jeździłem teraz 2 dni w Solden po intensywnym opadzie śniegu na e-SL, bo dałem kolegom do testowania swoją Armadę. Żadnych problemów z jazdą w miękkim śniegu, żadnego zmęczenia. Jazda cały czas albo śmigiem albo głęboko ciętym skrętem, w zależności od konkretnego stoku. Mnie osobiście większe problemy sprawia jazda w takich warunkach na narcie GS, a już szczególnie w odmianie FIS > 30m. Nogi bardziej obciążone, długie śmigła stawiają większy opór. Slalomka przy dobrej technicznie jeździe nie powoduje żadnych problemów kondycyjnych. Dla porównania - jeden dzień na Kuhtai po dużym opadzie śniegu jeździłem na Stockli SX 170 cm, teoretycznie lepszej na szerszy wolumen warunków. Narta świetna, jedzie w zasadzie w każdym warunkach i dowolnym rodzajem skrętu, natomiast tak ciężka, że w porównaniu do SL FIS Heada męczy o wiele bardziej. Tu nie ma prostych recept, liczy się nie tylko geometria ale i masa narty, jej reaktywność, spontaniczność.
-
Dziękuję uprzejmie, jutro się zrewanżuję. 😀
-
U mnie zależy bardziej od tego na czym jadę. Nie zdarzyło mi się, aby zmęczyła mnie narta SL FIS (mam na myśli te których używam), natomiast w przypadku GS bywa już różnie. W skrócie Rossignol nawet mocno dociskany mnie nie męczy, a o Head e-GS nie pomogę tego samego powiedzieć, potrafi mocno dać w tyłek. W zamian daje przewagę czasu na bramkach. Zawsze jest coś za coś.
-
Rossi nie wymaga wkładania potężnej siły, łatwo skręca a przy tym jest ogólnie przyjazna. Raczej miękka, ale dalej stabilna, lekko się ją wprowadza w skręt, nie męczy, daje dużo przyjemności, nie udaje na siłę narty sportowej ale nie jest przy tym kapciowata jak choćby gigantki Volkla. Taki złoty środek. Nie wykrzesasz z niej tyle ognia co przykładowo z e-GS Heada, natomiast będziesz o wiele bardziej zrelaksowany. Mniejsza nerwowość, mniejsze kopnięcie ale znacznie więcej wybacza. Komórki SL to jest inna bajka aniżeli narty GS, jak jeździsz dobrze techniczne to w ogóle nie powinieneś odczuwać zmęczenia, nawet po całym dniu intensywnej jazdy. Na komórce GS po ostrym jeżdżeniu cały dzień osobiście czuję to w nogach.
-
Grzegorz, WRT PRO jeździ optymalnie w długości 180 cm, krótsze są mało stabilne, tak jak piszesz i to niezależnie od roku modelowego. Model ubiegłoroczny jest lepszy, moje zdanie pokrywa się z tym co napisała wyrocznia, jeździ lepiej, szybciej, stabilniej a przy okazji trzymanie na lodzie ma lepsze. Odnośnie Rossignola Master LT to jest on po diametralnie przeciwnej stronie barykady. Fantastyczna, komfortowa i relaksująca narta, możesz jeździć cały dzień i nie czuć zmęczenia. Mało tego, jeździsz bardziej jak na race carverze choć to GS aniżeli na Stockli, który jest race carverem, a zachowuje się bardziej jak narta gigantowa. Jak chodzi o model SX to mnie osobiście nie pasuje, jeździ to jak na spowolnionym filmie. Mnie się kojarzy ze starymi modelami nart Volkla, o charakterze muła pociągowego. Co do cen tych wypustów, to w ogóle się do nich nie odnoszę, gdyż są w mojej ocenie chore. Aczkolwiek to samo można powiedzieć o większości marek, przy czym w nieco mniejszym stopniu. Mamy obecnie czasy chorego marketingu, w którym kupno czegoś za 50% ceny katalogowej już na starcie oznacza wtopę.
-
Stockli są trwałe, to ich największa zaleta. Jak chodzi o właściwości jezdne to mają modele bardzo dobre, nawet wybitne jak i słabe. Jak większość producentów IMHO. Jak bym miał polecać to WRT-Pro ale z poprzedniego sezonu (nowa jest pozbawiona drapieżności) oraz WRT GS w dowolnej wersji, najlepiej oczywiście FIS. Czy są lepsze od innych marek, hmm trudne pytanie. Wrażenia będą mocno subiektywne, uzależnione od stylu jazdy i oczekiwań. Jak dla mnie są na pewno lepsze od nart typu race Atomika oraz Volkla, gdyż wypusty obu marek w kategoriach sportowych uważam za wybitnie nieudane. Ale już w porównaniu do Heada, Fischera, Elana czy Dynastara to nie jestem przekonany. Gigantka oraz RC Stockli się broni ale już niebieska slalomka SL jest nartą kiepską. W bezpośrednim porównaniu Dynastar oraz Head są o niebo lepsze pod każdym względem (te narty w wersji FIS znam najlepiej), podejrzewam, że kilka innych slalomek również.
-
Sezon jeszcze trwa, rusz się jeszcze. Jak chodzi o Stockli to nie było tak źle. Wytłumaczenie jest proste - po całym dniu na bardzo reaktywnej slalomce ciężko jest z marszu przejść na GS, szczególnie jak nogi już zmęczone. Wejście na GS robi się rano, na wypoczętym organizmie. Parę skrętów i człowiek wchodzi w rytm. Zmiana pod koniec dnia jest o wiele trudniejsza.
-
Marku, a jak tam jest ze śniegiem? To że jest go mało wynika z Twojego wpisu, natomiast jak jest z jego konsystencją/jakością? Bardzo wszystko płynie czy nie ma tragedii?
-
Ja widzę żółte gacie. 😀 P.S. Kawa po szwajcarskiej stronie zdecydowanie lepsza aniżeli po austriackiej.
-
Zdjęcia były robione na trzeźwo, co najwyżej na lekkim kacu. 😀
-
Victor, less is more... Wolę mniejszy ale dobrze przygotowany i zorganizowany ośrodek aniżeli bezkresną francuską betonozę pełną rozmaitego bałaganu. Jak chcesz duży austriacki ośrodek to z tych tyrolskich największe rozmiary ma Serfaus Fiss Ladis, przy czym jakość przygotowania tras nie jest aż tak wysoka jak w Ischgl. Odnośnie Lech Zurs @ Sankt Anton to dla mnie osobiście jest to duże rozczarowanie. Pseudoelitarność za wszelką cenę, natomiast nie są one w niczym lepsze niż te tyrolskie, które obejmuje wspólny karnet. Cała reszta to jedynie mało wysublimowany, dedykowany snobistycznym turystom marketing.
-
Jeśli im się Schladming nie podobał to do Kitzbuhel szkoda ich brać, pozabijają się tam. Zrób im study-tour po mniejszych ośrodkach typu Hochkonig, Maria Alm, Flachau-Winkl, etc. Przy czym w tych małych mogą być już problemy ze śniegiem, tam jest nisko i przeważnie ciepło, warunki klimatyczne łagodniejsze aniżeli w West Tirol.
-
W Salbzburger Land zdecydowanie najlepszy jest Schladming z wszystkimi swoimi przybudówkami. Noclegu szukałbym w okolicach Assach Aich, gdyż najbliżej z Polski jadąc od strony Wiednia ekspresówką S6.