rung
Members-
Liczba zawartości
324 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez rung
-
Też się kiedyś nad nią zastanawiałem, to chyba ten ośrodek gdzie drogę dojazdowa jest jednokierunkowa: rano tylko w górę, popołudniu tylko w dół. I jeszcze rozwazalem Kubinska Hola, może jako pakiet z Rohaczami. Faktycznie na moim filmie z Rohaczami mnóstwo ludzi Co ciekawe kolejka na kanapę krociutka.
-
Elegancko ratrakują.
-
Moim zdaniem najlepsza nocna w Szpindlu. Konkretną czerwona, 1600m, kanapa. Pec spoko, 2 javor, nie o krótsze i orczyk. Janske niby długie i kanapa, ale najpierw fajnie a potem płasko.
-
Mi się tam bardzo podoba, fajne miejsce na 1 dzień. Trasa długa, wyciąg szybki. Świetne miejsce na skitury (wejście pod Salatin). Fajna czarna trasa z boku. Duży bezpłatny parking. W 1/3 długości sympatyczna gastronomia.
-
Jak to "nie zrobił"
-
No no, w tym roku bylem juz w Tatrzańskiej Łomnicy, Szczyrbskim Jeziorze i Rohaczach na Słowacji. Nie byłem na Chopoku, ale jeżdżę w weekendy, a tam wtedy czarno od ludziów
-
Witajcie W tym sezonie chciałbym spróbować "czegoś nowego" jeśli chodzi o Czechy. Jeżdżę z okolic Wrocławia i mam już na amen zjeżdżone: Karkonosze (Pec, Janske, Spindleruv, Rokytnice, Harrachov) Jeseniky (Ramzova, Kouty) Preferuję trasy czerwone o długości >1000m, także czarne przy dobrych warunkach. Nie interesują mnie ośrodki gdzie trasy są głównie "przyjazne rodzinom", czy płaskie i niezbyt długie. Jeżdżę głownie na 1 dzień w weekendy (bez noclegu), ale mogę pojechać nawet 4h w jedną stronę. Rozważam: Cervenohorske Sedlo - trochę się obraziłem na nich potem jak zlikwidowali czarną trasę i teraz wydaje mi się że są tacy bardziej rodzinni. Ale może się mylę? Tanvaldsky Spicak - mapa wygląda ciekawie, długość tras taka do zaakceptowania (dłuższe mają około kilometra). Jakie macie doświadczenia? Jest tam tłoczno, wąsko? Liberec - nigdy nie byłem, nie wiem jak się tam jeździ Klinovec/Oberwiesenthal - trochę dalej, ale wygląda ciekawie, może nawet na 2 dni by wyskoczył, ale nie wiem czy warto. Czy znacie jeszcze inne, warte uwagi, może jakieś niszowe miejsca w Czechach? Z chęcią poznam Wasze typy. Pozdrawiam
-
To może "product placement", ale na moim non-profitowym kanale można sobie zobaczyć trasy we wszystkich ośrodkach o których tu mówimy, także trasy w Harrachowie (faktycznie wcale nie są wąskie, zwłąszcza czerwona "jedynka"). Dla zainteresowanych zrobiłem listę "czeskie karkonosze": https://www.youtube....uINfOEsL3N2-aTr
-
Po jednym dniu w każdym z 4 ośrodków (Pec, Janské, Špindlerův, Rokytnice) i piąty dzień - powtórka w tym który podobał Wam się najbardziej. Z dnia na dzień warunki warto śledzić na https://www.ceskehory.cz/krkonose/ Miłego szusowania
-
Hehe. Lubię czasami w deszczu pośmigać, ludzie uciekają a ja myk myk po pustym stoku. Rok temu w Jańskich przemokłem do majtek
-
Dzisiaj byłem w Ramzovej "w cywilu", ale dobrze się stało, bo warunki takie sobie. Śnieg chyba tylko sztuczny, naturalnego obok trasy ze 2cm, tyle co napadało w nocy. W najbliższych dniach ma być cieplej więc na razie nie warto chyba tam jechać, szkoda nart, mnóstwo kamieni wystaje. Być może na górnym odcinku warunku są lepsze, ale i tak całokształt kiepski.
-
Słusznie prawisz
-
Gdybyście tam wylądowali, to nie zapominajcie o Rokytnicach. Najszersze i jedne z najdłuższych tras w Czechach. Mielibyście wtedy wszystko co najlepsze w czeskich Karkonoszach w zasięgu
-
Spory wybór będziesz miał pewnie we Vrchlabí. Stamtąd masz dobry dojazd do Špidla i Janskich, nieco dalej do Peca, ale do Peca można, jak już wiesz, przedostać się z Jańskich na nartach. Vrchlabí to miasteczko, więc większy wybór sklepowo-gastronomicznej infrastruktury (ale z drugiej strony więcej ludzi i hałasu
-
Pojeździłem sobie 17-18 grudnia. Co ciekawe, śniegu w Tatrach spadło chyba na razie mniej niż w Karkonoszach. Można było jeździć już z samej góry na sam dół, ale tylko częścią tras i w połowie dystansu było mocne zwężenie, gdzie na środku robiło się zlodowacenie, a po bokach muldy. Problem był większy w niedzielę, bo w poniedziałek ludzi było mniej i trasa się tak nie zniszczyła. To był mój drugi raz w słowackich Tatrach, którymi jestem zauroczony - zwłaszcza ich dostępnością komunikacyjną, infrastrukturą i bryndzovymi haluškami Załączam kilka "powidoczków" Pozdrawiam!
-
Zillertal jest długa, jeśli nie masz nic przeciwko dojazdom to w zasięgu 30 minut jest spory wybór. Ja używam booking.com więc nie mam jakiejś upatrzonej miejscówki. Z doświadczenia wiem że w Zillertal wybór miałem zawsze większy niż w Pitztal czy Stubaital.
-
W niedziele przy kasie przy Hoffmankach stał nasz rodak któremu zablokowali wstęp i krzyczał na panią w okienku "bo ja ten karnet od kogoś innego kupiłem!" Czyli baner jest potrzebny
-
Chciała mi chyba wjechać "z buta", a że buty na nogach były wpięte w narty, to te do ataku założyła na ręce.
-
śmiej się, śmiej... https://www.europeangayskiweek.com/
-
Może kiedyś trafił im się taki nasz rodak, jak mnie - pozamykał okna w gondoli i odpalił e-fajka tłumacząc żonie, że "to elektroniczny, to nie je..ie". Czesi w gondoli byli "zachwyceni"
-
Mi na szczęście dotychczas nie zdarzyło się zderzyć (i nich tak zostanie), aczkolwiek przeżyłem kiedyś ZAMACH!
-
Jeszcze spóźniona refleksja z niedzieli. Jedna rzecz mnie bowiem nieco zasmuciła. Otóż w Czechach, jak pewnie wiecie, często przygotowane są informacje, broszury, szyldy w jęz. polskim, wszak tam Polaków jak mrówków. A przy wyciągu w Jańskich Łaźniach, przy wejściu, był taki przesmyk dla narciarzy którzy jeżdżą sami. Przydatny wynalazek - jak ktoś nie jeździ z rodziną lub znajomymi, to wbija bokiem i dosiada się do wolnego miejsca w wagoniku. W efekcie wagonik wypełniony jest w pełni, a kolejka mniejsza. No i ten przesmyk w Jańskich przez lata opatrzony był szyldem "WEJŚCIE DLA SAMOTNYCH NARCIARZY". Zawsze mnie to bawiło i było takim czeskim, odkrywanym co zimę artefaktem, podobnie jak np. zdechłe muchy w czytniku karnetów w Ramzovej. Szyld ów wprawiał mnie także w sentymentalny, refleksyjny nastrój. Pobudzał moją wyobraźnię, której oczami widziałem ogonek posępnych narciarzy o zgaszonych spojrzeniach, tęsknie skierowanych w stronę roześmianych rodzin czy wspólnie się bawiących znajomych. To był prawdziwy, czeski, komediodramatyczny smaczek. No ale ktoś im chyba powiedział, że to śmiesznie brzmi, bo dzisiaj wisiał nowy: "dla narciarzy jeżdżących pojedynczo". I już nie jest tak śmiesznie R.I.P. samotny narciarzu. I jeszcze kilka fotek.
-
Next week to chyba Słowacja, ale jeszcze zastanawiam się
-
No i gdzie żeś się podział? Ja o 12.00 sumienne sączyłem kapuczinę przy okrąglaku Warunki fajne. Na górze prašan, niżej twardo a Hofkmanky się nieco zmierzwiły, ale i tak spoko