Bracie chętnie się zamienię z tobą swoimi urazami. Miałem dzwon motorkiem. rozwalony bark (wyskakuje teraz na zawołanie nawet przy porannym przeciaganiu), złamany obojczyk, złamana łopatka, dwa żebra przy kręgosłupie, cztery z przodu, złamana noga w kostce. Jakoś się wszystko pozrastało z wyjątkiem obojczyka, więc na salę operacyjną, pobrali kawałek kości z biodra i wstawili w bark. Aha chyba zapomniałem dodać o najważniejszym niezdiagnozowanym przez łapiduchów urazie tzn. GŁOWY:D, bo normalny człowiek miesiąc po operacji z wystającymi drutami nie zapina po raz drugi w życiu nart i nie zaczyna znów jeździć. Nadal uważasz że masz powód do zmartwienia?
pozdrawiam.