-
Liczba zawartości
3 677 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
34
Zawartość dodana przez grimson
-
To jest proste. Mam swoje zdanie, nikomu na Ski Forum nie wchodzę w 4 litery. Jest tu pewna grupka osób, którym się wydaje, że trzymają tu władzę, a niepokornym utrudniają życie. Do tego stopnia skutecznie, że sporo uczestników przestało tu pisać. Ja mam z tego ubaw, więc piszę swoje i robię swoje. Za rok też pewnie uderzymy do Val di Sole, niekoniecznie do Folgaridy, bo to w sumie jedna ulica i nic więcej. Na pewno będzie tu relacja 🙂 Pozdrowienia.
-
To ciekawe że zaglądasz do mojego portfela i wchodzisz z butami do mojej rodziny. Odwal się. Bez odbioru.
-
Pewnie w kolejnym sezonie
-
Dobrej drogi.
-
Bo do tego służą wyciągi. Tymczasem aktualizacja tracka ze Sports Tracker:
-
No i pyk, ostatni dzień na nartach zaliczony. Dziś w nocy czułem się dalej podle, mimo piguł. Rano wcale nie było lepiej. Mimo to rano weszły medykamenty, część zabrana ze sobą, tak samo jak izotoniki i snickersy. Na stoku o 8.40 z GS. Wybór nie najlepszy, bo po ratrakowaniu spadło białe i 65mm pod butem, z planem przejechania w totalu 100km, to nie był najlepszy pomysł. Tak więc po jednym zjeździe niebieską nr 2 szybki powrót do hotelu i zabrałem miękkie Kastle. Strzał w 10, bo idzie to w kartoflisku jak przecinak, tylko na betonie ma swoje wyzwania. Ale dziś nie było betonu, bo wszystko pokrywało białe z nocnego opadu. Od razu obrałem kierunek na Madonnę z Folgaridy, jadąc przez czerwoną trasę nr 10. Byłem tam koło 9.20 i fragmenty gdzie było stromiej już pięknie były ozdobione przez muldy i odsypy. Co tam się działo dziś po 15, tego lepiej nie wiedzieć. Celem dzisiejszej jazdy była gondola Groste Express i nabijanie kilometrów. O ile przy zjedzie nr 10 w dół i dalej do dolnej stacji gondoli było mleko i prószył śnieg, tak górna część trasy gondoli już niezła, bo przebijało się nieśmiało słońce, które w końcu poddało się. Zaliczylem gondola kilka tur, jeżdżąc niebieskimi i czerwonymi. Przy płaskim świetle było nawet nieźle do godz 12, bo w miarę pusto. Potem frekwencje dobiły szkółki i zrobiło się tłoczno. Tak więc po godz 13 ewakuacja do Folgaridy gondola Groste 2 Express i w końcu dobiłem do bazy- knajpy przy końcówce gondol z Folgaridy, gdzie moje panie uprawiały knajping. Tutaj weszły płyny i węglowodany, posmigalismy jeszcze trochę razem i trzeba było kończyć. Statsy: przejechane w totalu 101.6km w czasie 6 godz 3 min. V max 72km/godz na niebieskiej przy Groste Express. Kondycja: zadziwiająco ok, mimo piguł. Nogi bolo pod koniec, ale bez tragedii. Był potencjał w tym samym czasie dołożyć z 20km więcej, ale mleko, płaskie światło, frekwencja i kartoflisko wstrzymywały lejce.
-
Oglądam prognozy codziennej, od jutra znowu słońce w Val di Sole. Musze wyjechać jutro z rana, bo są tematy do ogarnięcia od soboty rano.
-
Pikawa pracuje na nartowaniu:
-
Dziś celuję w 100km w totalu, w górę i w dół. Jutro z rana powrót do PL.
-
Jeździmy, nie spimy
-
Meta może byc w pigułach lub dozowanie domięśniowe. Mój paracetamol jest w tej pierwszej opcji.
-
Dziś lecę na dopingu. Cztery tablety mety to sposób na zrobienie sylwety xD
-
Madonna:
-
Jadę solo od rana, panie później wbija na stok
-
Tam gdzie jest bardziej ostro są odsypy na dobre pol metra
-
Uderzyłem via czerwona 10, która już o 9.30 była zmasakrowana do Madonny. Tu jeszcze więcej świeżego na trasach, na razie mleko dookoła.
-
Ja też witam:
-
Dziś off bo zdrowie słabe. Chyba się starzeje i czas na pampersa, fotel, kocyk na giry i telewizor.
-
Dobry Bóg wynagrodził męstwo @Victor
-
Wczoraj przypatrzyłem się kamizelkom jednej z polskich szkółek. Dzieci miały napisane na plecach „skręcają tylko tchórze”. To ja szanuję.
-
Ja dziś off. Mimo piguł temp 38.5 st C, może jutro będzie lepszy dzień.
-
Wykrakałeś. Wbijamy do gondoli Groste na pierwszy zjazd, a tam akcja ściągania narciarza z ręką w temblaku. Gość poruszał się na nogach, ratownicy na łóżko na kółkach położyli….narty poszkodowanego.
-
Dziś zaliczona Madonna z jej najdłuższą gondolą Groste 1 Express o dług 3325m i najdłuższą trasą, łączenie niebieskich, nr 60+66, total 7km zjazdu. Moja panie od razu się sfocusowaly na jeden zjazd ta 7km trasa. Po czesci było nawet fajnie, bo i nachylenie i twardo. Natomiast są dwa ciekawe miejsca, w jednym trzeba kijkowac, a w drugim odpiąć narty pod sam koniec. Warun o godz 11 zacny, dużo narciarzy i snowboardzisto, widoki szczególnie na górze jak z bajki. Raczej bez odsypow, i w dalszym ciągu jest najazd Polaków. Dziś śmiem twierdzić że nas było więcej na stoku jak Włochów. Po pierwszym zjedzie panie uderzyły na górę uprawiać knajping, a ja z mapa w ręce pośmigalem sobie w okolicach. Zaliczone kanapy nr 41 i 47, trasy nr 61, 64, 71, 73. Lokalne czerwone jak i bardziej strome odcinki niebieskich po godz 13 zaczęły puszczać, pojawiły się muldy i odsypy, bokami wychodziło twarde. W tym warunkach, po kartoflisku, miękkie Kastle szły jak marzenie, żeby na bardziej stromych odcinkach betonu dawać do zrozumienia, że to nie ich bajka. Brakowało GS w tym przypadku, ten sprzęt idzie jak po szynach po lodzie i betonie. Pojeździłem sobie zacnie, momentami trzeba było uważać na szkółki narciarskie, które przeważnie komunikowały się w j polskim i tworzymy tasiemiec do 20 uczniow w linii. Na koniec zrobiłem pare minut knajpingu z paniami, i zjeżdżając na parking przy gondoli znowu zaliczyliśmy trawę 7km. Co ciekawe, koszt parkingu to 6 euro. Teraz grzeje kości reumatyczne w pokoju i zaraz wciągnę Fervex, bo od nocy mam gorączkę i coś mnie rozkłada. Trzeba byc gotowym na jutro, paniom pomęczyły się nogi i mam cały dzień dla siebie na stoku.