
KubaR
Members-
Liczba zawartości
237 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
KubaR's Achievements
-
Ale to są koszty ratownictwa. W przypadku gdy coś nam się stanie poza obszarem EKUZ też koszty leczenia. NNW brak. Rozumiem, że Piotrkowi chodzi bardziej o leczenie i NNW. Kuba
-
Nartowanie Krzyśka, Natalii (alias Leosia) i Rafała
KubaR odpowiedział KrzysiekK → na temat → Nauka jazdy
Ech, sezony 1981/1982 i 1982/1983 to były jedne z lepszych w moim życiu.... Kuba -
Fajne. Podziwiam dziewczynę i jej osiągnięcia ale ni chuchu nie jestem w stanie zrozumieć kryteriów oceny w takich zawodach....
-
Pierwsze skitury w Tatrach w ramach szkolenia przez instruktora PZA
KubaR odpowiedział lubeckim → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
Hmm, kiedyś było takie hasło "łąki kasprowe". Jak chcesz sprawnie poruszać się poza trasą to taki zestaw: techniki kątowe, ześlizg coś co się kiedyś nazywało krystianią z oporu nartą dolną (Adam - chyba teraz tego nie ma w programie SITN?) NWN NWN .... NWM Do wyćwiczenia w beskidach jak najbardziej. Poza tym trzeba się obyć w terenie - wyćwiczyć głowę do odpowiednich warunków i tutaj niestety trzeba podziałać w terenie alpejskim. Do tego ćwiczenia psychy narciarskiej - moim zdaniem najlepszy jest stromy las. Kuba -
Tu wchodzimy w działalność gospodarczą. A wtedy, niestety, to ten prowadzący działalność musi udowodnić, że niczego nie zaniedbał. Czyli musi znać wszelakie wytyczne, w szczególności jeżeli się zajmuje czymś co jest objęte wytycznymi jakichś stowarzyszeń to udowodnić stosowanie się do nich (lub uzasadnić odstępstwa). Ważne jest też do czego się szkoła przyznawała lub chwaliła. To trochę tak jak z polską normą. Niby PN nie są prawem i stosowanie ich jest dobrowolne ale jak gdzies firma się pochwali, że działa zgodnie z PN-jakąś tam to potem jeżeli zarzuty do niej mogą się oprzeć na odstępstwie od PN to firma musi wykazać dlaczego takie odstępstwa były i czy były zasadne. Co więcej gdy da sie wykazać, że stosowanie PN spowodowałoby że nie byłoby problemów to firma ma przegwizdane. Tak ale tu jest kwestia tego dekalogu via regulamin ośrodka. Sam dekalog nic by nie znaczył. Też trzeba wziąć pod uwagę, że Policja i ich wewnętrzne zabawy to nieco inny świat.
-
Najprawdopodobniej jest to odwołanie via regulamin. Adwokat pozwanego byłby ostatnią dupą gdyby nie storpedował samego kodeksu (kodeksu jeżdżący na stoku nie musi znać, regulamin musi). Widzimy orzeczenie, a nie opinię ew. zapis przebiegu rozprawy więc nie wiemy jak ów kodeks został wprowadzony. To raczej pytanie do osoby znającej się na zasadach tworzenia prawa i jego źródłach. Ja tylko jestem prostym ratownikiem górskim który prawo musiał używać jako narzędzia 😄. Natomiast brałem udział w pracach nad tłumaczeniem skali zagrożenia lawinowego (nie z racji owego bycia biegłym, tylko zajmuję się śniegiem w GOPR) i wtedy sugerowaliśmy wprowadzenie przez odwołanie się do skali EAWS. Prawnicy z ministerstwa wskazali, że w naszym prawie wszystkie akty muszą być sformułowane explicite chyba, że np. wynika to bezpośrednio z umów międzynarodowych (prawodawstwo unijne), więc musiałoby być w całości zawarte w rozporzadzeniu. Dlaczego nie jest nie wiem, ale podjerzewam, że całość organizacji i zapewnienia warunków bezpieczeństwa jest przerzucona na gestora. Moim zdaniem to sensowne jest. Nie zawsze jest możliwe jednoznaczne określenie winnego. Dla mnie zbyt szczegółowe prawo jest bez sensu. Prawo powinno nadawać pewien kierunek, a nie rozwiązywać każdy problem. Przynajmniej tak być powinno w idealnym świecie. Tego nie rozumiem. Generalnie osobiście uważam, że nie ważne na czym się jeździ byleby to kontrolować i jeździć bezpiecznie. Nie przesadzaj. Jak będziesz np. jechał do Zakopanego to zajedź do mnie na Mały Luboń - kawa zawsze jest.
-
Tak miałem ale w nieco innej sytuacji. Kontekst był taki, że poszkodowany chciał udowodnić, że uległ obrażeniom ponieważ gestor nie zabezpieczył odpowiednio trasy (klient po uderzeniu przez snowboardzistę wyleciał z trasy i tam się uszkodził). Nie wiem, czy nastąpiło jakieś poszukiwanie faktycznego sprawcy.
-
@SzymQ I tak i nie. Generalnie wspomniany już artykuł 19 mówi w ustępie 1, że to zarządzający odpowiada za zapewnienie warunków bezpieczeństwa osób przebywających na zorganizowanych terenach narciarskich Ustęp 2 do którego się odnosiłem podaje katalog działań "w szczególności" ale nie jest to katalog zamknięty. Ergo prewencja jeżeli ktoś zachowuje się w sposób zagrażający innym podpada pod "zapewenienie warunków bezpieczeństwa". Z drugiej strony Art. 31 zobowiązuje korzystających ze stoku do zachowania należytej staranności w celu ochrony życia i zdrowia własnego oraz innych osób (w tym między innymi zapoznania się przestrzegania zasad panujących na stoku). Więc zgłoszenie problematycznego osobnika powinno skutkować interwencją. Co więcej anulowanie karnetu jeżeli ktoś się zachowuje niezgodnie z zasadami nie musi wiązać się ze zwrotem kasy - to jest jednostronne złamanie umowy (podobnie jak np. anulowanie karnetu gdy przekaże się go innej osobie). Policja też powinna zareagować. Takim wytrychem może być zgłoszenie policji/gestorowi o niebepiecznym kliencie w taki sposób by można to było udowodnić. Generalnie gestorzy są wyczuleni na potencjalne sprawy sądowe, a brak reakcji w przypadku spowodowania wypadku przez takiego zgloszonego jeźdzca burzy może skończyć się odszkodowaniem.
-
Tak też może być. Ale w tych przypadkach w których miałem styczność litera nie zostawiała marginesu na ruch. A w kilku innych gdzie ten margines był większy (i sprawy były nieco inne) sędziowie potrafili się zachować zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Podobnie prokuratorzy. P.S. Żeby nie było - nie bronię sędziów et consortes dla zasady - nie mam nic wspólnego ze środowiskiem prawniczym, no może poza tym, że pijam rum z sąsiadem okresowym który jest prawnikiem. Bronię bo takie miałem doświadczenia. A jakieś skromne doświadczenie z prawem (a szczególnie w kontekście narciarskim) mam ze względu na to, że przez kilka lat byłem biegłym sądowym w zakresie bezpieczeństwa w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich.
-
Ileś razy miałem do czynienia z sędziami/prokuratorami (głównie w kontekście narciarskim). Generalnie nie widziałem dbania o własny interes czy jakiejś bezduszności. Natomiast, niestety, sędziowie muszą się poruszać w granicach prawa a ono jest w większości ultra logiczne ale z tzw. poczuciem sprawiedliwości nie ma często wiele wspólnego.
-
Szanowni, Kodeks FIS nie stanowi żadnej normy prawnej w Polsce. Kiedyś odwołanie do tegoż kodeksu znajdowało się w rozporządzeniu ale wraz z wejściem w życie ustawy z 2011 roku straciło owo rozporządzenie ważność. Jednakże jest on (kodeks FIS) wprowadzany niejako tylnymi drzwiami - otóż Art. 19. 2. tej ustawy mówi o tym że zapewnienie bezpieczeństwa na zorganizowanych terenach narciarskich polega między innymi na: "określeniu i upowszechnieniu zasad korzystania z danego terenu, obiektu i urządzenia;" czyli narzuca obowiązek stworzenia regulaminu korzystania z danej stacji narciarskiej. I w tych regulaminach zwykle (nie znam takiego gdzie nie byłoby) są wyszczególnione punkty które są kopią zapisów kodeksu FIS, czasem nawet z odwołaniem do źródła. Więc można przyjąć, że jednak w jakiś sposób on w Polsce funkcjonuje (przynajmniej na większości stoków). Dalej nie jest też tak, że z automatu całą winę przypisuje się temu co jest wyżej. Przykład z snowboardzistą można rozszerzyć np. na dwie osoby poruszające się mniej więcej równolegle przewidywalnym, okreslonym torem (np. serią zakrętów o powtarzalnym promieniu) i nagle jedna z nich zmienia rytm/promień i zajeżdża drugiej drogę. W takim przypadku mimo, że teoretycznie ten drugi najechał go z góry, może on (zajeżdżający) zostać uznanym winnym lub współwinnym zdarzenia. I faktycznie w trakcie sprawy sądowej będzie to wałkowane z różnych stron. Tak jeszcze a'propos nieszczęsnego podchodzenia. Generalnie niechęć do dopuszczenia np. skiturowców do podchodzenia wynika również z ustawy: Art. 27. 1. Narciarskie trasy zjazdowe oraz nartostrady są jednokierunkowymi drogami przeznaczonymi wyłącznie dla narciarzy i snowboardzistów, a trasy biegowe wyłącznie dla narciarzy uprawiających narciarstwo biegowe. K.
-
Hmm, Ja to prosty chłop jestem, więc nie idę w polemikę. Ale po mojemu, w ludzkich słowach, to chłopa wybiło, przy lądowaniu mu się zaczęły narty krzyżować to i się ratował. A dalej to już "szkolny błąd, szkolny błąd" jak mawiał niejaki JZ komentując zawody....
-
W mordę.... Chyba się do tego Zwardonia wybiorę żeby ci wódkę postawić. Dawno mnie nic tak nie ucieszyło.... Szczerze mówiąc jak czytam wywody o technice jazdy to ni chuja nie rozumiem. Mam nawet obie książki le mastera, a nawet "The Science of Alpine Ski Racing" ale ni chuchu. K.
-
Weź się za skialpinizm 😄 Jeszcze gorzej.....
- 193 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- krotkiskret
- narty
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z tego co doczytałem w info podawanych przez Anjan Truffer to: twardy śnieg, kiepskie łopatki, wind chill do -30 panika Generalnie z tym, że zapewne już byli na granicy wychłodzenia to możesz mieć rację. K.