
a_senior
Members-
Liczba zawartości
2 464 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
14
Zawartość dodana przez a_senior
-
A ja dziś Kasina. Pierwsze narty od dwóch lat, ale z nowym sprzętem (pacemaker). Na szczęście nie przeszkadzał. 🙂 Ludzi mało, pogoda super, śnieg - tylko sztuczny. Luty, a śniegu niet. Panie, co to się dzieje!
-
Właśnie mniej więcej tak uczyłem moją córkę śmigu. Nawet bez odciążenia, poza tym, które samo wychodziło naturalnie. Duża częstotliwość. Nie pamietam ile lat miała, ale w okolicach 8-9. Nie było rotacji, weszła w to, czyli w śmig, od razu.
-
Bądź okrutny, wrzuć. 🙂 Można pozazdrościć, ale i pomarzyć.
-
Nie mam wyrobionego zdania na ten temat. Mnie straż nie przeszkadza i nigdy mi nie dopiekła. Wydaje mi się, że zajmują się takimi sprawami, np. gonią źle parkujących, do których szkoda policji. Ale tylko wydaje mi się.
-
I słusznie. To dotyczy strażników (i strażniczek :)) miejskich. Małej grupy, której praca i obowiązki zbliżone są do policji, gdzie przechodzi się na emeryturę wcześnie. Aby nie było. Jestem zdecydowanym zwolennikiem wydłużenia wieku emerytalnego dla obu płci do 67 roku życia a nawet dłużej. Z wyjątkiem wyjątków. Sam przestałem pracować w wieku 73 lat.
-
Pogratulować i... pozazdrościć. 🙂 Byłem w Livigno, Bormio i Izolacji w 2011 r. a więc dawno temu. Dobrze wspominam pobyt i... pogodę. Bormio nie ma co żałować bo takie sobie, Livigno, obie domeny, b. dobre, Izolacja urzekająca. To dobre slowo. Bormio też urzeka jako miasteczko. Stare, z tradycjami różnymi. Pamiętam pyszne grzańce i likiery serwowane "a volonte" na lokalnym festynie. Toteż nie stroniliśmy od nich. 🙂 Św. Katarzyny nie spróbowaliśmy, daleko było bo spaliśmy między Livigno i Bormio. W hotelu na wys. 2000 m. Niezły urobek przywieźliśmy ze strefy wolnocłowej. Wy też? 🙂
-
Tam jest taka szkoła w stronę Mszany. A ja mam mnóstwo wspomnień, ale jedno szczególne i bardzo... romantyczne. Zima 82'. Koniec lutego, może początek marca. Dopiero co ogłoszony stan wojenny. Pojechaliśmy na ok. 10 dni do naszego (wtedy ojca) domku w Szczawie. Żona, ja i półtoraroczne dziecko. Na ogół w zimie tam nie jeździlismy, ale tym razem wyjątkowo tak. Wodę nosiło się od sąsiadki, ostro paliło w piecu, mycie w miedniczce. I codziennie, naprzemiennie, tzn. raz żona, raz ja, jechaliśmy na narty do Lubomierza. Drugie zostawało z dzieckiem. Trzeba było zejść pół godziny na dół do samochodu (nota bene VW 1302 - garbus), podjechać 6 km do wyciągu, pojeździć na nartach ile się dało, wrócić do Szczawy, podejść w godzinkę mocno pod górę po ciemku i rozkoszować się ciepłem różnorakim. 🙂 W Szczawie też była mała stacja narciarska, ale ta w Lubomierzu o niebo lepsza. Ot wspomnienia...
-
A dlaczego nie? Nie napisałem "lepiej", ale "ładniej". De gustibus. 🙂 Nie porównywałem "ładności" w różnorodnych warunkach z wykorzystaniem wszelkich umiejętności czy niuansów technicznych, ale konkretne dwa przejazdy w podobnych warunkach. Do tego dodałem mnóstwo 🙂
-
Bo takie są kobiety po prostu. 🙂 Pretensjonalne, pełne foch, oczekiwań i do tego bardzo kosztowne. Jak w tym kawale o kobiecie i kangurze. Ale co by było gdyby ich nie było. Szaro, nudno, beznadziejnie. No i długo jako gatunek nie pożylibyśmy. 🙂 Piotrkowi życzę jak najlepiej w poszukiwaniach. Trzeba cierpliwości, odporności i trochę szczęścia. "Pomodlę" się za niego by mu dobrze w tym temacie poszło. Pewnie to przypadek, ale moje modlitwy czy raczej dobre myśli, pomogły dwóm dziewczynom w pracy. Skarżyły mi się, że nie mogą znaleźć partnera. Dziś obie mężate i dzieciate. I chyba szczęśliwe.
-
Sam siebie cytuję. Okazuje się, że stacje jest nieczynna i wystawiona na sprzedaż od wiosny zeszłego roku. Nie wiem jak się ta sprzedaż skończy, ale może i zamknięciem stacji. Szkoda byłaby z różnych powodów.
-
Nie porównuję. Wspomniałem o mojej córce w kontekście jazdy Piotra, gdy jedzie w podobnych warunkach. To był żart, choć przyznaję, że jazda mojej córki mi się b. podoba. 🙂 I jak dla mnie jedzie ładniej niż Piotr. 🙂 Natomiast wspomniałem przy okazji dla prezentujących swoje jazdy i umiejętności, by robić to w odpowiednich warunkach, które umożliwią pokazanie i ocenę co jadący naprawdę potrafi. To powinny być może nie super trudne trasy, ale takie dość wymagające, powiedzmy przyzwoite czerwone. Jazda po łagodnej niebieskiej, jakimkolwiek stylem, niewiele pokazuje.
-
Niestety nie mam. By mieć trzeba kogoś kto Ci taki filmik zrobi. 🙂 Na narty jeżdżę/jeździłem przeważnie z towarzystwem, które filmów nie robi. To ja robię innym. Raz w Saalbach poprosiłem żonę. Słabo to wyszło. https://photos.app.goo.gl/1mrz8jtEwWaHEmb2A I niczego więcej nie mam. Ta popierdółka to Lubomierz blisko mojej Szczawy. W górnej części solidna czarna. Niezły stoczek na krótki wypad. Wiele wspomnień mnie z nim łączy.
-
To może faktycznie ten tip rocker za tym stoi. Ale pamiętaj, że na tych nartach nie jeździ się na wprost, czyli z górki na pazurki. 🙂 One nie są do tego. Taka jazda może sie źle skończyć. Pamiętam ten mój pechowy upadek. Początek tego wieku. Niedawno kupiłem nowe narty, już carvingowe, Elany o promieniu skrętu 21 m. Długie na 186 cm. Poprzednio były slalomki Volkla, ale jeszcze te klasyczne. P30 bodajże. 200 cm długości. Promienia skretu nikt nie podawał. 🙂 I na takich nartach zjeżdżało się w dół bez ograniczeń i obaw. I pewnie dlatego odruchowo pojechałem tak na tych moich nowych "carvingach". Rożomberok, Słowacja. Dość szybo przejażdżałem na wprost odcinek mocno zlodzony. I nagle, bez żadnego ostrzeżenia złapałem krawędź, wybiło mnie w powietrze i przywaliłem prawym biodrem w czysty lód. Na szczęście to był ostatni zjazd. Jakoś doczłapałem do autobusu i pojechaliśmy (byłem z córką) do domu. Dlatego uważaj. Wężykiem, wężykiem... 🙂 Dorzucam jeszcze dwa zdjęcia z tego mojego pechowego wyjazdu. 2004 r.
-
Pisząc o niespokojności miałem na myśli to samo co T. Kurdziel. Narta, a ściśle jej przód, ma tendencję do łapania skrętu niechcianego, takie szarpanie na boki, przy jeździe na wprost albo nawet w niewielkim skosie. Wiadomo, nie da się, a raczej trudno jest zjeżdżać na współczesnych typowych nartach carvingowych na wprost, tak jak to było możliwe na nartach prostych. One zawsze będą miały tendencję do haczenia przy jeździe na wprost. Ale liczy się jak duża jest ta tendencja. T. Kurdziel trochę tłumaczy dlaczego. Ja mam sporo doświadczeń związanych z modyfikacją krawędzi przodów nart. Kiedyś zauważyłem, że w różnych nartach, i to tych z górnej półki, przody krawędzi są fabrycznie różnie przygotowane. Np. w Atomic SL9, typowej drugiej slalomce Atomica, krawędzie przodów były fabrycznie wyraźnie przytępione, wręcz półokrągłe. Przez przód rozumiem odcinek ok. 10 cm z przodu, gdzie krawędź spotyka sie ze śniegiem. A w analogicznej Fischer SC krawędzie były ostre na całej długości. Podobnie w Elanach o promieniu skretu 21 m, których nazwy nie pamiętam. Ostre na całej długości. To właśnie w nich przydzwoniłem przed laty całym swoim jestestwem w lód. I te narty z ostrymi krawędziami, co zresztą logiczne, miały właśnie tendencje do większej "niespokojności". Zacząłem różne eksperymenty z tępieniem i ostrzeniem przodów krawędzi i trochę wniosków zebrałem. Dlatego napisałem, że mówiąc o niespokojności dziobów warto pamiętac i o tym. Myślę, że Ty masz na mysli bardziej stabilność jazdy w skos stoku, lepsze trzymanie krawędzi. Być może różnica w zachowaniu między Volklem SL i Dynastarem wynika, jak pisze Michał, z obecności tip rockera w Volklach. Dynastary pewnie ich nie mają. Ten tip rocker ładowany jest obecnie w większości amatorskich nart, nawet tych z górnej półki. Temat kontrowersyjny, firmy mają jakiś powód by to robić. Mnie on nie przeszkadza. Jeszcze co innego to klepotanie przodów. W Volklach stosowano nawet takie śmieszne urządzonko UVO by to zmniejszyć. Teraz, jak się zdaje Volkl rozwiązał to inaczej.
-
Dobrze mówi, choć trochę upraszcza a raczej niedopowiada. Sporo jest o niespokojności dziobów w jeździe na wprost i tłumaczy o co tu chodzi. Im dłuższa narta, w tym przypadku slalomka, tym większe myszkowanie dziobów, bo te są szersze. To prawda, ale nic nie wspomina o krawędziach, a ściśle o krawędziach w okolicach dziobów. W zależności o marki i modelu mogą być mniej lub bardziej podcięte, mniej lub bardziej ostre i to ma duży wpływ na "spokojność" dziobów nart w jeździe. Nie mówi też nic o tip rockerze, czyli małym podniesieniu dziobów do góry. Myślę, choć nigdzie nie znalazłem potwierdzenia, że on może mieć wpływ na ten problem. Mój najgorszy w skutkach upadek w życiu, które odczuwam do dziś, związany był z upadkiem na lodzie w jeździe na wprost na nartach o promieniu 21 m. Krawędzie dziobów były b. ostre. Ale ogólnie ma rację. Jeśli slalomka to nie za długa. Jeździłem na 165 i 170 cm. Różne modele. Obecnie jest 170 cm, ale wolałbym 165 cm, choć różnice nie są porażające. 🙂
-
A ja mam kłopoty z czytaniem książek. Niestety, bo wiem że źle robię. Od dawna nie czytam beletrystyki, ale mógłbym czytać coś np. historyczno-przyrodniczego. Zdarza mi się (ostatnio świetne książki prof. Chwalby), ale za mało. Za to dużo materiałów na YT i to głównie po francusku. Ostatnio wszedłem w znakomite cykle "L'Histoire nous le dira" czyli "Historia nam powie" niejakiego Laurenta Turcota. Kanadyjczyk z Quebecku, czyli francuskojęzycznej części Kanady, młody profesor historii z uniwersytetu. Mówi po francusku z wyraźnym, bardzo charakterystycznym akcentem quebec. "Przerobiłem" już cykl poświęcony I wojnie światowej, obecnie jestem przy II. Każdy odcinek to jeden rok wojny i trwa mniej więcej 1h. Bardo dobrze, obszernie i wnikliwie przygotowany materiał. I niestety, obserwując to co się wokół nas na świecie dzieje i porównując to co doprowadziło do I i II wojny, widzę wiele podobieństw.
-
Ten konkretny filmik https://photos.app.goo.gl/P7sWHrGWuidid3Tg9 był z Galtur (Ischgl) z 2014 r. Stroma czarna wbrew temu co ciotki na filmie mówią. 🙂 W Ischgl jeździlismy przez 3 lata z rzędu. Potem był jeszcze wspólny Zillertal i Saalbach w 2019 r. A potem już osobno. Córka jeździ 1-2 razy w Alpy w roku i czasem coś w Polsce. Poszła niemodnie w dzieci. 🙂 Najmłodszy kończy 10 miesięcy. Starsze (8, 6) już jeżdżą na nartach a najstarszy - całkiem nieźle. W tym roku byli już tydzień w Krynicy, jadą za kilka dni na tydzień do Val di Fiemme (o ile będą zdrowi) i potem kilka dni w Austrii. Jak na małe dzieci i wymagającą pracę to niezły rezultat. Podziwiam tę moją córę.
-
Jak zwał tak zwał. Porządny, skuteczny przejazd z pełną kontrolą na trudnej trasie. Choć szczerze Ci powiem, że przejazd mojej córki na podobnej trasie bardziej mi się podoba. To oczywiście żart 🙂 I takie IMHO powinno być pokazywanie swoich umiejętności (wiem, Ty niczego nie musisz udowadniać :)). Musi być w miarę trudna trasa, bo dopiero wtedy wychodzi co umiemy. Wszelkie "zwożenia" się po łatwych trasach takim czy innym stylem, mniej lub bardziej ładne czy zgodne z kanonem niewiele pokazuje co "zawodnik" potrafi.
-
I to wszystko prawda, a właściwie część prawdy. Bo jednak nauka w Polsce się trzyma (trochę o tym wiem), inwestycje w nowe technologie są (właśnie się dowiedziałem, że moje centrum komputerowe dostanie spory zastrzyk na rozwój AI), choć może niewystarczające. Przekręty są jak zawsze i wszędzie. Były i będą. Ważne, że jednak w ograniczonym stopniu (Polska wypada poniżej średniej europejskiej). Zadłużenie rośnie, fakt, ale znowu Polska jest mniej więcej w połowie stawki europejskiej. Ceny wynajmu są wysokie, bo taki okres i koniunktura. Ja wynajmuję innym po cenach bardzo przyzwoitych, podobnie jak moja siostra. Słaba dzietność, dużo singli. Fakt, nie tylko u nas (Korea Płd. ma wskaźnik dzietności 0.72!). Powody? Różne, a jednym z nich to ten, że mamy za dobrze. 🙂 Itd. Można narzekać bo nie jest idealnie, nawet daleko od tego stanu, ale można też przyjąć ten stan jako w pewnym sensie normalny (takie som ludzie) i życzyć sobie żeby nie było gorzej, a wszelkie katastrofy, jak np. wojna, nas omijały. Jednym z moich ulubionych filmów jest "Dzień świstaka". Zabawny i mądry film. Świetna jest scena z knajpy, gdy facet pokazuje kufel wypełniony do połowy piwem i tłumaczy, że jedni widzą go do połowy pusty a drudzy do połowy pełny. Ty wydajesz się należeć do tej pierwszej grupy. A gdyby tak spróbować widzieć ten świat w bardziej różowym kolorze. Powiedzieć sobie, że różne draństwa są wokół nas, niektóre nas nawet dotykają, ale jest sporo ludzi i rzeczy, które sprawiają, że nasze życie jest lepsze i szczęśliwsze. Ono nigdy nie będzie idealne, a wciąż nie jesteśmy pewni czy to następne będzie lepsze. O ile będzie. 🙂 Jak wiesz mam swoje lata. 75 minie w najbliższym maju. Sporo przeżyłem, choć ominęły mnie prawdziwe dramaty. Wiele lat spędziłem za granicą, mam rodzinę za granicą, w tym w Stanach. I mogę powiedzieć, że moje życie, tu w Polsce, z tymi wszystkimi wadami wokół, głupotą polityków, a szerzej wielu moich rodaków, choć dalekie od ideału, jest, przynajmniej jak dotąd, najlepsze z potencjalnie możliwych. 🙂
-
Całkowitą? Powiedziałbym, że ma trochę racji. 🙂 Obecnie młodym jest trochę trudniej niż te 10 lat temu. Wystarczy porównać stosunek kosztów zakupu mieszkania do średniej pensji. Najlepiej było ok. 2015 r, ale różnica w stosunku do dziś nie jest wielka. Polska na tle innych krajów europejskich jest pod tym względem w środku. Widełki między bogatymi a średnimi sie powiększają, ale to jak pisze Chertan jest norma w krajach rozwiniętych. Zresztą te różnice nie są dramatyczne. Z moich obserwacji młodym wchodzącym dziś w życie rodzinne i zawodowe jest trochę trudniej niż 10 lat temu, ale tylko trochę. Na nami i nad całym światem wiszą różne zagrożenia, ale to zupełnie inny temat. Sama mądrość Adamie. O to idzie. Rodzice mają wyrabiać postawy dzieci a dziadki... 🙂 I tak niewiele mogą. Ja swoje wnuki głównie psuję. 🙂
-
Pomoc w doborze nart kobieta sredniozaawansowana
a_senior odpowiedział Marta1123 → na temat → Dobór NART
Na czym ta zmiana polegała? -
Ty na Chopoku a ja w robocie przy wnukach. 🙂 Każdy wg zasług. 🙂 Kto Cię namówił do kupna tak dobrego smartfona/aparatu? 😉 Chyba nie ja? 😉
-
Ale jak? Teoretycznie wyobrażam sobie co robić, ale praktyki nie mam żadnej i pewnie w sytuacji, gdy miałbym komuś ratować życie sztycznym oddychaniem czy masażem serca nawet nie podjąłbym działania. Na pewno wzywałbym pomoc. A tak przy okazji ostatnio dwukrotnie uratowałem życie osobom postronnym. Poważnie. Najpierw dziewczynie, która wpatrzona w telefon chciała wejść na czerwonym na przyjściu dla pieszych wprost pod nadjeżdżający samochód. Uratował ją mój wrzask. I podobna sytuacja z wczoraj. Rowerzysta z pyszne.pl chciał wjechać pod nadjeżdżającą taksówkę. Wina rowerzysty bo miał światło czerwone, ale wydawało się, że jest zielone (Al. Słowackiego w Krakowie, podwójne przejście oddzielone pasmem zieleni, dziwna sygnalizacja). A mówią, że nic dwa razy się nie zdarza. 🙂 Nawet taki napis mamy w Krakowie na pewnym murze.
-
Po serwisie narty dziwnie jadą po lodzie, jakby coś "trzymało" piętki
a_senior odpowiedział arturzx → na temat → Serwis i konserwacja sprzętu
Tzn. zawsze po ostrzeniu musisz przejechać gumką krawędź. Zbierasz tzw. grad czy drut jak kto woli, taki mały nawis na krawędzi, który może pojawić się po ostrzeniu. Wystarczy przejechać gumka i jest OK. Dlaczego tyły trzymały nadmiernie? Jak rozumiem, nie chciały wchodzić w ześlizg tam, gdzie chciałeś by wchodziły. Sądzę, jak Mikoski, że były przez serwis naostrzone na ostro włącznie z tyłami a Ty je stępiłeś. Z ostrzeniem przodów i tyłów niezły jest ambaras i różne podejścia. Sam trochę eksperymentowałem kiedyś z przodami. Z reguły dobre narty dla amatorów (zawodnicy to inna bajka) mają przytępione przody i tyły. Wystarczy pójść do sklepu i sobie takie nowe narty podotykać. Ale różnie z tym bywa. Kiedyś zadziwiły mnie nowe Fischer Race SC. Żadna tam komórka. Miały ostrą krawędź na całej długości. Efekt: duża nerwowość i szarpanie nawet w jeździe w skos stoku. Przytępiłem przody i było git. Obecne Volkl Racetiger SL mają fabrycznie lekko przytępione przody i tyły. I ostrząc je tego nie zmieniam.