Skocz do zawartości

a_senior

Members
  • Liczba zawartości

    2 460
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    14

Zawartość dodana przez a_senior

  1. I trochę kijami popracować. 🙂 I trochę rotacji tułowiem za dużo, zwłaszcza w pierwszej części. Wolałbym też w tej pierwszej części krótki skręt z większą separacją góra dół. Jak dla mnie nie za wysoko. Przecież długi z Ciebie chłop. Ale i tak dobrze to wygląda.
  2. Val d'Isere? W 1991 r.? To chyba byłeś agentem? Albo naukowcem. 🙂 BTW, właśnie w Val d'Isere kręcono tę śmieszną komedię francuską (Les Bronze font du ski, Slalom niespecjalny), z którego dałem kilka śmiesznych scen. Ja też w tym czasie jeździłem do francuskich stacji (powiedzmy, że byłem naukowcem :)), ale gdzie im tam było do Val d'Isere. Malizny. Fajne zdjęcie. Te małe dziewczynki to teraz mocno dorosłe kobiety ze swoimi charakterkami jak się domyślam. 🙂
  3. Też. "Joie de vivre" jak mawiają Francuzi. Ale na nartach da się dobrze pojeździć i w Dolomitach. Niektóre trasy nawet trudne bywają. 🙂 No i jedna zasadnicza różnica w stosunku do wielkich stacji francuskich. Spędza się tu czas w pięknych, klimatycznych hotelach lub kwaterach, w uroczych, starych miasteczkach ociekających tradycją i swojskością, które aż sie proszą by je kochać i dobrze się w nich czuć. 🙂 W przeciwieństwie do bezdusznych blokowisk z przymałymi klatkami do spania. 😉 To trochę tak jak uprawianie seksu w burdelu zamiast... 😉 Co nie wyklucza, że i ja kiedys do tych klatek zawitam. 🙂 W stacji francuskiej, nie burdelu. 🙂
  4. Pytanie Mitka zasadne, też bym zapytał. I na krzesełku w Alpe di Siusi zapytałem pewną francuską rodzinę. 🙂 Dlaczego mając we Francji tyle wspaniałych stacji jadą w Dolomity? Mieszkają w Colmar na wschodzie Francji. Bo Dolomity są cudne, mają swój niepowtarzalny klimat, prawie pewne słońce, itd. - odpowiedziała pani. Co roku tu przyjeżdżają z już podrośniętymi dziećmi. Aha, czyli dalej Voelkl Racetiger SL. O ile pamietam, poprzednie Ci ukradziono. Pewnie obecne lepiej pilnujesz. 🙂 Ja ze swoich jestem b. zadowolony. Na Alpy w sam raz. I za każdym razem zostawiając je bez opieki mam lekkiego stresa bo sobie przypominam Twój przypadek.
  5. a_senior

    Sezon 2024/2025

    Ja też dobrze kojarzyłem. 🙂 Oto wejście do "wódopoju" z 2004 r. w drodze do Soelden.
  6. a_senior

    Sezon 2024/2025

    Zdecydowanie pozytywy przeważyły negatywy. 🙂 Ale przyznasz, że być "ustrzelonym" przez 20-latka w pierwszym dniu nartowania nie nastraja optymistycznie. BTW niezłe uzupełnienie w wątku Dekalogu narciarskiego. Co do Znojmo. Oczywiście znane przez wszystkich jadących do Austrii czy Włoch na narty. Ale przez wiele lat moja znajomość tego miasta ograniczała się do kilku restauracji, w których spożywaliśmy to i owo przez dalszą jazdą. Nigdy, aż do niedawna, nie zaglądnęliśmy do środka miasta, jego ryneczku, uliczek, zakamarków. A jest cudne. Z klimacikiem austrowęgierskim. Spaliśmy w samym środku miasta w hotelu Clemar (dawniej Austis, polecam) a wczoraj popijaliśmy tzw. swarzec, czyli po naszemu grzaniec, w nieodległej winiarni. Z widokiem na nocny kościół. 🙂
  7. a_senior

    Sezon 2024/2025

    Tydzień w Val Gardena, głównie w Alpe di Susi. Dziś wróciliśmy. 4 starsze osoby. Po drodze nocowaliśmy w hotelu w Znojmo. Mało znane, niedoceniane, sympatyczne czeskie miasto przy granicy austriackiej. Pogoda typu lampa. Tylko jeden dzień z niewielkim zachmurzeniem. Temperatura kilka stopni + w dzień. Ideał. Śnieg niestety sztuczny. W połowie lutego! Spaliśmy w małej, uroczej wiosce Barbiano, wczepionej wysoko na zboczu góry. Do stacji ok. 30 min dojazdu. Wygodny hotel, świetne jedzenie, mili gospodarze tyrolscy. Jeździliśmy głównie po czerwonych, niezbyt trudnych trasach w Alpe di Susi, Ortisei i S. Cristina. Warunki dobre z wyjątkiem fragmentów mocno zmrożonego sztucznego śniegu. Niekiedy tworzyły się spore kolejki do wyciągów. W szwagra pierwszego dnia wjechał od tyłu rozpędzony 20 latek. Spektakularny upadek obu, ból kręgosłupa i ręki. Następnego dnia tomograf w szpitalu. Na szczęście nic nie jest złamane, ale narty trzeba sobie darować na pewien czas. Szwagier ponartował ponownie dopiero ostatniego dnia. We mnie też wjechał od tyłu i z boku pewien polski 13 latek. Na szczęście bez konsekwencji. I tego samego dnia przejechała 30 cm obok mnie pędząca samotnie deska snowboardowa. Niewiele brakowało. Ale ogólnie ludzie jeździli dość bezpiecznie. Jadąc do Włoch na stacji w Austrii wypatrzyłem... Chertana z rodzinką. Co za zbieg okoliczności. Chwilkę pogadaliśmy. 🙂 Nie wstawiam zdjęć wprost, ale daję link do katalogu, gdzie wstawiłem kilka zdjęć z opisami. https://photos.app.goo.gl/UvntFyMXQnyGjqis7
  8. a_senior

    Sezon 2024/2025

    W temacie synowych (u Witka in spe). 🙂 Tak jeździła moja synowa po 3 dniach jeżdżenia na nartach, w tym te pierwsze 2 dni były na pólku w Polsce. A filmik jest z Ischgl z 2014 r. Wg mnie nieźle. Nie moja zasługa, uczył ją syn. Ale dziewczyna b. sprawna ruchowo. https://youtu.be/8KTuV94XGxA?si=hGxJBzqoGH8DQFLp
  9. Myślisz? Bo ja bym nie był pewien. Jakieś różnice wewnętrzne pewnie są, ale czy duże?
  10. a_senior

    Sezon 2024/2025

    Witku, świetnie. 🙂 Niech już syn dalej nie kombinuje. 🙂 Widać, że dziewczyna ruchowo sprawna. Tylko sie zastanawiam czy ucząc ją nie złamałeś przepisów i regulaminu ośrodka. 😉
  11. Nie zrozumiałeś mnie. Chodziło mi brak wyeksponowania Dekalogu. Wiem, że musi być zawarty w regulaminie, bo inaczej będzie prawnie bezużyteczny, ale prócz tego powinien być w jakiś sposób lepiej pokazany. Nawet w tym regulaminie można to zrobić lepiej, ale przede wszystkim warto go umieszczać osobno na widocznym miejscu tak by się rzucał w oczy, bo regulaminu z Dekalogiem nikt czytać nie będzie. A może w Zwardoniu tak jest a ja niepotrzebnie marudzę. W każdym razie sprawdzę jak to robia Włosi.
  12. 🙂 Nie ma sie co dziwić. Takie tryndy. Podkręcane zresztą przez samych instruktorów, bo za tym idzie zainteresowanie i... wiadomo co. Patrzysz na YT i widzisz, że 90% filmów to ładny carving z tyłkiem po śniegu. Średni a raczej długi skręt. I oglądający też tak chcą. A że taka jazda w typowych warunkach na typowych trasach jest zwyczajnie niebezpieczna, to już się nie mówi. Do tego by osiągnąć poziom tych z YT trzeba długiej nauki i pracy, tego się raczej nie podkreśla.
  13. Nie, bo mają za długi regulamin. 🙂 Wiem. I też nie czytam. Ale wtulanie Dekalogu FIS w 9-stronicowy regulamin nie jest najlepszym pomysłem. Jak pisałem, o Dekalogu FIS dowiedziałem się z tabliczki na wejściu do kolejki w jakiejś stacji włoskiej czy francuskiej. Ładnie pokazano tekst z obrazkami. W Val Gardena sprawdzę co i gdzie wywieszają. Kiedyś w dawnych czasach szkoliłem grupy w różnych miejscach. Przez 2-3 sezony. Tylko w Polsce, zresztą kto wtedy jeździł za granicę. Tyle było mojej kariery instruktorskiej. 🙂 A potem już tylko żona, dzieci i znajomi. Za to by mnie we Włoszech nie zatrzymano.
  14. Niby nie, ale serducho dokucza. 😉 Anyway jutro wyjazd do Val Gardena. Zobaczy się. Ja to Panie rozumiem, ale... Skopiowałem sobie treść Regulaminu Zwardoń Ski do pliku. Wyszło 9 pełnych stron. Ostatnia niepełna :)). Regulamin podzielony jest na kilka sekcji, a w każdej pełno różnych punktów. Dekalog FIS wtulony jest mniej wiecej w środku Regulaminu. Panie, kto to przeczyta i... zrozumie. I kiedy? Jadąc na krzesełku i czytając z telefonu? Racja. I to staramy się - ci bardziej doświadczeni - robić. Ale pytałem z czystej ludzkiej ciekawości Kuby, fachowca w dziedzinie bezpieczeństwa. Jak dla mnie Dekalog FIS mógłby nie istnieć. Po prostu wszystkie jego punkty realizuję prawie od początku jeżdżenia w praktyce nie wiedząc, że są gdzieś spisane w jakimś Dekalogu.
  15. a_senior

    Krakowskie ciekawostki,

    A to pomnik wiernego psa Dżoka, który przez rok przychodził do miejsca, w którym zmarł jego właściciel.
  16. Kuba, dzięki za wyjaśnienia i uporzadkowanie niejasnych dla nas kwestii. Przy okazji kilka pytań, które mi się w trakcie wymiany zdań pojawiły. Może coś wiesz. - Szymon podał zapis (okropnie długi, pisany po prawniczemu) orzeczenia sądowego z jakiegoś wypadku narciarskiego, w którym biegły opiera się wprost na punktach Dekalogu FIS. Nie na ew. regulaminie ośrodka! Niestety dostęp do strony z orzeczeniem jest chwilowo zablokowany, ale można sądzić, że to orzeczenie pochodzi sprzed 2011 r. ? - dlaczego nie można Dekalogu ponownie wprowadzić rozporządzeniem? Wydawało się OK. Albo dlaczego nie wprowadza się Dekalogu wprost jako normy prawnej? - coraz częściej widuje się zderzenia dwóch nadjeżdżających na siebie "zawodników" z dwóch stron. Kogo wina? - trudno rozstrzygnąć. Nie dałoby się wprowadzić jakiejś reguły typu prawa strona ma pierwszeństwo jak w KD? - co z rozdzieleniem od siebie deskarzy i narciarzy. Kiedyś były takie dyskusje, pamiętam. Osobiście ich, tzn. deskarzy, nie lubię i staram się ich unikać, co nie znaczy, że jestem zwolennikiem rozdziału typu osobne trasy na tych dla narciarzy i dla deskarzy. Ja do prawników nic nie mam. 🙂 Spróbowałbym tylko mieć. 🙂 Podobnie jak do Warszawiaków. 🙂 Kuba, chyba już w tym życiu nie uda się nam spotkać na żywo. 🙂
  17. Marku, wetnę się. Przeleciałem pobieżnie regulamin Zwardoń Ski, który kiedyś podesłałeś. Makabra. Kilka, o ile nie kilkanaście stron punktów i podpunktów. Przecież tego nikt normalny, nawet przy dobrych chęciach, nie ogarnie. Pomijając fakt, że nawet o istnieniu regulaminu nie wie. O tym, że istnieją dowiedziałem się... w tym wątku. A jak pisałem trochę na nartach w życiu przejeździłem. Wydaje się, że ów "regulamin" to wielki dupochron, w którym umieszcza się wszystko co może się przydać stacji w razie problemów. Fakt, wszyscy to robią: banki, telekomunikacja. Niestety. 🙂
  18. To dotyczy także jazdy na sankach i paru innych sportów. 🙂
  19. Jest ich mnóstwo, ale poniżej kilka wybranych. Tablica pamiątkowa koło Wawelu upamietniająca Szwejka..., tfu J. Haszka, który przesiedział w Krakowie kilka dni w... areszcie. Za włóczęgostwo. Ławeczka na Planatch też koło Wawelu z dwoma panami, słynnymi polskimi matematykami upamiętniająca ich "fascynującą" rozmowę z 1916 r. o całce Lebesgue'a. W środku Wielkiej Wojny. 🙂 I ławeczka poświęcona Z. Wodeckiemu. Z moimi wnukami. https://photos.app.goo.gl/gtRYH4aYSLcpo6mD6
  20. Mój syn z wnukami jeździ do Zieleńca. W tym sezonie też był. Muszę go przepytać. Ma kawałek bo mieszka w Gdańsku (zdradził Kraków :)).
  21. Gdzie było tak ciekawie? Od dawna mało jeżdżę na stokach polskich. W zasadzie tylko Alpy a w zeszłym sezonie 0. Przeważnie luty lub marzec. Sporo młodzieży. I szczerze mówiąc nie mogę narzekać. Młodzi, fakt często jeżdżą brawurowo przy niewielkich umiejetnościach, ale da się ich uniknąć. Nie widziałem nigdy pijanego albo nawet podpitego osobnika na stoku, choć w knajpach różne bombardino, sznapsy, wina są nagminnie spożywane. Może tam kultura większa? 🙂 Nawet wsród naszych rodaków.
  22. Otóż to. Dotyczy to zresztą wszystkich reguł Dekalogu. Nie można stricte stosować jednego do danej sytuacja, bo ta może być bardziej złożona. Zaczęło się od wpisu Victora. Jedzie sobie w dół krótkim skrętem a obok, swoim torem, jedzie snowboardzistka. Ta nagle skręca na tor Victora bo go nie widzi (jedzie tyłem do niego), Victor o mało co nie przywala w snowbordzistkę. Jest od niej ciut wyżej, powiedzmy 2 m, więc patrząc na pkt 3 jest winny. A może to ona jest winna bo postąpiła niezgodnie z pkt 4. 🙂 Na szczęście nie trzeba było rozstrzygać, bo Victor ma dobry refleks i juz niemałe umiejętności. 🙂 Ale mu kadzę. 🙂 🙂 Niezła historia. Wydaje się, że wina faceta, ale problem jest szerszy i dotyczy dwóch zjeżdżających średnim/długim skrętem nadjeżdżających na siebie z dwóch stron i wpadających na siebie. Tego w dekalogu FIS nie ma, przynajmniej nie wprost. Świetny przykład dał niedawno Edwin: https://youtu.be/TJU4BmhPZUY?si=H-CMRQq5p0Y-wxsG A tak w ogóle to Dekalog FIS powstał w 1967 r. i wydaje się, że niewiele się zmienił. A narciarstwo się trochę w międzyczasie zmieniło. 🙂 Doszedł też snowboard, którego nawiasem mówiąc trudno ująć w tych samych zasadach co narciarzy. No i w 1967 r. na takich zjeżdżających średnim/długim skrętem instruktorzy wołali: "nie zwozić się ze stoku". Ale przyszedł carving i takie zjeżdżanie jest wręcz modne. 🙂 Fakt, ale zastanawiam się dlaczego mimo wszystko ów Dekalog FIS, po ewentualnych poprawkach i uzupełnieniach w odniesieniu do naszych lokalnych krajowych charakterystyk, nie mógłby się stać Kodeksem Narciarskim. Na wzór Kodeksu Drogowego. Oczywiście dalej byłyby niekiedy wątpliwości przy wypadkach, ale formalnie byłoby klarowniej. Jak to jest w krajach alpejskich? Ty jesteś prawnikiem?
  23. Czyli Zwardoń ski do swojego regulaminy dopisał zasady FIS. 🙂 Ciekaw jestem jak jest gdzie indziej. Zobaczę wkrótce we Włoszech. Jak dobrze pójdzie. Dzięki. Czyli biegli w swojej ocenie posiłkują się Dekalogiem, choć jak sam napisałeś, nie jest on sam w sobie prawem. To nie jest odpowiednik Kodeksu Drogowego dla kierowców i pieszych. W tym cytowanym orzeczeniu (okropna dłużyzna) wymieniają kilka punktów z Dekalogu przy ocenie biegłego. W sumie logiczne. I tak to przecież decyduje biegły, który może choć nie musi uwzględniać Dekalog. By nie było, że ja ten dekalog lekceważę. Wręcz przeciwnie. Zgadzam się z wszystkimi punktami. Tyle że on nie obejmuje wszystkich sytuacji. Ta cytowana przez Ciebie jest oczywista i winny też jest oczywisty, ale życie potrafi nieźle skomplikować. Ciekaw jestem co orzekłby biegły w przypadku gdyby doszło do wypadku Viktora z konsekwenacjami zdrowotnymi i prawnymi. Nawet gdyby biegły posiłkował się Dekalogiem, to które punkty i w jakim stopniu brałby pod uwagę? A może wina byłaby częściowa, jak to często bywa w wypadkach drogowych. A tak na marginesie to życie potrafi jeszcze bardziej skomplikować. Mój nacięższy wypadek drogowy to uderzenie samochodem 4-letniej dziewczynki. Zobaczyła babcię po drugiej stronie drogi i wbiegła nagle na drogę. Hamowałem, próbowałem uciec w lewo, ale i tak przywaliłem ją prawym reflektorem w głowę. Krew, dziecko prawie nieprzytomne. Milicja (to było dawno) przebadała mnie na okoliczność, nawet zabrała do szpitala by sie upewnić czy żadnych procentów nie ukrywam. Czysty, 100% winy dziecka czy rodziców co nie dopilnowali - orzekli. A ja uważam, że sporo było mojej winy. Jechałem ok. 50 km/h, a więc formalnie OK. Tyle że w tych okolicznościach, tłumek wzdłuż drogi po wyjściu z kościoła, powinienem jechać nie 50, ale najwyżej 20-30 km/h i hamulcem pod stopą. BTW, dziecko wyszło z wypadku bez szwanku.
  24. To napisz. Niech służy innym. Może juz napisałaś? Ja miałem tylko raz w życiu do czynienia z wypadkiem na nartach, który skończył się w sądzie. Dawno temu, pisałem o tym. Kolega, który spowodował wypadek został w sądzie uniewinniony. Wg mnie niesłusznie.
  25. Jaki regulamin masz na myśli? Gdzie on jest? Bo dekalog FIS, o ile sie nie mylę (poprawcie mnie jeśli trzeba) jest zbiorem reguł a nie regulaminem, którego należy bezwzględnie, pod groźbą kary, przestrzegać. Czyli coś w rodzaju savoir vivre'u dla narciarzy/snowboardzstów. Nic więcej. Nie wiem czy i jak jest brany pod uwagę w razie rozprawy sądowej. Ja ze swojej strony po raz pierwszy zobaczyłem dekalog FIS na tabliczce w jakiejś stacji włoskiej czy francuskiej. Chyba francuskiej. Jako właśnie rodzaj zaleceń, do których warto sie stosować.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...