Skocz do zawartości

a_senior

Members
  • Liczba zawartości

    2 464
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    14

Zawartość dodana przez a_senior

  1. Coś takiego znalazłem. https://www.arte.tv/pl/videos/090577-000-A/wspaniala-historia-narciarstwa/
  2. Właśnie, bo Viktor żyje gdzie żyję i trochę inaczej postrzega świat i ludzi. Kto tam, na tzw. Zachodzie, nie przeżył kilka lat, mieszkając, pracując, kontaktując sie z innymi, ten nie wie o co chodzi. Poprawność poprawnością, ale do bliskich mówi się szczerze, a to ma niewiele wspólnego z poprawnością polityczną.
  3. a_senior

    Sezon 2024/2025

    Znalazłem filmik z jazdą mojej córy z 2012 r. Różne trasy a na koniec jest i "scianka" na jedynce. 🙂 Widać, że da się ja płynnie przejechać. 🙂 https://photos.app.goo.gl/8Xa2kxduvs5jiUNbA
  4. a_senior

    Sezon 2024/2025

    Nikt nikogo do picia nie zmusza. 🙂 Byłem tam przez trzy kolejne sezony i bardzo dobrze je wspominam. Piliśmy sporo, ale dopiero po przyjeździe na kwaterę. W knajpie byliśmy tylko raz. No może dwa razy. 🙂 Tej feralnej "ścianki" sobie nie przypominam. Może dlatego, że wszyscy umieliśmy jeździć. 🙂 A pojeździć jest zdecydowanie gdzie. I to nie tylko w zatłoczonych okolicach Idalp. I polecam na 1-2 dni pobliską stację Galtur. Pusto i pięknie. Trasy czerwono-czarne, ale całkiem przyjazne.
  5. Mają, bo ja koszę za darmo. 🙂 Skoszoną trawę ładuję do worka i wynoszę do pobliskiego lasu. To samo ze spadłymi liśćmi. Ale sąsiedzi coś tam za to koszenie dostają. Nie wiem dokładnie ile, ale nie są to wielkie sumy. Ok. 300 zł za hektar. A mają tych hektarów tylko kilka. Co robią ze skoszoną trawą? Lepiej nie pytać. 🙂
  6. Tatry. Znów mnóstwo wspomnień. Sentymentalny się robię na starość. Mój ojciec był przewodnikiem górskim. I zapalonym narciarzem, choć nigdy nie opanował technik równoległych. Ciągnął mnie w te jego góry od moich szczenięcych lat. W zimie na narty na Kasprowy, a w pozostałe pory roku, w każdą niedzielę jechaliśmy na wycieczkę w góry. Ojciec prowadził grupę ludzi a ja byłem na doczepkę. W czasie jego urlopu natomiast odbywaliśmy rodzinny "obóz wędrowny", czyli od schroniska do schroniska przez 2 tygodnie chyba we wszystkich polskich górach z wyjątkiem Gór Świętokrzyskich. Wrzesień był w całości poświęcony Tatrom. Mniej ludzi, a pogoda w sam raz. I przez te kilka chłopięcych lat, wraz z ojcem, przeszedłem chyba wszystkie możliwe szlaki tatrzańskie. Tylko polskie, bo inne były czasy. I żadnych wspinaczek, bo na wspinaczce ojciec sie nie znal i jej nie praktykował. Orla Perć, Zawrat i mnóstwo innych.
  7. A wiesz, że kiedyś pomykałem, a właściwie zjeżdżałem. Końcówka pola jest nawet dość pochylona. Dawne studenckie czasy. Przyjechałem z kolegą na kilka dni. Grzaliśmy ostro w piecu by przeżyć. Wodę nosiło się ze studni od sąsiadki. Prąd już był. Sąsiad (ten z chałupy na dole) nie protestował, choć jeździliśmy po jego ornym polu. Dawne czasy. Dziś nikt nic nie uprawia, a trawę kosi się dla unijnych opłat.
  8. I do kompletu zdjęcie z wczoraj rano. Zima idzie. https://photos.app.goo.gl/Hpgq1CHGpusm5Cut5
  9. Tego Ci nikt nie zagwarantuje. Wtedy (święta BN w 2018 r.) w Witowie był śnieg naturalny. Pieknie było, zobacz zdjęcie. https://photos.app.goo.gl/FSS3SEMMweT8RqbJ8 Polecam też hotel i restaurację Witowianka, choć cena nie jest najniższa. I piękne okolice. Np. pobliska Dolina Kościeliska.
  10. Potwierdzam. W 2018 r. spędziliśmy kilka dni świątecznych, włącznie z Wigilią, w Witowiance - hotelu tuż przy wyciągu. Stok w sam raz do nauki. Nawet w nocy można pojeździć. Atrakcji wokół nie brakuje, np. Termy Chochołowskie.
  11. Tylko tyle? 3 lub 4 razy w życiu? Ja zaliczam co najmniej jeden upadek na sezon. Powiedzmy zaliczałem, bo wciąż nie jestem pewien czy będę mógł jeździć. Na ogół były to niegroźne "obsunięcia" się na bok, ale kilka razy leżałem poważniej. Raz na pewno z powodu zbyt słabego nastawienia wiązania. Właściwie to ono było dobrze ustawione, ale nie ruszane przez kilka lat i sprężyna była niestety już osłabiona. Upadek był w sumie niegroźny, ale mały guz na głowie od wypiętej narty został do dziś. Przez kilka dziecęcych lat jeżdziłem na Kandaharach, w 100% niebezpiecznikowych wiązaniach, a przez wiele lat w Kadrach 3, bezpiecznikowych w 50% :). I jakimś cudem żadnej krzywdy sobie nie zrobiłem. O przypadku żony pisałem. Sądzę, że miała zbyt mocno ustawione tyły i dopiero skorygowała to maszyna. I trzeci raz kiedy przydałaby się maszyna to przypadek mojej 7-8 letniej córki. Byliśmy na Nosalu, trudne warunki, stromo. Wiązania w jej za długich nartach ustawiałem sam na tzw. czucie. Skali DIN nie było tylko jakieś cyferki. I córka padła w jakiejś muldzie. Nie wypięło. Noga boli, tobogan, karetką do szpitala. Na szczęście w Zakopanem znaję się na rzeczy i mają w tych sprawach duuuże doświadczenie. Lekarz obadał i stwierdził, że to nic takiego. Uffff, zeszła ze mnie para. Postanowiłem sobie wtedy, że już nigdy nie kupię żadnemu dziecku nart na wyrost.
  12. Maćku, Kurdziel mówi do ludzi, Ty do inżynierów. 🙂 Np. pojęcie momentu siły nie jest powszechnie znane i rozumiane, a siła jak najbardziej. 🙂 Trochę to nielogiczne. Przy określeniu kodu już się uwzględnia długość podeszwy, bo w kodzie są wartości momentu siły wyrażone w Newtonometrach. Zatem ta śmieszna cyferkę 🙂, którą ustawia się jako początkową nastawę, powinna zależeć tylko od kodu. Chyba że czegoś tu nie rozumiem. Np. początkowo przyjmuje sie jakąś wzorcową długość podeszwy i potem koryguje wg. tej buta klienta. No i zostaje jeszcze jeden problem. Ten kod dla maszyny obliczany jest zapewne za pomocą tabelki lub programu podobnego do tego, który znajdziemy w licznych kalkulatorach czy tabelach DIN. Jak wiadomo podaje się tam zakres wagi czy wzrostu, w którym znajdziemy nasz parametr. Jeśli ważę powiedzmy 81 kg, a zakres podaje się - załóżmy - od 80 do 100 kg - to wybieram właśnie ten zakres, choć moja waga znajduje się na samym brzegu. No i stały problem z określeniem umiejętności. Mówi o tym trochę Marek Żurawiecki w swoim filmiku. Do tego można jeździć wolno, ale dynamicznie albo szybko i mało dynamicznie. 🙂 https://youtu.be/OlOoAbTjen4?si=xX3TLua1sp98VNaS
  13. Fakt, ale dobrze wiedzieć, że na skali wiązania np. 6 to naprawdę znaczy 6 a nie na przykład 8, bo dla tych dwóch wartości siła wypinająca jest inna. I nawet dla Ciebie jest to ważne, bo też ustawiasz na jakieś tam konkretne cyferki, które odpowiadaja konkretnej sile. W ogóle dziwię sie skąd u niektórych takie nieufne i lekceważące podejście do w sumie prostej rzeczy (przynajmniej w sensie konecepcji i rezultatów) jak owa maszyna do wiązań. Za 40-50 zł masz pewność, że wiązania są OK pod względem skalowania. Niczego to nie zepsuje. I co tu wydziwiać. Nikt nie mówi by sprawdzać wiązania co chwilę, nawet darowałbym sobie takie sprawdzenie w nowych wiązaniach, ale po paru latach? Przynajmniej raz.
  14. Bo tak twierdzi Mitek? Fachowiec od sprężyn, modułu Yanga, itp. ? Jedyny w miarę kompetentny człowiek w tym temacie na forum jest Maciek S. Narciarz i inżynier mechanik. Być może głos rozstrzygający miałby doświdczony serwisant obsługujacy owe maszyny. I wiesz co? Przy okazji zapytam w krakowskim Windsporcie (tu robiłem diagnostyke wiązań) i być może w innym miejscu. Jakie odchyłki i jak często notują przy ustawianiu wiązań wg. wskazań maszyny? Jeśli do 1 to można olać, jeśli więcej to już jest gorzej.
  15. Czyli jak widać nie doświadczyłeś tych problemów. Moje doświadczenie narciarskie, nawet troche dłuższe od Twojego, podpowiada trochę coś innego. No i mam trochę wiedzy inżynierskiej. 🙂 Sprężyny z upływem lat trochę tracą swoje fabryczne parametry, o czym się np. można przekonać w samochodach. Dwukrotnie w życiu sam wymieniałem sprężyny z tyłu bo "siadły". 🙂
  16. Ciekaw jestem skąd to wiesz. Kiedyś był tu wątek o ustawianiu wiązań i wiele wtedy wyjaśniliśmy. Myślę, że większość narciarzy, ja również, olewa sprawdzenie wypięcie wiązań na maszynie. Podobnie jak chodzę do dentysty tylko wtedy gdy coś boli, niestety. Ale problem jest i bez sensu jest jego negowanie. Pamiętam do dziś wpis niejakiego Mirka Nowaka, kiedyś aktywnego forumowicza. Spotkałem go kiedyś i jego 14 letnią córkę na Mosornym. Opowiadał o złamaniu nogi przez córkę z powodu wadliwego wiązania. Różnica między wskazaniami na podziałce a rzeczywistością, jaka wyszła na maszynie, wykazała 2.5 jednostki DIN! Wiązanie było ustawione o 2.5 DIN za mocno. Polecam również filmik T.Kurdziela w tym temacie. Sporo wyjaśnia. https://youtu.be/0k250BgBWNA?si=X9k7TSwO1ZuTgQku
  17. Pewnie trochę przynudzam tymi zdjęciami, które niewiele sie róznią od siebie. Mimo że jestem tu często (teraz była ponad miesięczna przerwa) i widzę to samo, ale wciąż mnie te widoki zaskakują. A to inne światło, a to mgiełki, a to zmieniająca się z porami roku roślinność. I tym swoim zaskoczeniem spontanicznie dzielę się z innymi. A tak bardzo nie ma co teraz zazdrościć. Zimno. Zamykamy chałupę do wiosny.
  18. Wreszcie dojechałem na wieś. Widoki porażajace. 🙂 https://photos.app.goo.gl/U6oLp7KRG2pF7GR98
  19. Zależy gdzie mieszkasz. W Krakowie jest kilka punktów. Wystarczy wpisać w googla "diagnostyka wiązań narciarskich kraków" by je znaleźć. Z drugiej strony nie wpadaj w panikę. 🙂 Choć taką diagnostyke warto i powinno się robić co jakis czas to mało kto ją robi. Ciekaw jestem ilu forumowiczy ją zrobiło. W Twoim przypadku na pewno warto sprawdzić w jakimkolwiek serwisie, nawet w tym przy pólku, czy dobrze ustawiłeś wiązania.
  20. Zawsze można dać link np. do GP. Oto dziadek przy pracy. 🙂 https://photos.app.goo.gl/DzfTusjsumN6DDRf8
  21. Na stoku maszyny diagnostycznej raczej nie znajdziesz. Tylko w większym i porządniejszym serwisie. A warto to zrobić co jakiś czas, szczególnie w używanych wiązaniach. Chodzi o to, że skala w jednostkach DIN na wiazaniach może się różnić od prawdziwej skali wynikającej z rzeczywistej siły wypinającej. Np. ustawiasz 7 na skali, bo tak wynika z kalkulatora (podajesz różne parametry typu wiek, masa, stopień zaawansowania...), i wydaje ci się, że jest OK. Ale nie jest, bo to 7 tak naprawdę powinno być 8, bo sprężyna np. osłabiła się z biegiem lat. I takie różnice wykryje tylko maszyna diagnostyczna. Kilka lat temu zrobiłem taki test w wiązaniach żony. Niewiele używane Volkl SC z Markerami. A test zrobiłem, bo wiązania nie wypieły na stoku i żona uszkodziła sobie kolano. Padło więc podejrzenie, że winne były wiązania. I co wyszło? Z kalkulatora wychodziło 5. A po teście na maszynie było 5 z przodu, ale 4 z tyłu. W obu nartach tak samo. Czyli tyły były ustawione przed testem o 1 za dużo, tak naprawdę na 6, choć 5 na skali wiazania. Czy to tłumaczyło kontuzję żony? Nie wiadomo, ale być może tak.
  22. Ale by się zjadło. Właśnie mi przypomniałaś, że muszę zadzwonić z życzeniami do pewnego Poznaniaka, Marcina.
  23. a_senior

    Powódź 2024

    Mam nadzieję. Też byłem w projekcie (CTA), który miał m.in. rozkminić ciemną materię. 🙂 Tyle że jak uczy życie, po rozkminieniu tego, pojawią się kolejne niewyjaśnione byty, które zapewne też rozkminimy i... never ending story. I czy nie jest to czasem sugestia na istnienie "transcendencji"? 🙂
  24. a_senior

    Powódź 2024

    Zacytowałem prof. Meissnera. Tobie też polecam posłuchać tego wykładu. Nie wchodząc w szczegóły, energia w naszym Wszechświecie składa się z ciemnej energii, ciemnej materii i materii widzialnej, czyli typowych cząstek, z których np. zbudowane jest nasze ciało. O ciemnej energii nie wiemy nic, o ciemnej materii też niewiele. Sporo wiemy jedynie o materii widzialnej, której jest tylko ok. 4%.
  25. a_senior

    Powódź 2024

    Którego wszechświata? 🙂 Posłuchaj dokładnie wykładu prof. Meissnera, który podałem. Zresztą na YT jest mnóstwo innych tego samego autora. M.in. mówi o wielu wszechświatach, również o takich, których nigdy, nawet teoretycznie, nie będziemy mogli podgladnąć. A w kontekście ciemnych energii i materii stwierdza, że tak naprawdę jesteśmy w stanie wytłumaczyć tylko 4% otaczającego nas świata. To bardzo niewiele. Mówi też sporo o LHC (wielki akcelerator w CERN) i o poszukiwaniach w nim cząstki Higgsa. Wykład miał miejsce w 2013 r. Dziś już wiemy więcej. A dla mnie osobiście zabawany jest fakt, że uczestniczyłem w niewielkim stopniu w tych pracach. Moje centrum komputerowe brało udział w dużym projekcie europejskim prowadzonym przez CERN. Niestety, im więcej wiemy w fizyce, tym odkrywamy, że coraz więcej jeszcze nie wiemy. I w sumie jest to bardzo optymistyczny wniosek. 🙂 Neurolodzy czy psychologowie + AI mogą wytłumaczyć skąd u ludzi bierze się potrzeba wiary w boga, religii. Skądinąd intuicyjnie to wiemy i rozumiemy. Ale fizycy, badając nasz świat od strony praw fizyki w nim obowiązujących starają sie pokazać, że trudno sobie wyobrazić istnienie owych praw, ich uniwersalność, prostotę, piękno bez udziału "transcendencji", czegoś z poza naszego układu wiedzy i pojęć. A z drugiej strony, odkrywając i tłumacząc nowe zjawiska, budując wciąż lepsze modele opisujące rzeczywistość fizyczną, zdają sobie sprawę, że wciąż przybywa pytań na które brak odpowiedzi. I świadomość, że tak naprawdę jesteśmy bez szans by na wszystkie odpowiedzieć. W cytowanym wykładzie polecam fragment o tzw. stałej kosmologicznej Einsteina. I to także nieuchronnie prowadzi do owej transcendencji. Myślę, że ta dyskusja mocno przekracza ramy forum narciarskiego. 🙂 Każdy sam wybiera swój model wiary lub jej braku. Chciałem tylko w oparciu o własne przemyślenia i wiedzę podkreślić, że nauka i wiara to dwa różne, nieprzecinające się wzajemnie i niewykluczajce się podejścia. Natomiast w żadnym stopniu nie można powiedzieć, że w świetle odkryć naukowych wiara w Boga traci sens. Ba, wobec tego co podałem wyżej i zacytowałem, istnieje silna sugestia, że jest wręcz przeciwnie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...