Skocz do zawartości

a_senior

Members
  • Liczba zawartości

    2 462
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    14

Zawartość dodana przez a_senior

  1. Zdecydowanie warto potraktować smarem nie same śruby (gwinty) co ich przylgnie w feldze stalowej (tam gdzie spotyka się kołnierz śruby z felgą). Kiedyś miałem Passata z 2. kompletami kół: stalowym (zimówki) i aluminiowym (letnie). Od zawsze sam wymieniałem koła z wyjątkiem gdy kupowałem nowe opony. Klucz dynamometryczny oczywiście stosowałem tudzież zalecane momenty dokręcania. I jakież było moje zdziwienie, i delikatnie mówiąc niepokój :), gdy koła z zimówkami, czyli te na stalowych felgach, po jakims czasie od przykręcenia samoistnie się odkręcały. Na szczęście za każdym razem słysząc podejrzane stuki, zatrzymywałem się i je dokręcałem. Ten problem nie występował w felgach aluminiowych. Wreszcie sam wpadłem na to (konsultacje z oponiarzami nic nie dały), że to rdza. Choć dokręcam właściwym momentem, to z powodu rdzy jest on zapewne za mały i... Zacząłem smarować miejsca styku na śrubie i feldze i po kłopocie. Od kilku lat jeżdżę na całorocznych więc nic nie muszę odkręcać i przykręcać.
  2. Trochę to przypomina słowa naszego obecnego prezydenta z jego pierwszej kampanii prezydenckiej. "Pracować aż do śmierci" - wytykał przeciwnikom. 🙂 BTW, ja pracowałem do 73. roku życia, a moja prawie 4 lata starsza ode mnie siostra, wciąż pracuje. 🙂 Ale pomyślałem sobie, że Twoja uwaga ma sens. Przecież jazda na nartach ma nam dawać przyjemność, frajdę, relax, a ćwiczenia kojarzą się z czymś żmudnym, niemiłym, przymusem, dyskomfortem. Z drugiej strony jeśli nie będziesz ćwiczył/a to nie nauczysz się nowych umiejętności i technik, które sprawiają, że jazda na nartach sprawia jeszcze więcej przyjemności i jest bezpieczniejsza dla Ciebie i innych. I jak to pogodzić? 😉 Jedni traktują jazdę na nartach jako wieczne wyzwanie. Każdy zjazd ma być tym najlepszym, wciąż trzeba wyszukiwać własnych niedoskonałości i poprawiać je. Tacy wiecznie coś ćwiczący. Nawet był tu kiedyś klasyczny przedstawiciel takiego podejścia. Inni natomiast są zadowoleni z osiągniętego poziomu i niczego nie zamierzają zmieniać. To co już potrafią im w zupełności wystarczy. A jeszcze inni, i ja do nich należałem, są gdzieś pośrodku. Tacy centryści, których w świecie coraz mniej, zwłaszcza w polityce. 🙂
  3. a_senior

    Sezon 2024/2025

    Nie do końca. Do poprawienie jazdy tym średnio i dobrze jeżdżącym najlepiej służą staże alpejskie. Kilkudniowe z wieczornym omawianiem błędów poszczególnych stażystów, z gadką o narciarstwie i nie tylko i zapewne omawianiem filmików kręconych przez prowadzącego staż poszczególnym uczestnikom. A pewnie też nie o suchym pysku. 🙂 Nie byłem na żadnym, ale tak to wygląda na stażach prowadzonych przez "moich" Francuzów. Podejrzewam, że podobnie jest na stażach z filinatorem czy Tedeo ..., ale to musiałby potwierdzić któryś z uczestników. Gdybym miał te 25 lat mniej na karku pewnie bym się na taki staż wybrał.
  4. A moja pierwsza reakcja nie ma nic wspólnego z Europą czy rasizmem jakkolwiek rozumianym. Sympatyczna i ładna (bo jedno z drugim niekoniecznie idzie w parze :)) Azjatka o filipińskich rysach przy taśmie od produkcji nart. Później poczytałem tekst poniżej zdjęcia i stwierdziłem, że pasuje do zdjęcia. Azjaci, a już azjatyckie kobiety w szczególności :), dobrze mi się kojarzą. Właśnie z dokładnością, perfekcją, skrupulatnością i nie tylko. Może właśnie dlatego pokazano Azjatkę. Ale zaraz sobie pomyślałem jaka byłaby moja pierwsza reakcja gdyby na zdjęciu w tych samych okolicznościach znalazła się np. Murzynka? A propos Azjatów, w szczególności Chińczyków. Pewnie już o tym pisałem. Kilka lat temu miałem pewną rowerową nieprzyjemność. Na przejeździe przez tramwajowe tory na dość ruchliwej ulicy mój składak, na którym jechałem, nagle przełamał się na pół a ja lotem nurkującym wylądowałem na ulicy. Szok, krew, zdziwienie. Kilka osób przechodziło obok, w tym dwie panie w średnim wielu. Nikt się nie zatrzymał, nie pomógł, choć wyglądało to groźnie. Nikt, z wyjątkiem pewnego młodego turysty chińskiego z CHRL. Zaniepokojony podbiegł, pomógł się pozbierać, w tym obie połówki roweru. Posiedział chwilę ze mna na ławce, przepytał czy jest OK (dobrze mówił po angielsku), a na koniec zaprowadził mnie i resztki roweru pod dom, ok. 1 km.
  5. Myślę, że w sytuacjach niebezpiecznych spontanicznie wyhamujemy tym lepszym skrętem. To co proponował mój legendarny nauczyciel dotyczy bardziej sytuacji bezproblemowych i okresu szkolenia. Dziś nie zwracam uwagi którym skrętem się zazwyczaj zatrzymuję. Musz to zresztą kiedyś sprawdzić. A co do ćwiczeń przypomniały mi się czasy liceum. 🙂 Byłem wzorowym uczniem w ścisłych przemiotach i marnym w językach (rosyjski i angielski). Ba, na jeden z okresów dostałem pałę z angielskiego. Ojciec wziął korepetytora (nauczycielkę z mojego liceum), która zastosowała bardzo proste metody ćwiczeń. Nie znałem jakiegos słowa lub pisałem go błędnie - wtedy kazała mi przepisać go przez np. 4 strony. W każdej linijce ile się zmieści, przez wszystkie linijki na stronie. Tą metodą zapisywałem całe zeszyty, zamiast np. pograć sobie z kolegami w kosza. Szybko opanowałem te i inne wyrazy, a na końcu roku, na maturze jak i na egzaminie wstępnym na studia (wtedy takie były) dostałem 5 (wtedy najwyższa ocena).
  6. Aby poprawić słabszy element. Jak Ci coś nie wychodzi to musisz to dużo ćwiczyć, więcej niż to co Ci naturalnie dobrze wychodzi. U siebie tego nie zauważyłem. Po prostu każdy skręt w prawo miałem, i pewnie wciąż mam, gorszy. Zresztą intuicyjnie przeważnie kończymy jazdę w jedną stronę, no chyba, że okoliczności nie pozwalają. Właśnie w tę "dobrą" stronę. Myślę, że ten gorszy czy lepszy skręt wynika z naszej prawo lub lewo stronności. Choć tylko tak myślę. 🙂 U mnie sie zgadza. Jestem praworęczny (i nożny) więc pewniej mi się skręca w lewo. Podobnie jest u snowboardzistów, którzy przeważnie ustawiają się prawą noga do przodu czy nawet u hulajnogarzy. 🙂
  7. Pamiętaj, że każdy ma swoją "lepszą" rękę, nogę i skręt. 🙂 Lepiej i pewniej nam się skręca w jedną stronę. Mój narciarski nauczyciel, legendarny Staszek Tatka, uczył nas na kursie by ostatnim skrętem, tym zatrzymującym jazdę, był ten "gorszy".
  8. Tak, potas jest b. ważny w tych klockach. W sumie mądrze prawisz o tym by sobie nie wyrzucać, że coś można było zrobić a nie zrobiłem. Choć tak całkiem bez piwka czy wina to trochę smutne. 🙂 Mój były pracownik, młody informatyk, też miał przez pewien czas epizody AF. Sam mu je wyczułem. Nerwy, bo nie mógł się wykaraskać z pracy dyplomowej. I przeszło i póki co nie wraca. Zdrowia Ci życzę.
  9. To wiek czy tętno? 🙂 I tak wszelkie decyzje co robić trzeba uzgodnić z lekarzem. A AF lubi wracać, ale nie musi. 🙂
  10. Hmmm... Z migotaniem przedsionków (AF) zmagam się, a raczej mam styczność, od 37 roku życia, czyli od 37 lat. 🙂 U mnie napadowe, dość wolne tętno w trakcie migotania, bo rodzaje AF i objawy mogą być różne. Niektórym to nawet nie przeszkadza, ale mnie tak. Jestem po dwóch ablacjach. Alko na pewno ma znaczenie. Nie wolno dużo na raz, ale piwko czy kieliszek wina od czasu do czasu, przynajmniej u mnie, nie mają żadnego wpływu. BMI też nie, bo mam ok. 25 (obecnie poniżej) odkąd pamiętam. Dieta? Nie wiem. Na pewno niedospanie czy marny sen sprzyjają arytmii. Stres na pewno też. I gwałtowny wysiłek, typu ciężki podjazd na rowerze czy ambitny zjazd na nartach na stromym, nie mówiąc o muldach. Jedno co trzeba brać codziennie to lek przeciwzakrzepowy typu Pradaxa. I da się z tym nieźle żyć, choć lepiej nie mieć tego świństwa. Gdyby jednak Cię skierowano na ablację, to bez obaw. Dobrze zrobiona b. pomaga. Niestety objawy lubią wracać po 5-6 latach od zabiegu.
  11. a_senior

    Trochę HUMORU

    Mój belgijski szwagier przysyła od czasu do czasu różne śmieszności. Ta jest jak dla mnie świetna. Przedświąteczna i na czasie. Przedstawiamy Państwu tegoroczny żłobek, bardziej uniwersalny i świecki. Żadnych zwierząt, aby uniknąć ofiar złego traktowania. Maria została usunięta, ponieważ feministki uważają, że nie powinno się wykorzystywać wizerunku kobiety. Nie ma tu cieśli Józefa, bo związek zawodowy mu nie pozwala pracować w święto państwowe. Dzieciątko Jezus zastanawia się, czy chce być chłopcem, dziewczynką czy jeszcze kimś innym. Nie mówiąc już o królach Wschodu, mogli to być nielegalni imigranci. Nie ma też anioła, aby nie drażnić ateistów, Muzułmanów i przedstawicieli innych religii. Słomę usunięto ze względu na ryzyko pożaru i niezgodnością z normami europejskimi NF X 08-070. Chata natomiast wykonana jest z drewna pochodzącego z recyklingu z lasów utrzymywanych zgodnie z normą środowiskową.
  12. Spróbowałem tak zrobić z moim zepsutym (padła antena, ale poza tym działa, w tym aparat) Samsung S22. I faktycznie jest tak jak piszesz. Niestety w starszym Samsung S7, który chwilowo używam, takiej możliwości nie ma.
  13. Maćku. Ile się musiałem namęczyć by zobaczyć filmik. A wszystko przez to, że mi się telefon zepsuł. Ile się trzeba umęczyć by uruchomić nowy, a w moim przypadku stary smartfon. Nie mogłem przenieść wszystkiego jak leci (np. smart switch w Samsungu) z pewnych powodów. Anyway, musiałem najpierw zainstalować czytnik QR kodów. To było łatwe. Później musiałem zalogować się do FB, którego w zasadzie nie używam. I tu zaczęły sie schody, których opisywanie zajęło by mnóstwo miejsca. Jednym z powodów jest fakt, że moja poczta odrzuca wszystko co do niej przychodzi z FB. Ostatecznie udało się. Ale nie można było podać to łatwiej? 🙂 https://www.facebook.com/reel/1991879857961189 A filmik fajny, choć nie do końca prawdziwy a raczej nie do końca opisujący, nawet satyrycznie, rzeczywistość. Ale coś w tym jest. Zdecydowanie, ze względu na mój podeszły wiek, najbliżej mi do stylu instruktora włoskiego. 🙂
  14. Poczeka. 🙂 Na razie planuję... i przygotowuję sprzęt wnuków i córki. Narty wyostrzone, wiązania przeglądnięte. Buty... oczywiście za małe. A rok temu były za duże. 🙂 Skaranie boskie z tymi dzieciakami. 🙂
  15. Nie tyle zło co niektórym to nie pasuje. Takie mają upodobania. 🙂 Ja np. lubię wąskie, średnio nachylone, lekko zmuldzone leśne przecinki a wiem, że wielu takich nie lubi. Z kolei nie przepadam za szerokimi, niezbyt stromymi sztruksami, które wydają mi się nudne. Na szczęście każdy znajdzie coś dla siebie.
  16. Też nie rozumiem. Myślę, że im śmieci w takich miesjcach, a pewnie w każdym innym też, nie przeszkadzają. Nie zostali na nie wyczuleni, np. przez rodziców. Ja zostałem i np. schodząc z mojej chałupy do wsi - ok. 2 km - zbieram śmieci (butelki, woreczki, papierów nie zbieram) zostawione niechlujnie przez innych. BTW denerwuje tym żonę. 🙂 Ale mnie wyczulił na śmieci ojciec.
  17. Np. stok w Kasinie w Małopolsce. Widać na zdjęciu. Środkiem biegnie wyciąg a po jego lewej stronie (patrząc na zdjęcie) jest niebieska trasa, właśnie lekko pochylona w bok. Skądinąd niezła. Do tego skręca w lewo.
  18. Może. Jeden z najlepszych w Krakowie. Kąt boczny to na ogół 88 lub 87. Miałem w nowych nartach oba z nich.
  19. Dużo. Myślę, że to były geny czy mówiąc prościej: ten typ tak ma. Moje dzieci, zwłaszcza córka, miały podobnie. "Żołnierz" pisała raz tak, raz siak. "ż" lub "rz" wstawiała dowolnie. Dziś nie ma problemów z ortografią. O synie trudno powiedzieć, bo całą podstawówkę spędził we Francji. We francuskim nie miał żadnych problemów z ortografią czy stylem, po powrocie do Polski miał, nawet został zaklasyfikowany jako dyslektyk. 🙂 Myślę zresztą, że te klasyfikacje są obecnie mocno nadużywane. Pracowałem. Naprawdę. 🙂
  20. Paweł, nie martw się. Jako młodzieniec sadziłem okropne błędy. Potrafiłem np. zamiast wyrazu "scena" napisać "z cena". "u" czy "ó" nie sprawiało mi żadnej różnicy, nie mówiąc o "ch" i "h". 🙂 Pisząc wypracowanie w szkole, nawet średniej, zawsze pisałem najpierw brudnopis a potem długo go studiowałem pod kątem ortografii i na końcu przepisywałem na czysto. I tak zostawało dużo błędów. Na egzaminie do szkoły średniej (połowa lat 60. ubiegłego wieku) nie zdążyłem przepisać brudnopisu i oddałem go takim jaki był. Oczywiście dostałem pełną dwóję choć z dopiskiem, że styl i treść bardzo dobre. Na kartkach było więcej koloru czerwonego (poprawki nauczyciela) niż niebieskiego (moje pisanie). A dziś? W zasadzie nie robię błedów ortograficznych a jeśli się zdarzy to przez przypadek. I nie korzystam z edytorów.
  21. W sumie nie ma w tym żadnych rewelacji. Bardzo ładnie pokazane. Co mnie zaskoczyło, i pocieszyło 🙂, to fakt, że Emile Allais, słynny narciarz francuski, ojciec słynnej francuskiej szkoły narciarskiej zmienił narty proste na carvingowe mając juz prawie 100 lat na karku. 🙂
  22. Nie czujesz bluesa, bo nie zetknąłeś się na dobre z imigrantami... kolorowymi. 🙂 Ja trochę, ale że wróciłem z francuskiej emigracji ponad 30 lat temu, też już mniej czuję o co chodzi. A chodzi o to, że duża część tych przyjezdnych, w przeciwieństwie do Polaków, Portugalczyków..., ale i większości Azjatów nie integruje się w nowym kraju i stwarza, delikatnie mówiąc, duże problemy, vide Niemcy czy Szwecja od kilku dobrych lat. W Polsce pod tym wzgledem nie mamy pojęcia co jest grane, bo tych kolorowych jest bardzo mało. Jakie są przyczyny tych niechcianych imigracji to inna sprawa i nie do rozstrząsania na forum narciarskim. Viktor, który mieszka od wielu lat w Belgii doskonale wie i czuje problem. W przeciwieństwie do wielu krytykujacych go. Użył obraźliwego określenia "ciapaty", co Ty ostro skrytykowałeś. Ty, który notorycznie obrażasz ludzi od chujów, gnojów i idiotów. Osobiście bym takiego określenia nie użył, choć pewnie napisałbym "kolorowy" zamiast "ciapaty". Znaczy mniej więcej to samo, ale brzmi lepiej. I jeszcze jedna sprawa. Na forum piszemy dość bezprośrednio i szczerze. Nie ma tu, i bardzo dobrze, Wersalu. Trochę tak jak w gronie znajomych przy piwie. I tak powinno być. Dlatego używamy czasem przesadnych określeń. Piszemy kolokwialnie, niekiedy używamy skrótów i polskich przerywników na k. 🙂 Mnie "ciapaty" Viktora bynajmniej nie zaskoczył ani zniesmaczył. Napisał szczerze. Zdecydowanie wolę to niż nadmiar tzw. poprawności politycznej.
  23. Coś takiego znalazłem. https://www.arte.tv/pl/videos/090577-000-A/wspaniala-historia-narciarstwa/
  24. Właśnie, bo Viktor żyje gdzie żyję i trochę inaczej postrzega świat i ludzi. Kto tam, na tzw. Zachodzie, nie przeżył kilka lat, mieszkając, pracując, kontaktując sie z innymi, ten nie wie o co chodzi. Poprawność poprawnością, ale do bliskich mówi się szczerze, a to ma niewiele wspólnego z poprawnością polityczną.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...