Skocz do zawartości

Spiochu

Members
  • Liczba zawartości

    4 234
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    36

Zawartość dodana przez Spiochu

  1. Spiochu

    dobor nart na powaznie

      To jest nieprawda. W zależności od definicji, instruktorem zostałem 13 lat temu lub nie zostałem nim wcale.
  2. Spiochu

    dobor nart na powaznie

      Nie wiem co to ta "afera Gillette", ale wolę być zwykłym bucem niż bawić się w politykę.
  3. Spiochu

    dobor nart na powaznie

    Z racji wywołanej reakcji i chcąc uniknąć tworzenia podziałów i konfliktów, chciałbym przedstawić oficjalne przeprosiny.   Nie wycofam poglądów przedstawionych w tym wątku w  poście nr 39, chciałbym jednak przeprosić wszelkie osoby (w tym Estkę), które poczuły się urażone a moja wypowiedź w jakikolwiek sposób je dotknęła. Moim zamiarem, było jedynie dzielenie się, rzeczową wiedzą, w sposób konkretny i zwięzły, nie zaś atakowanie czy też ocenianie innych osób.
  4. Spiochu

    dobor nart na powaznie

      Czasem jeżdżę w skały się wspinać i wypoczywać. Gdyby ktoś napisał, że jestem jurajskim wczasowiczem i wspinam się w stylu grillowym to mógłbym mu jedynie przyznać rację. Taki podział jak najbardziej istnieje choć granica jest płynna. Dla mnie przede wszystkim jest on mentalny. Jeśli ktoś słabo jeździ ale ma pasję, determinację, chęć doskonalenia to nie jest wczasowiczem. Jeśli nawet zjeżdża na łajcie czarnymi  ale głównie interesuje go knajping i  podziwianie widoków to nie jest  "prawdziwym narciarzem".
  5. Spiochu

    dobor nart na powaznie

      Tak, bo wpływa zarówno na kąt za krawędziowania jak i obciążenie przedniej części narty. Podejrzewam że siła mięśni jest potrzebna do optymalnego ustawienia, zanim jeszcze narta odda energię.
  6. Spiochu

    dobor nart na powaznie

    Nie określam tu celu ani nie twierdzę co się powinno. Opisuje znane mi prawidłowości i fakty. Czy jest to złośliwe czy nie to dla większości ludzi na stokach, kolor narty jest ważniejszy niż rodzaj rdzenia.   Co do samego strachu, to jeśli ktoś się bardzo boi, to w zasadzie nie powinien jeździć w ogóle. Za wysoki poziom lęku również zwiększa ryzyko urazów i niebezpiecznych zachowań (panika).     Wrócę jeszcze do ostrzenia. Ostatnio usłyszałem ciekawą koncepcję ostrzenia SL. Pod butem 87, na przodach i tyłach 85.  (tak to nie pomyłka). Wtedy podobno narty lepiej skręcają. Musze wypróbować. 
  7. Spiochu

    dobor nart na powaznie

      W pełni się z Tobą zgadzam. Wasz(nasz?) strach jest w pełni racjonalny. Ogólnie jazda na nartach to zajęcie głupie i nieodpowiedzialne do tego niezdrowe.  Jest jednak taka prawidłowość, że Ci najgłupsi (najodważniejsi) uczą się najszybciej. Dobrze poprowadzeni, szybko wskoczą na poziom nieosiągalny dla ostrożnych.
  8. Spiochu

    dobor nart na powaznie

      Prawda zawsze najbardziej boli. Większość "wczasowiczów" wcale się takim akapitem nie przejmie. Oni mają to w dupie i dobrze się bawią.     No, dobra. Jeśli chodzi o nazewnictwo to masz rację. Zatem zyskałem punkt w konkursie     Nie wiem jak to wytłumaczyć na modelu fizycznym ale możesz się na narcie zwozić i one będą się uginać tak jak opisałeś. Możesz natomiast je docisnąć i wygięcie będzie inne, narta odda nieporównywalnie większą energię. Uda Cie się zacieśnić promień skrętu. itd.
  9. Spiochu

    dobor nart na powaznie

    Kolejny emocjonujący wątek a może nawet konkurs na to kto palnie większą bzdurę.   1. Na poważnie to się dobiera narty w PŚ, gdzie wartość i rozkład sztywności wzdłużnej (tak ona istnieje!! ) jak i poprzecznej przystosowany jest do warunków, trasy a przede wszystkim do warunków fizycznych i preferencji zawodnika. Również struktura ślizgu i smarowanie dobierane są i testowane pod aktualne śniegi. Tym punktem możemy zamknąć kategorię 8+ bo dotyczy ona jedynie zawodników (byłych i aktualnych) i oni najlepiej wiedzą jak sobie te narty dobrać.   2. Początkujący jak i wczasowicze jeżdżący od 15 lat rotacyjnymi ześlizgami, czy też bojaźliwe osoby  mogą jeździć na... ... na czymkolwiek, bo to nie ma żadnego znaczenia.  Każde narty można w ten sposób obrócić, na każdych można podziwiać widoki i żadne nam nie pomogą, jeśli nie potrafimy opanować własnego strachu. W tym punkcie skupiłbym się na takich aspektach jak dopasowanie kolorystyczne do stroju, waga (noszenie jest męczące) jak i długość (tak by łatwo mieściły się w aucie).   3. Zakres 5-7. Średnio i bardziej zaawansowani Dla mnie 5 to jeżdżący po niebieskich na krawędzi i sprawnie szurający po czarnych 7- to przeciętni instruktorzy SITN PZN. Tutaj sprawa jest prosta, by doskonalić technikę narta musi trzymać. Zatem narty sportowe są niezbędne Moim zdaniem najlepsze będą slalomki ale jakieś crossy typu R16m też się nadadzą. Gigantki odradzałbym, dopóki nie jeździmy bardzo dobrze na krawędzi.   4. Warto wyróżnić też moment przejściowy czyli nauka i rozpoczęcie jazdy na krawędzi. Tu zdecydowanie najlepsze będą slalomki i to niezbyt twarde, Jeśli zatem, ktoś chce być początkującym jak najkrócej, to właśnie takie narty może kupić na początek.       Wątki poboczne:   Tępienie dziobów i piętek. To tak, jakby w aucie, zmniejszyć ciśnienie w oponach o połowę. W zaspach sprawdzi się to lepiej, ale ze sportowego samochodu zrobi się nędzne wozidło.. Jeśli ktoś nie radzi sobie z naostrzoną nartą, to jego technika jest dramatycznie słaba i tu powinien szukać pomocy.     Estka i jej wyczyny. To nie miękkie narty, to nie tępe krawędzie, to również nie warunki na trasach, ani nawet brak instruktora nie spowodował, że tak długo byłaś początkująca. Główną przyczyną był strach. Jeśli ktoś jest w miarę sprawny i się nie boi, to niezależne czy zacznie naukę na marketowych klepkach czy na komórkowych gigantkach, bardzo szybko, będzie czuł się swobodnie na każdej trasie. Jedynie nad techniką będzie musiał pracować. Sam uczyłem się na piankowych elanach i w butach o 3 numery za dużych. Choć nie wiedziałem wtedy, że narty w ogóle mogą trzymać na lodzie, nie stanowiło to przeszkody, zarówno w dobrej zabawie, jak i robieniu szybkich postępów.   Sztywność wzdłużna Proponuje zamocować dzioby i piętki w imadłach (dla każdej pary ta sama odległość miedzy imadłami) a na środek położyć odważnik. W ten sposób będzie można zmierzyć, która narta mniej się ugnie, czyli jest sztywniejsza wzdłużnie. Jeśli chodzi o praktykę to jak najbardziej można być za słabym i/lub za lekkim, by nartę dogiąć. Czasem nawet można stracić na trzymaniu takiej narty. Nie znaczy to, że w ogóle się ona nie wygnie, ale że za mało. Test na podłodze to nie test. W jeździe narty wyginają się o wiele bardziej.  Chodzi właśnie o to dogięcie (głównie dziobów) ponad ten "podłogowy" standard.
  10.   Widzę kilka wątpliwości: - Zakładasz logiczne działanie użytkowników - Gminy egzekwują jakość paliwa? To chyba nie wszędzie to działa. Ludzie nadal kupują różne odpady. - Po co wynosić śmieci jak można je spalić?  
  11.   Pewnie wciągaliście za dużo nosem w młodości.   Ja nawet jadąc samochodem, czuję różnice w natężeniu smogu w zależności obok jakich budynków przejeżdżam. Odkąd przeprowadziłem się na Śląsk, smog mi masakrycznie przeszkadza i nie potrzebuje do tego żadnych czujników. W Łodzi na blokowisku smog był sporo mniejszy. Jeśli chodzi o czujniki to czasem wariują (mgły) a smogu specjalnego nie ma. Obecnie niestety jest.
  12. Spiochu

    GS bez szaleństw :)

      Rozumiem, że piszesz o "gigantach", zwykle tak właśnie jest. Nawet nie zawsze jest to wina stoku.  Jeśli chodzi o SL to różnie. Ostatnio jeździłem dość mocno wypuszczone. Jak zmieniłem narty na 156cm to teraz stawiają mniej tyczek i mógłbym dalej na 165cm cisnąć.
  13. Spiochu

    GS bez szaleństw :)

      Na przeciętny stok też są bez sensu. Zostają tylko lotniska.         Jest w tym pewna racja. Na pewno z czasem człowiek się przyzwyczaja i jest łatwiej. Tylko 20 dni to jest nic. Żeby się mieścić na R30 potrzebne są wyczynowe treningi przez lata. .
  14. Spiochu

    GS bez szaleństw :)

      Drastyczna. Już na 25 jest problem żeby się zmieścić a co dopiero 30m.  Najlepiej jest na180-185 i promień ok 20m.
  15.     Myślałem raczej o czymś pokroju starej vitary 3d lub suzuki jimmy/samurai. Będzie dużo mniej awaryjne niż takie wynalazki i jest bardzo małe więc łatwo się wszędzie wcisnąć i zaparkować/nawrócić. Do tego dużo lżejsze, więc na śniegu powinny być lepsze.
  16. Nie lepiej kupić jakiekolwiek nowe auto zgodnie z preferencjami (lub nie kupować wcale) a do jazdy po Szczyrku i okolicy mieć jakiegoś grata 4x4 na oponach nordyckich lub nawet z kolcami? W sumie wyjdzie taniej niż niszczenie nowego auta w zaspach a nie będą potrzebne kompromisy.    Jeśli chodzi o opcje uniwersalne to może Subaru Forester (tyle że tylko benzyna)?
  17.   Taki F150 jest bardzo bezpieczny bo utkniesz już na parkingu pod blokiem i dalej nie pojedziesz
  18.   Nie wystarczy (jakakolwiek) kasa by zostać instruktorem. Co najwyżej możesz sobie kupić plakietkę.  Na resztę trzeba zapracować.
  19.   http://wintercup.pl/...generalna_k.pdf   http://sitn.pl/sitn/...tura/demo-team/   Nie zdawałem kursu w 2009.
  20.   Napisz jaśniej jak wytrzeźwiejesz, bo nic nie można zrozumieć. Jacy mundurowi? Jacy znajomi? Od tych ze znanym nazwiskiem wymagano tyle samo lub więcej...
  21. Zapominałem dodać - na kursie codziennie była rozgrzewka i to dość solidna. Co ciekawe nikt nie negował jej zasadności.
  22.   Dzięki. Nie wiem, nie tak duży, może 30%. Przypadkowych osób prawie nie było. Większość znane nazwiska lub przynajmniej kilka lat stażu w szkółkach. Za to jesienią na Pitzalu podobno nie zdało z 60-70%.
  23.     Teraz trwa 2 weekendy w Krakowie (teoria) + 2 tygodnie. To była część techniczna. Na koniec sezonu będzie jeszcze tydzień metodyki.   Co do wyników to z techniki mam minimum ale ja zawsze jeżdżę po swojemu, więc i tak jestem zadowolony. Ze sportu GS 9,5/10 (ok. 6-7% straty do najlepszego z FISowców) z SL 8,5/10.   Co do świata to była z nami babka, która od lat uczy w szkółce w stanach. Wyjechała zanim się kurs skończył. Nawet teorii nie umiała. a ze slalomu miała 0/10   W lesie na Pilsku to teraz możesz zostać rozjechany przez tłumy niedzielnych narciarzy
  24.   Tak ale to nie sedno tematu.
  25. Od dłuższego czasu pojawiają się słuchy, że instruktorzy są coraz słabiej przygotowani a poziom wymagań ciągle spada. Czuję się w obowiązku by zdementować te plotki. Tym którzy coś słyszeli, gdzieś przyglądali się z boku i na tej podstawie wyrabiali swój pogląd, chciałbym przedstawić relację z pierwszej ręki.   W zeszłym tygodniu uczestniczyłem w Centralnym Kursie Instruktorskim w Kluszkowcach (ponownie po kilkunastu latach) i jedyne co mogę stwierdzić, to fakt, że poziom prawdopodobnie był wyższy niż kiedykolwiek.   Organizacja - bez zastrzeżeń. 5 h zajęć na stoku + wykłady i analizy video w hotelu pod stokiem.   Kadra - praktycznie sami byli zawodnicy i członkowie Demo Teamu, wygrywający zawody instruktorskie. Zero "leśnych dziadków" i innych, mających lata świetności już dawno za sobą. Wykładowcy mocno zaangażowani w zajęcia, widać było że się nie obijają. Wymagający ale jednocześnie mili dla kursantów. Nie tak jak dawniej.   Treningi - 3 dni jazdy na fachowo ustawionych slalomach (SL, GS) Krótko ale uczciwie na ścianie (nie żadna ośla łączka) i z normalnymi odległościami pod narty Gigantowe lub SL. Treningi te były znacznie ciekawsze, niż te które znam u Ptaka, w Istebnej czy na Harendzie.   Uczestnicy - Bardzo wysoki poziom jazdy większości. Przynajmniej 1/3 aktualni lub byli zawodnicy . Przyjechała dziewczyna wygrywająca AZS Wintercup, jak i gość koło 50-tki, jeżdżący gigant na poziomie młodych FISowców. Koleżanki z grupy zamiast bać się tyczek  i pół-metrowych dziur, po prostu napierdzielały! Na pochwałę zasługuje również, uroda przyszłych instruktorek   Egzaminy - Bardzo wysoki poziom wymagań.  Teoretyczne (3 części) sport (SL i GS) technika (5 ewolucji). Nawet na teorii nie było taryfy ulgowej i niektórzy oblali. Slalom z uwagi na rynny zmienił się w walkę o przetrwanie ale większość nadrobiła w GS. Jeśli chodzi o technikę, w przypadku śmigu, przegięli z ocenianiem i 8/10 to był maks, nawet dla zawodniczki aktualnie wygrywającej slalomy. (Przypominam że minimum potrzebne by zdać to 7/10).   Atmosfera - Pomimo nerwów związanych z egzaminami, prawie wszyscy się świetnie bawili. Zarówno na nartach jak i wieczornych  integracjach. Były tańce i rozmowy na przeróżne tematy. Niemal każdy z uczestników, mógł się pochwalić różnymi pasjami. Obyło się też bez spięć i awantur.   Podsumowując, był to świetny wyjazd, który mogę polecić każdemu. Jeśli jednak planujecie zostać instruktorami to radzę ostro wziąć się do roboty!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...