Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 27.03.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzień dobry śpiochy i pracusie😀
    11 punktów
  2. Kilka porannych z SFL. Tłumów (przynajmniej rano) nie ma:)
    11 punktów
  3. Wstawiam zdjęcia taty. Lata 50-te ubiegłego wieku. Wiązania kandahary, narty pewnie 210 lub dłuższe, kije bambusowe potem stalowe. Okolice Murowańca.
    9 punktów
  4. Nie ma sensu skracania kijków, jeżeli dalej ktoś jeździ stara technika na nowej generacji nartach. Jeśli biodro nie ustawia się w płaszczyźnie bocznej tylko przód / tył , długość kija nie ma znaczenia . Osoba ta wychodzi w górę z nary płaskiej i robi rotację stop i nóg dalej strojąc na narcie płaskiej . Aby zakrawedziowac wypycha stopy w bok , będąc prawie całkowicie wyprostowana akcentuje zabiciem kijka nowy skręt. Sytuacja się zmienia , jeżeli kończymy skręt angulacja , odciążając starą zewnętrzną doprowadzamy narty aby były płaskie poprzez rolowanie stóp i rotację nóg . COM przesuwa się nad BOS , ( pozycja dalej niższa)Rownocześnie, poprzez dalszą rotację stóp mamy narty na nowej krawędzi i akcentujemy skręt zabiciem kijka . Nie ma wypchnięcia stóp tylko sterowanie ( steering) Pozycja jest niższa dlatego potrzebujemy krótsze kijki . Pozdrowienia
    9 punktów
  5. Nie wiem czy to pocieszające ale piliśmy browca za tych co na służbie.. Pozdro serdeczne!!
    9 punktów
  6. Dzień Dobry, Widok wieczorny z apartamentu w Fiss… Śniegu w miasteczku brak… i dzisiejsza droga z Fiss do Masner…😀. Tymczasem koniec relacji i rozpoczynamy jeżdżenie😀…
    9 punktów
  7. Intro. Najbardziej ......ny zjazd życia! Pierwsze cztery dni spędziliśmy w ON Tetnuldi (wcześniej już o tym napisałem). Ale nie napisałem, że specjalnie zabukowaliśmy noclegi w Chvialbiani, bo wykombinowałem, że zamiast codziennie zjeżdżać autem lepiej zrobić sobie na koniec mały (a nawet większy) freeridzik w okolice zamieszkania. Tak z 2200 m npm na 1600 m npm w bonusie. W pierwszym dniu na offpiste w ośrodku narciarskim była kiepa, ale nie odstraszyło nas to, na szczęście, przed podjęciem wyzwania. Wiedzieliśmy co prawda, że niżej wcześniej całkiem nieźle padał deszcz, który zresztą wisiał cały czas w powietrzu. Ale kto by się tym zbytnio przejmował. Zaczynamy. Jedziemy dość stromą rynną tuż obok potoku. Na początku było w miarę OK. Kłopoty zaczęły się niżej, coraz bardziej zdegradowany śnieg przepada niespodziewanie pod nartami. Jedziecie i nagle zapadacie się jedną nartą po jajka. Ale co tam - nikt się nie wkurzał, nikt nie rzucał mięsem - po prostu oazy spokoju. Grzecznie wyciągaliśmy łopatki, szuflowaliśmy góry śniegu. Potem już tylko jakoś się wpiąć, zacząć jazdę i do następnego razu! Lekcja pokory każdemu się przyda. Gdzieś w połowie, po nastawieniu kolejnego policzka, zabawa mi się ciut znudziła. Mówię do kumpli: - patrzcie tam od zachodniej strony potoku nie ma śniegu i jest chyba krowia ścieżka. Zdejmijmy narty i zejdźmy jak ludzie. A właściwie jak te krówki. Pomysł nie znalazł jednak aprobaty, usłyszałem, że kawałek niżej na pewno jest śnieg i po co zakładać i zdejmować. No dobra, umysł zbiorowy się nie myli - jedziemy. Dalej były kolejne powtórki z rozrywki. Spuszczając zasłonę milczenia nad ten nierówny bój, napiszę tylko, że 2,7 km zrobiliśmy w 2 godz i 6 min (jazdy z tego 38 min). Całkiem fajne tempo! Byłem jednak sfrustrowany, bo okazało się, że krowia ścieżka była cały czas bez śniegu. Ale przecież kolegów się nie zostawia. A ścieżki krowie są dla krów. Na dole weszliśmy w zabudowania, do domu zostało może 200 m. Szybko ustaliliśmy, że był to najgorszy zjazd życia. Idziemy i nagle pierwszy kumpel leży, bo mokry lód pokryty błotem i odchodami krów okazał się nad podziw śliski. Za chwilę drugi to samo. Wyciagam aparat bo takich okazji nie przepuszczę. Ale ten ekspresyjny ruch okazuje się zgubny. Wstaję na nogi i mówię: - to jest idealne podsumowanie tego zjazdu. Najbardziej gówniany zjazd życia. I jak za dotknięciem różdżki wszystkim wraca świetny humor. Zaliczyliśmy rzecz wielką - w kategorii gównianych zjazdów mamy prawdziwą perłę!!! Nikt nam tego nie odbierze. A krowie ścieżki zostawimy krowom. Człowiek brzmi dumnie!
    8 punktów
  8. Prawdę powiedziawszy tytuł jest na wyrost. Byliśmy we wschodnie części Górnej Swanetii. A konkretnie w Ushguli, nasz narciarski promień działania to... 5-7 km wokół miejsca zamieszkania. Uszguli to w zasadzie "koniec" Gruzji - dalej łatwo się już nie dotrze. Dlaczego Gruzja? Bo łatwo (względnie) i tanio można się tam dostać a Wielki Kaukaz to Wielki Kaukaz. Te góry są przepiękne i znacząco inne od Alp. Dlaczego Górna Swanetia? Kusiła niezwykłość (historia) tego miejsca, relatywna dzikość, a przede wszystkim wyjątkowe predyspozycje pod skitury. Dlaczego Ushguli? Z jednej strony to najbardziej odległe zakątki Gruzji ale... z drugiej centrum turystyczne. To ostanie należy rozumieć jednak w dużym cudzysłowie. Minie pewnie jeszcze 10 lat zanim będzie to miejsce na tyle skiturowo popularne, że zacznie to przeszkadzać. Teraz jest to zdecydowany plus, już można się trochę dogadać po angielsku (ze starszymi po rosyjsku) i działa jako tako Booking (miejscowi wolą jednak gotówkę i czasem kombinują!), są nawet kawiarnie. Tutejszy standard jest, jak na Gruzję naprawdę wysoki i mamy niezły dostęp do usług transportowych. Miejscowość ma przed sobą świetlaną przyszłość, bo łączy widok i możliwość wejścia (dla wspinaczy) na najwyższy szczyt Gruzji Szcharę, z walorami kulturowymi. Oprócz setek wież obronnych są tutaj dwa zamki królowej Tamar (niesamowita postać - waro doczytać) i fotogieniczną cerkiew. Widać, że w lecie musi być tu już intensywny ruch i szacuję, że może tutaj przenocować ze 300-400 osób. W zimie jest może 10-20% tego ruchu. Myślę, że głównie Europejczycy, którym znudziły się Alpy. Część grup pod wodzą lokalnych przewodników (nie wiem czy tak bardzo godnych zaufania). Charakterystyka tutejszego teatru skiturowego Startujemy, w zależności gdzie mieszkamy, z rzędnej 2100-2200 m npm. Cele położone są w przedziale 3000 - 3500 m npm. Leżą blisko, droga (z zakosami) ma dosłownie 5-8 km. Widać więc, że jest całkiem stromo. Doliny, którymi się poruszamy są v-kształtne, strome, na północnych grzbietach porośnięte lasem (pewnie ze 150 m verticalu). Dołem płyną potoki. Ponieważ mostki są dwa, trzeba nieraz przeprawiać się przez strumienie. Warto to uwzględnić w planowaniu, tak aby ewentualną kąpiel zaliczyć na koniec dnia. Prawdopodobnie w środku zimy w lutym nie jest to istotny problem. Zebrałem (z Wikiloc) wielką liczbę tracków (kilkadziesiąt). Analiza pokazała, że najpopularniejsze są zjazdy ze szczytów położonych na południe od miejscowości (czyli północne). Linia Gvibari - Gorvash - Dadishi. Jakkolwiek sam teren jest genialny, to pewnym problemem może być czasem pokonanie lasu i wspomnianych potoków. Bardzo zastanawia mnie brak (minimalna ilość) odnotowanych zjazdów na południe - szczególnie z Lamarii, ale też Shkederi i szczytu na wschód od niego. Wyglądają na wygodniejsze, bez pokonywania potoków na dole i może nawet jeszcze bardziej narciarsko spektakularne. Podczas naszego pobytu były one już nieźle wytopione, ale miesiąc wcześniej... Mam nadzieję, że uda się to kiedyś sprawdzić. Czerwone - linia 5 tysięczników (wysokich 4 tysięczników) Niebieskie - miejsca kapitalnych widoków i zjazdów Fioletowe - popularne kierunki zjazdów Zielone Ushguli oraz pobliskie przysiółki (Chazhashi, Chvibiani, Zhibiani)
    7 punktów
  9. Zupełnie mnie to nie obchodzi. Publikowanie w przestrzeni sieci odchodzi już dawno od kanonicznych norm języka. Być może tworzy nowy język, nową formę komunikacji .. tak dalece jak sięga czytelność przekazu użyte środki są prawidłowe - może to jest nowy paradygmat komunikacji? Słowotwórstwo, przełamanie interpunkcji .. to już było. Z mojej perspektywy - więcej luzu .. i mniej tolerancji dla chamstwa. Możemy używać różnych określeń, różnie komentować .. ale w tak małej społeczności jakis szacunek, pomimo różnicy poglądów, doświadczenia, potrzeb czy czego tam jeszcze, przydaje się. Choćby po to, żeby kiedyś spotkać się na stoku i pewne sprawy wyjaśnić. Nie na pięści :). M.
    7 punktów
  10. Jest bardzo różnie, najtrudniejsze warunki spotkałem w górach na dużych wysokościach, gdzie wiatr potrafi zabetonować a często wylodzić fantazyjną nierówną powierzchnię. Coś co trudno nazwać jazdą po śniegu. Z tego powodu zresztą nosi się raki i czasem zejście w nich jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem. W ośrodkach narciarskich prawie zawsze jest przedszkole zarówno pod względem wielkości spadu jak i "przygotowania" powierzchni. Nie ma tu nigdy zastrug i nie jest tak twardo, rzadko jest żywy lód. Nie ma zdegradowanych deszczem powierzchni i zagrożenia lawinami. Podstawowe jest, że od 45 stopni upadek na troszkę dłuższej ścianie kończy się najczęściej co najmniej kalectwem (koziołkowanie murowane). Chyba, że ktoś jedzie z czekanem i zdoła wyhamować. Jazda, ze świadomością, że każdy błąd prowadzi do śmierci jest bardzo obciążająca. Na filmikach przeważnie pokazują jeźdźców na stromych ścianach i w głębokim puchu (bardzo łatwym do jazdy) - taki warun czasem występuje. Czasem. Jednak przeważnie jest inaczej i człowiek cieszy się jak jest tylko gips a nie szreń.
    7 punktów
  11. Białka Tarzanska- mówię: sprawdzam. Na płatnym parkingu pustki, na stoku też pusto. Pod butem (zwykłym) miękko, stok z dystansu wygląda na ok. Ostatni raz tu byłem w 02.2019 (jak w górach spadło dużo białego i odpalili w Szklarskiej FIS-> co ja wtedy robiłem w Białce? wtf). Dużo się zmieniło na plus, pojawiły się nowe sklepy, wypożyczalnie i knajpy. ON mocno się rozwinął.
    7 punktów
  12. Dziś Zuzanna czwarta w Classic na Mistrzostwach Świata Juniorów. Tego jeszcze w polskim #telemark nie grano. Classicu nie lubi, jutro sprint a w sobotę równoległy. Ładnie nawiązała walkę ze starszymi dziewczynami (junior jest do U21 a Zuza to U18) ogrywając kilka znacznie wyżej notowanych dziewczyn z fajnymi nazwiskami. Zabawa trwa dalej a Bardonecchia (ITA) po nocny opadzie śniegu postawiła dziś trudne warunki zarówno przed organizatorami jak i zawodnikami. I tyle o telemark .. bo nawet Dawidowi K. musiała tłumaczyć na skoczni jak telemark wygląda 🙂 M.
    6 punktów
  13. Skoro już mowa o kijkach.... R.Makłowicz jak M.Wańkowicz 😉 SKI_Makłowicz_KjgcqIEyOXesw_720p_(HD).mp4
    6 punktów
  14. 6 punktów
  15. Na zakończenie dnia (i całego wyjazdu), jeszcze 3 zdjęcia z Nordseite. Warunki do końca dnia znakomite:).
    6 punktów
  16. Tatrzanska Lomnica- mówię: sprawdzam. Na stokach prawie całkowite pustki, mocno miękko, przy dolnej stacji 6 os kanapy robi się już śnieżna ciapa
    6 punktów
  17. Do zobaczenia w grudniu....zapadam w sen wiosenno-letnio-jesienny i tak do poduszki sobie czytam:
    6 punktów
  18. Ciśnij, np. Na jednej nodze biegówka a na drugiej skiturowa. Wtedy można robić świetny półpług z jedną nogą w torze. 🙂 W Izerach jeszcze jest warun.
    6 punktów
  19. Witam Jest konkret. Będzie konkretnie. Nigdy nie zwracałem uwagi na interpunkcję i takie tam w pisowni na forach i w sms-ach. Wydawało mi się, że takie są dzisiejsze czasy - ludzie, w szczególności młodzi, idą na łatwiznę, więc i ja też poszedłem w sms-owaniu z młodszymi o dekadę a nawet pokolenie i na tym SF też. Wystarczy mi, jak ktoś jeden zwróci uwagę, że Mu na czymś zależy, i dlaczego nie miałbym się do tego odnieść pozytywnie ? Od dzisiaj postaram się pisać poprawnie jak na moje umiejętności, i mimo braków jakie posiadam, liczę że różnica zostanie zauważona. Zaznaczam, że nigdy podstawą takiego pisania nie był brak szacunku, tylko moje luźne podejście i niechlujstwo. Czasami wystarczy odważnie wyartykułować w grupie, ze komuś na czymś zależy, i dlaczego jak to jest mądre pozostali nie mieliby się do tego dostosować. Do mnie to przemawia. Ktoś powie, ze to jest SF i może ważne jest pisać o nartach, a mniej ważne jak. Ale poruszamy tu wiele wątków ubocznych, tak jak na krześle na wyciągu i wieczorem po nartach. Dlatego, żeby w towarzystwie wszyscy czuli się komfortowo, trzeba próbować dotrzymywać sprawdzonych standardów: jeden zacznie pisać poprawnie, drugi przestanie używać wulgaryzmów, trzeci .... i będzie gitara. Pozdrawiam Wszystkich 🙂 .
    5 punktów
  20. 5 punktów
  21. @wpiszlogin po 5 dniach orania dolomitów w 6 zrobiłem Marmoladę następnie selarondę i z 5 zjazdów po czerwonych trasach i jak głupi pojechałem jeszcze raz na Marmoladę. Moja jazda na koniec wyglądała dokładnie tak jak twoja....byle przetrwać.
    5 punktów
  22. Mając taką a nie inną odległość do gor, oraz dostępna pulę dni urlopu, moim zdaniem było nieźle. Oraz było warto.
    5 punktów
  23. Pora na podsumowanie sezonu. Z wielu względów najlepszy ever. Ale po kolei: - Sports Tracker wypluł przy 12 obecnościach na stoku w totalu 423km. Poprzedni max to 15/324km - rekordowa odwiedzona ilość ośrodków, wg kolejności: 1x Czarna Góra, 3x Zieleniec, 4x Val di Sole, 2x Góra Kamieńsk, 1x Szczyrk, 1x Czarna Góra - zaliczone Alpy po 15 latach nieobecności -> warto było czekać 😍, mimo że jeden dzień w łóżku z racji choróbska, a dzień w dzień kartoflisko i temperatury za dnia 8-10st C - po zjazdach na trasie Grizzly o nachyleniu max 69,4st już żadna ścianka w PL nie straszna, początek czarnej trasy A na Czarnej Górze to już tylko niewinna zabawa - po raz pierwszy odwiedziłem Górę Kamieńsk i warunki dla koneserów: czynny orczyk na długości 200m i zaliczone w czasie 1 godz 15 min 18 zjazdów po kartoflisku - po 6 latach nieobecności odwiedziłem turystycznie Białkę [mocno ON poszedł do przodu, biorąc pod uwagę gastronomię, sklepy, wypożyczalnie, serwisy, itp], oraz narciarsko po 4 latach Szczyrk SMR -> tu nic się prawie nie zmieniło - odwiedzone nie narciarsko, lecz w sezonie, połączone z wąchaniem śniegu i sprawdzeniem pokrywy białego: Karpacz Kopa, Białka Tatrzańska, Jurgów, Tatrzańska Łomnica - zrobiłem w totalu w ciągu 1 dnia 101,6km w 6 godzin 5 minut w Val di Sole, gdzie ostatnia godzina to celebracja jazdy z rodziną. Potencjał na 150km w totalu, solo, w 8 godzin jak najbardziej realne - z prędkościami różnie bywało, ale jak już było twardo pod nartą, to poszło od niechcenia 93km/godz - od października 2024 miałem ćwiczenia dedykowane na narty -> dały wiele, nogi mniej bolo, po zrobieniu 100km jednego dnia w Val di Sole już o godzinie 16 byłem gotowy na nowe narciarskie wyzwania - na deser: przejechane autem tylko w celach narciarskich: 4 370 km
    5 punktów
  24. Nareszcie... 💪 Nareszcie na Chopku zaje...ta wiosenna ciapa 🤩 Cudowna jazda ale... narta szeroka free ☝️ ludzie na wąskiej kończyli po 2 zjazdach. Od rana śnieg miękki, ciężki, mokry... Dolny Chopok zaczyna umierać. Slovaki zaczynają oszczędzać... wyłączając część kolei. Ludzi nie za wiele ale pogoda też nie rozpieszczała. Planują wyłączenie Chopka pod koniec kwietnia ale pewnie pozostanie tak jak zawsze tylko góra.
    5 punktów
  25. Cze Podsumowanie dzisiejszego dnia. 16 zjazdów w 4 godziny z przerwą na piwko. Rano twardo, góra puściła szybko, bo w słonku, prawa trasa (patrząc z góry) trzymała się dłużej od głównej. Dół dość długo. Zajebiście się jeździło. Warun perfect. Śnieg najlepszy z tych wiosennych. Były momenty😉. Ścianka perfect, śnieg masło i pod koniec to już reszta trasy była mało istotna, Na tyle, że kije pod pachy i strzałeczka do ścianki😀. Ta krótka nieco wyżej też niezła. Drugi moment, po nartach. Tak dawno nie jadłem …. knedlczków😜. Maras dobrze wybrał, jeden z tych udanych narciarsko dni. Sorka @grimson że się nie udało spotkać. Nie po drodze było dzisiaj. pozdro ps. Jeszcze walczymy. W przyszłym tygodniu być może powtórka, a zakończenie sezonu w … Białce😀.
    5 punktów
  26. Termin Krystiania pochodzi od dawnej nazwy stolicy Norwegii ( Oslo) gdzie pierwszy raz wykonano skręt na nartach prowadzonych równolegle ( 1893). Sama nazwa stolicy pochodziła od jej budowniczego króla Chrystina IV, który jak coś budował to nazywał swoim imieniem: Kristansand, Kristanstad, Christianshavn czy Kristiania ( Oslo). Motto króla brzmiało: Bojaźń Boża wzmacnia królestwa. Więc skręt jest jak najbardziej Chrześcijański. Amen !
    5 punktów
  27. Cześć We wkurwianiu nas osiągacie powoli mistrzostwo. Jak dojdzie do setnego razu zrobię Wam specjalne koszulki. Zajebistej zabawy życzymy Pozdro
    5 punktów
  28. Ale przecież śmig to relikt przeszłości dla post PRLowskich wapniaków i innych frajerów... coś się zmieniło?
    5 punktów
  29. @Mitek bądź proszę konsekwentny bo mnie to razi 😉 .. na przystanku nie zapalę, nie wolno .. obok przystanku napiję się z kolegą piwa wracając wieczorem do domu chociaż, jakby tak spojrzeć oficjalnie, to i tak domena publiczna, więc nie wolno .. a znaki, które stawiam pisząc ten wpis to znaki przestankowe i z przystankiem mają może tyle wspólnego co chwila oczekiwania podczas recytacji podobna do czekania na spóźniony autobus. Z recytacji de facto wywodzą nazwę : przestankowe. Bana nie sugeruję 🙂 więc luz 🙂, język jednak szanujmy. Szczególnie, gdy coś się komuś zarzuca. M.
    4 punkty
  30. To jak dla amatora na kat. A pokazać ten film 😉 I powiedzic zacznij od podstaw bo może kiedyś dojdziesz do takiej jazdy 😱 Co oczywiście jest niezaprzeczalne prawda 👍 ale tak po ludzku jestem ciekaw ilu doświadczonych kolegów z długimi latami jazdy na nartach potrafi tak pojechać jak na filmie wskazanym przez Jacka ? Jak dla mnie mając 46 lat temat fantazja aczkolwiek i fantazja jest do osiągnięcia w kolejnym życiu 😂
    4 punkty
  31. Cześć Zwróć uwagę na te dwa stwierdzenia. Pamiętaj, że bardzo ciężko jest analizować swoją jazdę a jeszcze ciężej zmieniać, nawet osobom doświadczonym ale bez bazy szkoleniowej... Nawet tu na forum było/jest sporo osób, którym różne rzeczy "się wydaje" ale prawdziwy postęp robią ci, którzy się szkolą pod okiem fachowców. Polecam tę drogę. Pozdro serdeczne
    4 punkty
  32. dla mnie hala to lipa, bo nie ma w środku sygnału GPS 😁
    4 punkty
  33. Zajebista ! Oby tylko powstała ✊ a jak powstanie pierwsza to pojawia się kolejne hale z których masa osób będzie korzystała ⛷️tak jak My dziś 😉
    4 punkty
  34. A propos budowy domu - Twoje szacunki sa na jakiej p[odstawie - ile par nart wykonałeś we własnym zakresie? Czy przeciętny mieszkaniec Bangladeszu żyje na porównywalnym poziomie mieszkańca dużego maista europejskiego? Krzysiek Moruniek opisywał swoje wizyty na Bałkanach, stwierdził, że już jest bardzo drogo po X kolejnych wyjazdach. Więc ma ogląd na zmianę cen w związku z podwyższeniem standardów życia przeciętnego mieszkańca. My bazujemy na dużym obrocie, nie jesteśmy najtańsi, ale mamy inne atuty które dla klientów są ważniejsze. Dla przykładu karton opakowaniowy GC1 (jednostronnie powlekany, dwustronnie bielony) koszt zakupu zawiera się w granicach 4,00-15,00 netto/kg. Jest ogromna różnica w jakości w tym zakresie cenowym. Sa klienci, co wybierają te abstrakcyjnie drogie kartony, bo zapakowany w nich towar jest drogi, a karton ma byś śnieżnobiały, a nie trochę biały, a raczej lekko żółty. Po COVID sami zaczęliśmy we własnym zakresie importować papier bezpośrednio od producentów - z całego świata. Jest znacznie tańszy niż w PL u hurtowników. Ale finalnie sprzedajemy go po trochę niższej cenie (tylko na nasze potrzeby - dla klientów) niż standardowa cena hurtowa w PL, ponieważ: Trzeba go kupić dużo i to jednolity - czyli określony format i gramatura oraz rodzaj papieru. Trzeba od razu wywalić kasę. Papier trzeba magazynować, bo to zakupy na dłuższy okres. MIn. zamówienie to 36 palet. Papierów - rodzajów, formatów i gramatur jest od groma. Powiedzmy że kupujemy 20 standardów - to jest 720 palet. Trzeba na to powierzchnie magazynową, magazyn trzeba wyposażyć, trzeba zatrudnić magazynierów etc. Więc finalnie koszty - w naszym przypadku to min 60 tys. netto m-c. Więc finalnie to mimo iż go kupujemy znacznie taniej to licząc wszystkie dodatkowe koszty to marża jest na poziomie 5% dodatkowego zysku dla firmy. Pod warunkiem, że jest robota i papier systematycznie schodzi. Im dłużej go magazynujemy, tym mniej na nim zarabiamy, a po pewnym okresie wręcz jest strata. Bazujemy na dużym obrocie. Każda firma chce i musi zarabiać, a jak coś da się sprzedać drożej, bo jest specjalistyczne - tak tez się robi. O ile znajda się na to odbiorcy. Żeby oszacować realny koszt produkcji, trzeba znacz wszystkie koszty z tym związane, bo inaczej to wyliczenia laików są z dupy. Zysk, to to co Ci pozostaje po opodatkowaniu, nie różnica między kosztem zakupu materiałów i sprzedażą finalną produktu. Stockli to uznana marka, ale czy jest producentem wielkoseryjnym? Nie wiem. Chyba nie produkuje nart typu market i np. w stosunku do np. Atomic to jest mała firma o dużo niższym wolumenie sprzedaży. pozdro
    4 punkty
  35. Było by fajnie..miałbym 10 minut autem
    4 punkty
  36. koniec marca 2025 - warun dalej doskonały choć na dole po południu trochę zmiękło
    4 punkty
  37. Inflacja skumulowana od 2019, to 42.8% (Polska). Atomic G9 wówczas do kupienia za 2150, obecnie 3200, czyli + o około 48.5%. Wzrost ceny zatem o około 6%. Wzrost ceny katalogowej tego modelu wyniósł w tym okresie +28%. Sprawdźmy tytułowe Stockli. Laser GS 2020 4150, obecnie 6500, zatem wzrost ceny o blisko 14%. To tylko w odniesieniu do inflacji w naszym grajdole, bez odniesienia do realnego wzrostu/spadku cen energii, surowców, pracy itd. u poszczególnych producentów. *czy zarobki 16.7 mln miesięcznie dla sportowca nie są jeszcze bardziej wyrwane z pupy, niz ceny niektórych produktów? Są, ale ktoś tyle płaci... Czy 2.2 mln dolców za buty MJ, w których zagrał podczas swoich ostatnich finałów NBA, to lekka przesada? Jak pokazuje życie, nie dla wszystkich...
    4 punkty
  38. Ten plan nauczania jest za skaplikowany. Odmiany krystiani , dla mnie tylko wprowadzają zbyt duże nie zrozumienie i zamieszanie . Szczególnie jak mamy rotacyjno - kontrotacyjna . Dla instruktora to może dobrze bo wygląda że tyle umie a jeszcze więcej może popełnić błędów . Dla ucznia , zagubienie i ciemność. A to powinno być Światło. Pozdrowienia
    4 punkty
  39. 🤣🤣🤣🤣🤔 %% nie stopni.
    4 punkty
  40. (Przeniosłem stamtąd) Nie mam przodków na nartach ale wklejam jako hipotetyczny przodek … 🤣 … 3 raz narty na nogach. Jakieś wypożyczone Rossignole na Arenie. Jakieś 7 lat temu. Grupy przedstawiać nie muszę 😉
    4 punkty
  41. Zróbcie, bo faktycznie temat ciekawy. Tyle że w dzisiejszych czasach sprowadzi się to do przeszukania internetu. 🙂 Sam właśnie to zrobiłem i poczytałem krótka biografię Mathiasa Zdarsky'ego. Austriaka, który jest ojcem narciarstwa zjazdowego czy alpejskiego jak kto woli. Skądinąd ciekawy człek: malarz, filozof, nauczyciel, podróżnik i... narciarz. Wymyślił pierwsze prototypy dzisiejszych wiązań, zorganizował pierwsze zawody narciarskie, miał wielu przyjaciół wsród Polaków. "Podobnie jak Norwegowie, używał tylko jednego kijka, a skręty wykonywał za pomocą łokci." 🙂 https://pl.wikipedia.org/wiki/Mathias_Zdarsky Gdy myślę o historii narciarstwa zjazdowego, zaraz przypomina mi sie moja mama. Zaczeła jeździć na nartach gdzieś w okolicach 1930 r. Może nawet wcześniej. Nie było wtedy żadnych kolejek linowych, szynowych nie mówiąc o wyciągach. Ale juz używała dwóch kijków. 🙂 Zdjęcie z Zakopanego z lutego 1931 r.
    4 punkty
  42. Ale w dobie ocieplenia i roztopów najbliżej tematycznie są Turcy.
    4 punkty
  43. Dla zainteresowanych kupnem szwajcarskiego Magic Pass jest też jeden włoski ośrodek Alpy Lepontyńskie - Masyw Monte Leone 3552 m Malutka miejscowość San Domenico leży na wysokości 1380 i nowe kabiny wywożę na Alpe Camporino 1940 m i wyżej 2 szybkie krzesła na 2488m Kilka fotek z końca grudnia
    4 punkty
  44. Zajebisty kolor.. zmień torebkę..
    4 punkty
  45. fajne wspomnienia ale teraz masz kupe czasu, kasę, szybkie auto, rzut beretem na Kasprowy a tracisz czas na forumowe pitolenie
    4 punkty
  46. Otóż to! Najlepszym dobrodziejstwem na pisane głupoty niespełnionych fanatyków własnego Ego którzy sprowadzają narciarstwo amatorskie do jakiegoś absurdu trudności jest jazda dla własnej przyjemności 😉 przeciez ich ocena naszych umiejętności jest mało istotna. pozdro 😜
    4 punkty
  47. Nigdy wcześniej nie zwracałem uwagi na interpunkcję ani zasady pisowni – w końcu kto by się tym przejmował, prawda? To przecież znak naszych czasów! Młodsze pokolenia idą na łatwiznę, więc czemu ja miałbym być inny? Pisałem z osobami o dekadę, a nawet pokolenie młodszymi, więc naturalnie wciągnąłem się w ten wir beztroskiego SMS-owania. A jeśli ktoś miał czelność zwrócić mi uwagę, że coś jest dla niego ważne? No cóż, dlaczego miałbym tego nie uszanować? Od dzisiaj postanawiam wziąć sprawy w swoje ręce i starać się pisać poprawnie – zgodnie z moimi „umiejętnościami”. Oczywiście mam swoje braki, ale liczę na to, że wszyscy zauważą tę nagłą metamorfozę. Chciałbym też podkreślić, że moje dotychczasowe podejście nie wynikało z braku szacunku; to po prostu efekt mojego luźnego stylu i odrobiny niechlujstwa. Czas to zmienić! Bo przecież kto by chciał być postrzegany jako ktoś, kto nie potrafi poprawnie napisać „cześć”?
    3 punkty
  48. Może wkrótce nie będziemy zazdrościć @Victorowi 😉: https://www.wadowice24.pl/nowe/pieniadze/26896-rewolucja-na-stokach-babicy-wadowice-moga-zyskac-pierwsza-w-polsce-hale-narciarska.html
    3 punkty
  49. Dzisiaj pogoda znów nie rozpieszczała... Na północy szaro, buro i ponuro. A tak to jest już na Chopku, że bywają tu dwa światy. Włączam kamery i na południu słoneczko no to jedziemy na szczyt, prosto w chopokoską mgłę (jak ja tego nie lubię) Kto tego nie przeżył to nie wie o czym mówię. Widoczność na kilka metrów to jest super ☝️bywa, że nie widzisz swoich nart a błędnik głupieje. Zsuwam się po czarnej ze trzy, cztery lance i... pojawia się piękny błękit i ☀️ Ku mojemu zaskoczeniu południe trzyma się bardzo dobrze aż do samego dołu. Śniegu jeszcze dużo. Ale cudowna miękka breja. Narta zapada się z 10 cm ☝️💪 jest cudownie. PS. i nie trzeba stać w długich kolejkach (nawet rano) foto 8.23 Pozdrawiam
    3 punkty
  50. Cześć Nieprecyzyjnie się wyraziłem stąd niezrozumienie - mój błąd. Andrzej trochę sprawę uratował bo napisał jak to wyglądało. Uczono nie jazdy jako takiej ale jazdy zgodnie z obowiązującym w danej chwili kanonem, jazdy świadomej. Porządkowano jazdę samouków w sensie instruktorskim. Kto nie umiał jeździć był o tym informowany praktycznie od razu i mógł zostać na kursie ale raczej było wiadomo, że i tak nie zda. Zysk natomiast był niebagatelny. Ja (sorry, że daje siebie jako przykład ale lepszego nie mam) czy przyjaciel z którym byłem na PI nie mieliśmy bladego pojęcia o rodzajach skrętów, różnicach między nimi czy też niuansach poprawnego wykonania ale... byliśmy bardzo objeżdżeni w różnych warunkach, byliśmy narciarzami intuicyjnymi ale dość uniwersalnymi i to dało nam przepustkę do szybkiego opanowania kanonu - czyli dokładnie tak jak napisał Andrzej. Nauka jazdy to długi proces, nauka ewolucji wcale nie ale... jak umiesz jeździć. I druga sprawa: To, że uważam, że porządnym narciarzem może być tylko były zawodnik wcale nie znaczy, że jakiekolwiek szkolenie w jakimkolwiek wieku jest bez sensu - wręcz przeciwnie. Kto tak pojął mój wpis - nie rozumie po polsku. Każde szkolenie ma sens i jest wartością dodaną a jeżeli jeszcze łączy się z przyjemnością i realizacja pasji to tylko przeklaskiwać. Sam zacząłem jeździć na rowerze bliżej 50 a po paru latach zacząłem jeździć w zawodach... i o to chodzi. Pozdro Pozdro
    3 punkty
×
×
  • Dodaj nową pozycję...