Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.03.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
Cześć I byś nie miał ręki. Jeździsz na nartach porządnie więc byś nie pomylił nart z dwóch różnych grup. Wziąłbyś do ręki i już byś wiedział - juniorski jest lekki. 😉 A co do opisu Waszych jazd to oczywistym jest, że Ty technicznie musisz jeździć najdoskonalej, w sensie dbałości o niuanse. Jesteś wysoki i szczupły - czyli typowo nienarciarska budowa - a u takich osób wszystko widać. Osoby o budowie mojej czy Damiana mogą bardzo wiele niedociągnięć sprytnie ukryć. Zresztą z jazdy Damiana to wiele się zobaczyć nie da bo On zawsze tak zapierdala, że zazwyczaj widuje się go na dojeździe do wyciągu jak czeka znudzony. I nieważne czy ma GSa, SL córki czy jakieś inne sztachety FR na przykład. Pozdro5 punktów
-
Wróciliśmy dzisiaj nad ranem z doliny Zillertal, fajny wyjazd wspólnie z @Mikoski i @Marcos73. Organizatorem był @JurekByd, solidnie jak zawsze. Kwaterę mieliśmy w Uderns i codziennie rano dojazd do różnych ośrodków. Ekipa się sprężała i jazda od rana. Lampa w zasadzie codziennie z wyjątkiem pierwszego dnia, gdy było trochę chmur i mgły, która potem się rozeszła. Temperatura na dole to nawet 15 stopni, natomiast na górnych stacjach był odczuwalny mróz poza miejscami bezpośredniej ekspozycji na słońce. Ogólnie trzeba było się raczej lżej ubierać, a i tam momentami było gorąco, zwłaszcza przy dojeżdżaniu do niższych stacji. Śnieg na północnych stokach trzymał się twardy do końca, natomiast na południowych bardzo szybko miękł i na bardziej uczęszczanych trasach, zwłaszcza niżej robiło się kartoflisko. Tu trzech muszkieterów 😋 Pierwszy dzień to Hochzillertal, rano sporo niskich chmur/mgły, nieco zepsuło odbiór pierwszych przejazdów, było mocno twardo, a do tego mnóstwo twardych nierówności po ratraku, dołów, górek i kolein. Przy słabej widoczności jechało się niepewnie. Najlepiej odebraliśmy część zachodnią (położona dalej od drogi), czyli Marchkopf i Hochfugen, co wynikało z wysokości, ale też orientacji stoków. Na koniec hardkorowy zjazd na sam dół w Kaltenbach, gdzie grzęzło się w półmetrowych odsypach, ale daliśmy radę, chociaż niektórzy się odgrażali, że wrócą gondolą 😁 Drugi dzień do Zillertal Arena. Chyba najbardziej przypadł nam do gustu, wędrowanie przez ten rozległy ośrodek to przyjemność sama w sobie, wielka różnorodność terenu i sporo tras dobrze się trzymających do końca. Każdy miał swoje ulubione, choć trudno wszystko spamiętać poza kilkoma trasami, które jechaliśmy po kilka razy. Trzeba się sprężać, żeby dojechać do końca i wrócić. W drodze powrotnej nawet dało się zabłądzić do wolnego, dwuosobowego krzesła, ale trasa do niego była zacna. Damian chciał na końcu zjeżdżać na sam dół, niestety trasa była zamknięta. Zjechaliśmy tylko do pośredniej. Przy takiej pogodzie trzeba unikać zjeżdżania do samego dołu, choć przy przemieszczaniu się jest to niezbędne przynajmniej kilka razy. Bywała walka z dużymi i miękkimi odsypami, męcząca zwłaszcza przy wąskiej trasie. Mieliśmy nadzieję pojechać tam jeszcze raz w ostatnim dniu, ale decyzja kolektywu i szefostwa była niestety inna. Zatem kolejne 2 dni to Penken-Mayrhofen. Wjeżdżaliśmy Horbergbahn. Schemat podobny, najpierw rozgrzewka w kotle, potem wjazd na prawo na Horberg, tam kilka razy na fajnych, długich trasach, bardzo fajny śnieg rano. Zjazd w dół raz po czarnej, która już od rana mocno miękka, a w drugim dniu łączona 10 i 11, przy takim miękkim śniegu to lepszy wybór. Następnie wjazd "żelazkiem" na Rastkogel i tam ogólnie spędzaliśmy najwięcej czasu w oba dni. Trasy do wczesnego popołudnia były bardzo przyzwoite, zwłaszcza w drugim dniu (wtorek) ludzi znacznie mniej i można było się mocno pobujać na "pełnej pycie". Stamtąd mieliśmy też fajny widok na Hintertux. Jurek pojechał tam skibusem po zjeździe z Eggalm, nam się nie chciało tracić czasu na takie przemieszczanie się. Jeszcze na Tux nie byłem, będzie jeszcze okazja. Jurek wspomniał, że włączyli tam armatki, co jest ponoć rzadkością o tej porze roku, tak mało w tym roku śniegu. Południowych zboczy Penken praktycznie nie odwiedziliśmy. W pierwszym dniu wypad na Eggalm i tam do przyzwoitej jazdy nadawała się tylko trasa 77. Sam powrót był mało przyjemny, długie i wąskie kartoflisko do powrotnej gondoli na Rastkogel nas zniechęciło do ponownego odwiedzenia tej części. W poniedziałek i wtorek ostatnia część dnia to jazda po północnych stokach kotła, równoległych do osławionej Harakiri. Cała ściana mimo wysokiej temperatury fajnie twarda, z wieloma miejscami miększych łat, ogólnie spora frajda ze zjeżdżania różnymi technikami. Harakiri musiałem zaliczyć, bo głupio być i nie pojechać. Do pewnego czasu była zamknięta, tzn. póki była w cieniu, chyba z racji sporych oblodzeń, których by nie było widać. Dopiero gdy oświetliło ją słońce, otwierali trasę. Samo Harakiri to w zasadzie krótka ścianka, którą przy braku oblodzeń robi się na spokojnie. Natomiast płaty żywego lodu mocno wybijały z rytmu i dawały spory uślizg, ale problemu wielkiego nie było. Miałem okazję pojeździć kilka godzin na GS Stockli 180 cm Damiana, przesiadka była z Stockli SX 184 cm, więc w sumie przeskok nie był gigantyczny. GS nieco sztywniejszy i pewniejszy, chociaż obie narty zapewniały świetną stabilność. Natomiast wbrew oczekiwaniom wejście na krawędź nieco szybsze w GS i wcale nie wymagała dużej prędkości do wycinania łuków. Całkiem dobrze też można było zagęszczać skręty cięte, a do szuranka wręcz kapitalna. Powiedziałbym, że przyjazna narta również do nauki. Ogólnie udane zakończenie sezonu, dzięki chłopaki za super towarzystwo.4 punkty
-
Głównym plusem jest brak tracenia dni na dojazdy (jedzie się nocą), odpoczynek w busie jest taki sobie, ale po nocy normalnie jeździmy. Czyli 4 dni na śniegu przy "straconych" 5 dniach. Cenowo wychodzi nieźle, zwłaszcza koszty podróży, noclegi pewnie można znaleźć w podobnej cenie, ale tu po prostu nic Cię nie interesuje. Jurek zapewnia też śniadanie i obiadokolacje, raczej nie dla wegetarian 😁 i dość monotonne przy kolejnych wyjazdach, ale nie martwisz się już zakupami. I wielkim plusem jest zwykle fajna ekipa do pojeżdżenia i posiadówki wieczornej. Dla mnie to wszystko ma swoisty urok.4 punkty
-
Wygląda na to, że kolega dzięki poradom z forum na temat angulacji, inklinacji i kontrrotacji idealnie nauczył się skrętu ześlizgowego. Może nie do końca tego dotyczyły rady, ale tak wyszło. Jedynie NW trochę zbyt nieśmiałe. Jeśli skręty miały być jednak bardziej na krawędzi to proponuję się tak z nimi nie spieszyć. Trzeba położyć narty na krawędź i poczekać aż zaczną skręcać.3 punkty
-
Cze bus był zapakowany po sufit, a fotele ustawione pionowo (ostatni rząd), z powrotem już byliśmy cwańsi 😁. pozdrawiam3 punkty
-
Oj tam oj tam takie wyjazdy są dla twardzieli i raczej każdy wie na co się piesze , hardcor to były wyjazdy maluchem cztery dorosłe osoby 😃z śląska nad morze, śpiwory ,namioty i prowiant.2 punkty
-
przyznaje, ze bardziej zmęczony byłem gdy jechałem komfortowym busem w 9 niż sam kierowałem cały czas.2 punkty
-
Cześć Dlatego właśnie pozwoliłem sobie nawiązać kontakt tel z koleżanką i spokojnie porozmawiać. Powoli staje się to jedyna możliwa forma pomocy pytającym na forach. Szkoda. Pozdro2 punkty
-
Bardziej miałem na myśli samą jazdę niż masę, ale tak, jest lżejsza to fakt. Marek twierdzi, że z daleka można mnie poznać po sposobie jazdy, chyba nawet patrząc na moje filmy rozumiem o co chodzi. Sylwetka faktycznie ma tu znaczenie. Co do technikaliów, to tak mam, że oprócz samego jeżdżenia muszę rozkminiać i nawet to działa, bo rozumiejąc trudności i sposoby ich rozwiązania wiem, w którą stronę iść, a że wyjdzie albo nie, to już inna sprawa. Co sezon jest coraz lepiej. Jeszcze ze 3 aspekty mam do opanowania. Damian ma momenty wizualnie świetne (przy mniejszych prędkościach na mniej nachylonych stokach), a inne to właśnie zapieprzanie bez zastanawiania się nad tym aspektem. Natomiast kontrola jazdy i skuteczność - zawsze. Co i podpatruję. Czeka na ogół on, chyba, że się gdzieś zgubi albo jakaś dziewczyna przyciągnie spojrzenie 😁2 punkty
-
2 punkty
-
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za pomoc, czytam i wyciągam wnioski. Stopy mam nieudane od dziecka 😁, najpierw za szybko urosły do dorosłego rozmiaru, a później prawa stanęła a lewa dalej rosła 😬. Do tego takie kijanki, że każdy but za luźny 😁 za to reszta nóg solidna jak szlag😅, gdzieś te kilogramy trza było upchnąć 😄. Zajrzę i do juniorskich.2 punkty
-
Sprzedam (mam inne podobne, środki przeinwestuję w narty innego typu). Stan doskonały tak technicznie jak wizualnie. Jeśli potrzebne fotki - priv. Dobra cena.1 punkt
-
Cześć Cała przyjemność po mojej stronie. Jakby co jestem do dyspozycji Miła Koleżanko. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
Mam, ale więcej stoi niż jeździ, busa biorę, gdy jedziemy w 4 osoby, inaczej C5. To była jednak inna formuła podróży w 2 osoby busem na leżąco niż w 9 osób stłoczonych...1 punkt
-
A ja kiedyś dałem się namówić na przejazd luksusowym (naprawdę bo jeden spał drugi kierował) busem (siedzenia z tylu na płasko, webasto) lski i to tez był swietny wybor, choć jeszcze zaliczyłem Szczyrk po drodze co nie było rozsądne, biorąc pod uwagę długa podróż, ale wyszło git. Niestety lski chyba już tego auta nie ma…1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Z @JurekByd w tym sezonie byłem 2 razy i za każdym razem był to taki średni Renault Traffic, a dla długiego człowieka nie jest w nim zbyt dużo miejsca. Tylne siedzenia nieco się rozkładają, jednak przy pełnym bagażniku jest to ograniczony ruch, dlatego kimanie jest niewygodne. W środkowy rzędzie mają nieco lepiej, ale też zbyt do tyłu się nie odchylą, żeby nie zgnieść tych za nimi. Dlatego Juras apelujemy o większego i wygodniejszego busa, jeżeli to kwestia kosztów paliwa to dolicz tę różnicę, z chęcią większość dopłaci (a przynajmniej tak się łudzę), żeby mieć wygodniej. Bo cała organizacja jest jak trzeba i jak rozmawialiśmy, chcemy kontynuować wspólne jeżdżenie w przyszłym sezonie.1 punkt
-
Jako wywołany do tablicy odpowiadam: Najwyraźniej wchodzisz na jasną stronę mocy - ścieżka narciarskiego Jedi jest trudna i pełna pokus ale ciężka praca doprowadzi Cię do wewnętrznego balansu. Co jest nie tak wg mnie - zawodzi faza sterowania - wszystko co się u Ciebie dzieje- dzieje się po przekroczeniu linii spadku stoku a to jest za późno, kolejny element do poprawy to permanentne (całkiem niepotrzebne) "podcinanie" skrętu dolną nartą - daj jechać nartą, niech technologia się wykaże, zakrawędziuj stopy, poszukaj krawędzi narty, przeciągnij skręt a dynamika przyjdzie sama. Ćwicz obunożne odciążenie z płynnym przysiadem pamiętając iż faza sterowania to ciągłe i płynne obniżanie sylwetki.1 punkt
-
1 punkt
-
Dobra, starczy już tych dygresji, bo kręcimy się w koło. A zaczęło się od rozróżniania typowego burgunda i Bordeaux, a nie szczepów z różnych lokalizacji czy win mało typowych, więc poszliśmy w dywagacje za daleko. Natomiast nie padł argument właśnie o prawym brzegu Girondy, gdzie częsty jest 100% merlot (choć o tym wspomniałeś), a ten to już jest "The great pretender". Dawno nie bawiłem się już w degustacje, producentów nie rozpoznałbym, szczepy - bardziej, chociaż tylko niektóre są dla mnie bardzo charakterystyczne. W tym sezonie narty zawieszam na kołku, w poniedziałek mała operacja pięty i kilka tygodni leżenia do zagojenia, a potem sezon rowerowy.1 punkt
-
mam 8 mm różnicy na długości i 12 na szerokości, długo kombinowałem aż znalazłem gościa, który się na tym zna i potrafi zrobić odpowiednie wkładki ortopedyczne. Z całą pewnością także i w Twojej okolicy znajdziesz takiego specjalistę1 punkt
-
W pl uprawiane są także vitis vinifera. Piłem kilka dobrych, a czy szlachetnych? Pinoty młode np z Gevrey Chambertin bywają mało pinotowate, a prawobrzeżne merloty mało bordoskie. Pilem kilka loarskich sb które były mało typowe dla odmiany. Bawiliśmy się w degustacje, czasem w redaktorów i różnie bywało ze zgadywaniem typowych odmian, a grupa opita raczej i znająca się. Moim sukcesem było wskazanie odmiany, producenta zamaskowanej skarpetka flaszki przez Marka Bienczyka, ot trafiło się ślepej kurze ziarnko bo organoleptycznie moja pani bije mnie na głowę… nie na nos, a może na dwie długości nosa. Pozdrawiam narciarsko.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
to jest zabawne bo kiedyś jeździliśmy z lski razem i dwukrotnie na pustym stoku raz we mgle prawie byśmy się zderzyli innym razem jezdzilem z ojcem narty i synem deska, obydwaj ładnie, ale jak tylko się od ńich oddzieliłem to się zderzyli1 punkt
-
Ale Wam zazdroszczę, choc nie zawiszczę. Zwłaszcza pogody, bo to w Zillertal nieoczywiste. Spędziłem tam świetny rodzinny pobyt w 2017 r. Udało mi sie nagrać świetny filmik z jazdą córki i żony, która wjechała w kadr. :) https://photos.app.goo.gl/e5svKtY1TmkonwxE71 punkt
-
Cze Bardzo dziękuję @Mikoski oraz @Chertan za ten mile spędzony czas, szczególnie za ostatni dzień, który wyglądał tak jak powinien wyglądać (choć apress ski na kwaterze też było niczego sobie). Ponadto wszystkim chłopakom z naszej 9-cio osobowej ekipy oraz Jurkowi za bardzo dobra organizację. Piotrek, jak to lekarz nad wszystkim się doktoryzuje - chociaż jeździ naprawdę świetnie, Damian to wariat do kwadratu, facet bez strachu, Zjazd po nartę po za trasą po zlodowaciałym śniegu nie do opisania, na dupie oczywiście, ale trzeba mieć jaja bo szedł jak burza z drugą nartą w ręku. Mam nadzieję że w przyszłym sezonie uda się powtórzyć taki wyjazd - tylko nie czerwonym busem 🙂 - spanie to porażka, może nawet w większym gronie. pozdrawiam ps. Piotrek - świetna relacja, foty też dobre, jak opanuję tego googla to dołączę parę swoich.1 punkt
-
1 punkt
-
Nieuchronnie zbliża się koniec sezonu. Mimo doskonałych warunków stoki straszą, że w tę niedzielę na podkarpaciu będzie zakończenie sezonu. Dziś Kiczera.ski. Nagrał kilka zjazdów syn, więc wrzucam. Mi się moja jazda jeszcze bardzo nie podoba. Wrzucę, może kto z jeżdżących się wyżyje: @Mitek, @Adam ..DUCH i inni szanowni pedagodzy. Jak widać pogoda była bajeczna. Nagrywane na go-pro 8 umieszczonej na kasku syna odwrotnie. On jedzie jak chce, a ja mam pilnować się w kadrze bo jemu się nie chce jeździć za mną. I słusznie. To był kapitalny, narciarski dzień.1 punkt
-
Cześć Szkoda zdrowia na wkurzanie się. Takich nart jest na rynku dziesiątki, setki w podobnych cenach i wszystkie będą dobre. Ważne jest szkolenie, rozumiane jako zaplanowany długotrwały proces - narta to aspekt pomijalny. Ja nie mam swoich nart, jeżdżę na tym co akurat mi dadzą... Pozdro1 punkt
-
0 punktów